Czas na dalszy rozwój muzealnictwa w Sochaczewie
Taka myśl zaczęła mi towarzyszyć od kiedy poznałem wielu pełnych historycznej pasji mieszkańców naszego miasta. Myśl ta nabrała intensywności od momentu pojawienia się informacji, że założyciel i wieloletni dyrektor Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, ze względów zdrowotnych zrezygnował z pracy. Zapowiada się konkurs na nowego dyrektora. Wielu osobom zapewne przyspieszył puls, w kuluarach ruszyła giełda nazwisk. Na portalu e-Sochaczew wskazano już oczywistego kandydata. A wybór może nie być łatwy, jeśli będzie zależeć od przyszłej koncepcji funkcjonowania muzeum.
Czy coraz szerszy obszar zainteresowań sochaczewskich historyków, wyraźna specjalizacja historyczna i towarzyszący jej profesjonalizm pomieszczą się w dotychczasowej formule Muzeum?
Koniec pewnej epoki Muzeum?
Zgadzam się z takim sformułowaniem. To była epoka Macieja Wojewody, którego życiowa pasja zaowocowała poszukiwaniem pamiątek z pól bitewnych 1939 roku, ich zgromadzeniem w ilości pozwalającej na utworzenie wyjątkowego muzeum. W początkach lat siedemdziesiątych z inicjatywy sekcji muzealnej Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Sochaczewskiej zaczęto gromadzić pamiątki historyczne i myśleć o utworzeniu Muzeum Ziemi Sochaczewskiej. Maciejowi Wojewodzie udało się wówczas połączyć obie inicjatywy i w 1973 roku powstało muzeum, które od 1977 roku funkcjonuje w dzisiejszej siedzibie, jako Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą . Większość eksponatów stanowiły pamiątki zgromadzone przez dyrektora Wojewodę. Muzeum rozwijało się, rosła jego ranga. Dzisiaj jest placówką znaną w świecie głównie z kultywowania historii walk nad Bzurą w 1939 roku. Historyczną pasję dyrektora Wojewody doceniła Rada Miejska przyznając mu tytuł Honorowego Obywatela Sochaczewa. Niestety czas jest nieubłagany, odbiera ludziom zdrowie i siły, ale nie pasję. Tę dyrektor Wojewoda przekazał juniorowi, który godnie kontynuuje ojcowski trud. Nie sposób jednak nie dostrzec, że w Sochaczewie równolegle funkcjonuje też wielu pasjonatów historii, którzy profesjonalnie i ambitnie eksplorują bogatą przeszłość Ziemi Sochaczewskiej sięgając do różnych czasów. Gromadzą archiwalia, publikują i niestety działają trochę na uboczu poza strukturami Muzeum, dla którego z oczywistych względów priorytetowym był okres II wojny. Może pora dostrzec ich twórczy entuzjazm i dmuchnąć również w ich żagle? Dziedzictwo kulturowe miasta mogłoby tylko zyskać.
Czy miastu potrzebne są dwa muzea?
Myślę, że jak najbardziej. Dzisiejsze Muzeum dysponuje ograniczoną powierzchnią i oprócz stałej ekspozycji wojennej obejmuje również swoim zakresem wystawę archeologiczną i czasowe wystawy tematyczne. Muzeum mogłoby się dalej rozwijać, ale ograniczeniem są warunki lokalowe. Jest to dobry moment, aby rozważyć podział tematyczny Muzeum i utworzyć dwie mniejsze jednostki z możliwością dalszego ich rozwoju.
Sochaczewską perełką może pozostać Muzeum Pola Bitwy nad Bzurą, w dotychczasowej siedzibie, wokół którego funkcjonowałoby środowisko ludzi pasjonujących się historią 1939 roku. Ludzi profesjonalnych i kreatywnych, którzy nie zmarnują dotychczasowego czterdziestoletniego muzealnego dorobku. Jestem przekonany, że będą świetnie kontynuować tradycję oraz zatroszczą się o wszystkie wcześniejsze i nowopowstałe miejsca pamięci na terenie Ziemi Sochaczewskiej.
Natomiast środowisko równie profesjonalnych, ambitnych i pełnych pasji historyków gromadzących pamiątki i badających historię Ziemi Sochaczewskiej ma wystarczający potencjał do utworzenia i funkcjonowania drugiego muzeum - Muzeum Ziemi Sochaczewskiej, które przejęłoby i rozwinęło pozostałe obszary naszego dziedzictwa kulturowego. Gdzie? Być może na razie w częściowo od prawie dwóch lat pustych Kramnicach (gdzie jak na fotografii „naprawdę nie dzieję się nic”), a później może w budynku przy Farnej? Kiedyś był pomysł, aby zaadaptować ten obiekt pod miejskie muzeum. Eksponatów, które uczynią drugą placówkę ciekawą historycznie i atrakcyjną dla zwiedzających, z pewnością nie zabraknie.
Czy Sochaczew stać na dwa muzea?
Zdecydowanie tak. Dla miasta również troska o jego historię jest ważnym zadaniem. Pora, aby niektóre obszary i działania z zakresu dziedzictwa kulturowego ujęte zostały w ramy instytucjonalne, zamiast konkursowego dofinansowania zadań dla pasjonatów z organizacji pozarządowych. Zasoby kadrowe są wystarczające. Bogata i sprofilowana wiedza naszych pasjonatów na temat historii miasta gwarantuje rozkwit muzealnictwa w Sochaczewie. Finansowo też nie powinno być problemu, skoro miasto może zabezpieczyć ponad 400 tys. zł na bezpłatną gazetę jako tuby magistratu. Swoją drogą współpraca gazety z muzeami z pewnością wyszłaby gazecie i czytającym ją mieszkańcom miasta na dobre.
Można by również rozważyć wsparcie powiatu dla placówek, bo przecież tematyka obejmuje swoim zasięgiem nie tylko miasto. Przykład takiej wieloletniej dobrej współpracy z powiatem mamy w przypadku Biblioteki Miejskiej.
Wierzę, że te kilka refleksji sprowokuje twórczy ferment i poszukiwanie optymalnego rozwiązania dla harmonijnego rozwoju i dobrego funkcjonowania sochaczewskiego muzealnictwa.
Z wyrazami szacunku dla całego środowiska
Jerzy Żelichowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Obróbka skrawaniem? Skąd ja to znam? Do dzisiaj pamiętam wiele ciekawych zagadnień i projekt przeciągacza na pracę dyplomową. :) Burmistrz ogłosił już konkurs na nowego dyrektora muzeum. Obawiam się, że sochaczewscy pasjonaci mogą być z niego wyeliminowani, skoro jednym z obligatoryjnych wymogów jest minimum 3-letni staż pracy na stanowiskach kierowniczych. :(
@niezależny - co ty z tym (muzeum sochaczewskich Żydow). Fakt, są już historią, całkiem ciekawą historią Sochaczewa (jeden z zacnych cadyków Abraham Bornstein tu mieszkał) i w istniejącym muzeum powinni mieć swoje stałe miejsce. Nasze "prowincjonalne" muzeum upamiętnia przede wszystkim największa bitwę kampanii wrześniowej. To wielka wartość. Ludzie mają różne pasje, chcą je realizować i szukają innych ludzi dzielących te same zaiteresowania, potem szukają środków do realizacji większych projektów, które uważają za wartościowe. I dobrze, jeśli są to inicjatywy pożyteczne społecznie. A co z inżynierami, technikami, mechanikami, elektronikami, którzy w chwilach wolnych od pracy wydłubują z ziemi starocie, tworzą grupy rekonstrukcjne, tworzą i wykonują muzykę, rysują i malują, biegają po scenie, zajmują się surviwalem, zdobywają góry. Panie @niezalezny szanowny, dla mnie bardzo dziwnie dzielisz ludzi na tym świecie :) Dla jasnosci: kończyłem w technikum mechanicznym obróbkę skrawaniem i potem studium Elektroniczne Maszyny i Systemy Cyfrowe. Od dwudziestu lat robię ten wysiłek i dojeżdżam do pracy w Warszawie. I nigdy mi nie zależało, nie zależy teraz i nie będzie zależało w przyszłości na robieniu z Ciebie głupka :)
W obecnej chwili te ok. 20 tyś.w naszym mieście jest aktywnych i wie co tu się dzieje,reszta wyjechała lub wyjeżdża co dziennie do pracy do Warszawy i ma w du...e co się tu dzieje lub są za granic na dłużej lub krócej .Skończcie z tą dyplomacją to miasto to trup .Jacy inwestorzy kontakt z naszymi urzędasami od promocji lub planistami miasta to spotkanie ze ścianą urzędniczej władzy i niechęci.Miastem nie mogą zarządzać (bez urazu)nauczyciele i absolwenci AWF.Tu trzeba wizji rozwoju i praktyków.Przestańcie bić pianę.
Panie Waldemarze szanowny, jeśli zadajesz pytanie, a jak widzisz zadałeś je, nie odpowiadaj za kogoś, w tym przypadku za mnie. Tak się składa, że swego czasu byłem w MN kilka razy. Fakt od kilku ładnych lat mnie tam nie ciągnie, ale czy ilość o którą pytasz jest ważna, czy porównywanie MN do małego muzeum w prowincjonalnym miasteczku, nie jest czasem próbą lekkiego odwracania kota ogonem. W Warszawie są Łazienki, może i my zróbmy sobie nad zalewem pseudo łazienki, inne muzea też są, ale to Wa-wa, nie 40-tysięczny wyludniający się Sochaczew Pewnie że przydałyby się laboratorium, ale te grupy to jak poszperasz są np.. w szkole muzycznej, harcerstwo też mamy, o sportowcach nie wspominam. Czytając Twój powyższy wpis myślę że optujesz za kolejnym muzeum, a może i dwoma (bo ktoś niedawno o historii żydów sochaczewskich wspominał) bo jest to Ci bliskie, kończyłeś uczelnie bliskie tej dziedzinie. Pytasz mnie "jacy specjaliści.. i co wiedzą?" to Ty tu robisz za mądralę więc wiesz o czym piszę, ale jeżeli zależy Ci na robieniu ze mnie głupka to na tym poziomie ja zakończę dyskusję. Ja nie kończyłem szkoły teatralnej, muzycznej czy historycznej, bliżej mi do elektroniki czy nawet mechaniki i jestem przekonany, że 90% młodych mężczyzn woli spokrewnione zawody jak bieganie po scenie czy wydłubywanie z ziemi starocie. O tych się zapomina dlatego nie tylko nasze średniej miasto za 50 lat będzie 20-tysięcznym miastem starców. To mechanicy, elektromechanicy, technicy, inżynierowie tworzą, budują, to dzięki tym zawodom wozisz tyłek furą, masz zmywarkę, lodówkę inne agd rtv, Nie muzea, nie aktorzy, nie survivalowcy i nie sportowcy. Ale ja już mam dość jałowej dysputy, szkoda że ludzie widzą czubek własnego nosa. Powodzenia jak to mówi JO "róbta co chceta", ja już mogę bykiem leżeć do góry spławikiem.
@niezależny - "Jak ściągnąć inwestorów specjaliści wiedzą" - jacy specjaliści? I co wiedzą? Jak się okazuje od kilku lat władze Sochaczewa, mimo utrzymywania do tego celu stworzonych komórek, wykazują się całkowitą indolencją w ściąganiu na nasz teren inwestorów, dzięki którym Miasto mogłoby się rozwijać gospodarczo, a mieszkańcy mieli pracę na miejscu. Więc jeśli wiesz, kto ma jakieś ciekawe i realne pomysły ściągniecia inwestorów i w jakiej branży (poza magazynami wielkopowierzchniowymi:)), podziel się na forum. Decydenci z pewnością czytają to, co ich dotyczy :). Jeśli nie chcesz dotrzeć do nich bezpośrednio, spróbuj pośrednio. I pytanie: Ile razy Panie @niezależny byłeś w Muzeum Narodowym? Raz? Czyli co? Należy już je zlikwidować, albo przestać w nie inwestować? TO JEST NASZE DZIEDZICTWO NARODOWE - jakkolwiek górnolotnie by to zabrzmiało. @Radioman poruszył jeszcze jedną ważną sprawę - ludzi, którzy mogą tu na miejscu rozwijać swoją pasję i "zarażać" nią innych, a dla mnie jest to warunkiem dobrego życia na równi z ciekawą i/lub dobrze płatną pracą. Sam o takich ludziach piszesz. Tylko nie mieszajmy tu wszystkiego w jednym garnku. Przy odrobinie dobrej woli dla wszystkich starczy miejsca. Masz pomysł ruszaj z nim "od drzwi do drzwi". Rozgłaszaj go. Ktoś w końcu otworzy (a z pewnością parę miesięcy przed wyborami ;)). Samo nie przyjdzie. Nikt się nie domyśli, że jest jakiś pożyteczny pomysł dopóki nie ogłosisz go światu. Szukasz poparcia - rób szum wokół idei - a zapewniam Cię, że nawet na tym forum jest sporo ludzi z pozytywną energią, którzy Twój pomysł poprą. Nie jesteśmy tylko zagłębiem emerytów, których warto dopieszczać, bo to żelazny elektorat. Potrzeba nam też czegoś dla młodzieży: laboratorium technologicznego, grup teatralnych, muzycznych, plastycznych, historycznych, rekonstrukcyjnych, sportowych, harcerskich, surviwalowych i choćby czynnego skateparku. Jeśli są ludzie, którzy chcą się tym zajmować, to chwała im za to - tylko niech nie siedzą cicho, bo nikt ich nie zauważy. Przepraszam, za zbyt długi tekst. @Radioman - jakby co, służę projektorem :)
Szaleńcy czy psajonaci to u nas są. Zatrważające jest, że często o tych ludziach nikt nie słyszał, bo albo nikogo nie interesują ich projekty, nie ma na nie czasu, albo najzwyczajniej wszystko rozbija się o fundusze. A jak już się komuś coś uda, to nagle sukces ma wielu ojców. I wiem to za autopsji, choć chodziło niby o coś niewielkiego, mianowicie użyczenia kawałka projektora i miejsca...
P. s. Panie WBienko, czy oceniasz możliwości innych słowami "Zbierz paczkę młodych, wysportowanych chłopaków i ruszajcie nałapać tych inwestorów". Nie ładniej by brzmiało - zbierz paczkę łebskich młodych ludzi i ruszajcie negocjować z władzami i inwestorami. Ja pisałem w pierwszym wpisie tu o próbie zorganizowania w mieście, gminie i powiecie np. lokali do projektowania maszyn i urządzeń pod nadzorem łebskiego i chcącego z młodzieżą pracować inżyniera. Ale przecież lepiej ponarzekać i ironizować a jak coś załatwić to siłą. Kończę dysputę bo jesteś bardziej wygadany i mnie przegadasz tu . Ja jestem tylko durnym idealistą. Ale ty praktykiem "muzealistą", powodzenia w budowie kolejnego muzeum.
Ja nikomu nie dogryzam, nawet nie próbuję, nie ironizuję z czyichś wypowiedzi co Waść czynisz z mojej. Pewnie możemy sobie jak w Warszawie zrobić np. "muzeum żydów sochaczewskich" i 25 innych muzeów tylko odpisz rzeczowo bez ironii - CO Z TYCH MUZEÓW BĘDĄ MIEĆ DZISIEJSI UCZNIOWIE SOCHACZEWSKICH SZKOL ŚREDNICH ? Ja Ci powiem co będą mieć - argument do wyjazdu z miasta. Siedzieć i narzekać jak nie na Czubackiego to teraz na Osieckiego to i osoba z 8leynim stażem w pierwszej klasie podstawówki potrafi, ale Ty WBienko masz więcej szkól. Uruchom szare komórki i pomyśl, pomyśl co jest bardziej potrzebne muzeum, kolejne markety, hale magazynowe czy może jakiś zakład produkcyjny? Jak ściągnąć inwestorów specjaliści wiedzą, terenów w okolicy miasta jest multum, ale chęci chyba nie ma. Te dwa muzea to rzeczywiście atrakcja, ale jak myślisz ile razy przeciętny Polak do nich wróci? Piszę o Polaku spoza Sochaczewa. To nie ring to moja wolna opinia i po raz kolejny kwestionujesz czyjejś opinie, masz inną wypowiedz ją bez uszczypliwości do wypowiedzi w kierunku innej OK
@niezalezny Zbierz paczkę młodych, wysportowanych chłopaków i ruszajcie nałapać tych inwestorów. Jak sami nie chcą, to siłą trzeba ich sprowadzić. Obecne władze nijak się nie spisują w ich przyciąganiu. W kramnicach zrobimy fabrykę motorów, a w "kasztankach" w budynkach pourzędowych fabrykę samochodów, natomiast w budynkach po szkole specjalnej ustanowimy Dolinę Krzemową i założymy MicroSocht. @niezalezny - piszesz nie na temat. Mieszasz różne sprawy - globalne z lokalnymi, biznesowe ze społecznymi, poważne z pobożnożyczeniowymi. Sorki, o muzeum to jest ;) Do rzeczy .. Niewiele mamy atrakcji w naszym mieście. Są nimi bez wątpienia muzea. W jednym potrzebna jest nowoczesna ekspozycja, w drugim parking (myślę o Muzeum Kolei Wąskotorowej), a dla obydwu promocja w regionie i nie tylko. I nie ma co sobie dogryzać, kto i co powinien dać. Albo jest to nasza wspólna sprawa, albo kolejny ring do przepychania. Od nas to zależy.
Jeśli mogę jeszcze kilka zdań? Panie i Panowie dlaczego nie damy szans młodym? może wśród tej naszej młodzieży jest drugi taki (wracając do historii) geniusz jak Bill Gates, lub Henry Ford, a może jak inż. Tadeusz Sołtyk. Dlaczego nie ma programu który wyłowi talenty i da im szansę w mieście nie w Warszawie czy innych dużych miastach. Jak znam osobiście kilkoro nauczycieli pasjonatów chętnych do prowadzenia takich talentów znalazłoby się kilkoro na bank. Jest wiele dziedzin w których młodzi mogą rozwijać miasto tworząc z czasem "biznesy" i dając pracę bez tzw. układów i układzików na co większość tu piszących narzeka. Miłej nocki życzę wszystkim.
Może zamiast muzeum i szlochania nad historią zająć się przyszłością. Może czas na ściąganie inwestorów, na wspieranie młodych i twórczych ludzi i np. udostepnienia miejskich, gminnych lub powiatowych, (a może i z każdego po trochu) budynków, pomieszczeń do tworzenia/budowy polskich samochodów, motocykli, innych rzeczy. Może czas pomyśleć by miast wspominać pomyśleć by młodzi nie zwiewali w popłochu z miasta, by tworzyć stabilne miejsca pracy dla Nich. Od kolejnego muzeum miasto nie rozkwitnie, od wspominania historii polsko-żydowskiej chleba i miejsc pracy (czyli stabilizacji dla młodych)nie przybędzie. Wystarczy tej historii, trzeba ją pielęgnować owszem, ale nie na niej bazować, to co już było się nie zmieni, a to co będzie może wnieść dużo albo zniszczyć to co już mamy. Kochałem przedmiot w szkole zwany historia, lubię obejrzeć czasem TV HISTORY, ale mam świadomość że wspominaniem przeszłości nie wybudujemy, nie wyprodukujemy i nie wymyślimy niczego na przyszłość, co najwyżej świątynię dumania. Dziękuję.
A ja sądzę, że jest drugi taki (wolę słowo pasjonat) i wzmiankowałem o nim w moim tekście. Obserwuję ewolucję jego historycznego zainteresowania i nie mam wątpliwości, że przy sugerowanej przeze mnie specjalizacji tematycznej Muzeum miałby duże szanse i z powodzeniem uzupełniłby Ojca dzieło o multimedia i inne współczesne formy i trendy w muzealnictwie. Jeśli jest co pokazywać i zrobią to profesjonaliści, to warto spróbować. Wspieraliśmy pieniędzmi publicznymi rekonstrukcje historyczne, zakup wyposażenia rekonstruktorów sochaczewskich. Z pewnością warto byłoby nadal pomagać Sochaczewskim Knechtom i innym pasjonatom żywej historii, współpracującym ze stowarzyszeniem "Nasz Zamek". Ważniejsze wydatki? Zawsze się znajdą, choćby kilkaset tysięcy na propagandę. Panie Pawle, uważam Pana za poważnego człowieka, więc proszę nie pytać co stoi na przeszkodzie, abym ofiarował jakąś własną nieruchomość. Którą z moich nieruchomości widziałby Pan na lokalizację nowego muzeum? Mam jedną - 64 m2, więc wysłałby Pan mnie pod most? A z czapkowaniem niech Pan nie przesadza. Wystarczy trochę powściągliwości. Przyznaję Panu rację w wyrażonej trosce o Władka. Mimo okazanego wcześniej sceptycyzmu co do ilości muzeów, kto wie? Może kiedyś jego dom będzie kolejnym sochaczewskim muzeum. To rzeczywiście wyjątkowa postać muzyczna.
Jest wiele powodów dlaczego nie powstanie w Sochaczewie następne muzeum. Pierwszym z nich jest to, że nie ma drugiego takiego szaleńca jak Maciej Wojewoda, który poświęci się i zamiast opylać rzeczy na allegro przekaże miastu swoje zbiory, Po drugie po co w Sochaczewie trzecie, publiczne muzeum? Na pewno nie ma ważniejszych wydatków? Po trzecie - większość historyków obficie korzysta w swoich pracach z dorobku muzeum, ba niektórzy z autorów publikowanych książek mają nawet w muzeum etat. Po czwarte - zapraszam Pana Żelichowskiego, jako mecenasa muzealnictwa, do rozdawania własnych pieniędzy, a nie budżetowych. Co stoi na przeszkodzie, żeby ofiarował Pan jakąś własną nieruchomość na nowe muzeum? Niech nazywa się Muzeum Historii Sochaczewa ufundowane przez Jerzego Żelichowskiego. Niech mu Pan zapewni fundusz przetrwania a ja będę się wtedy nisko codziennie kłaniał się Panu czapką do ziemi. No i ostatnia rzecz - ciągle apeluję i od lat powtarzam - nie dbamy o lokalny skarb czyli Władka Komendarka - a to co ma w domu i w głowie to byłoby naprawdę niesamowite nowe muzeum i dałbym na to i swoje parę groszy na ściepę.
Ciekawa dyskusja! Im bardziej Pan Jerzy próbuje wykreować się na mecenasa sochaczewskiego muzealnictwa tym bardziej odsłaniana jest jego objętość i brak zaangażowania w okresie gdy miał moc sprawczą. Teraz pozostaje mu jedynie "twórczy ferment", ale przy braku możliwości będzie to raczej "wino lichej jakości" ;)
Ja to bym chętnie widział i 3 muzea, bo niewątpliwie starczyłoby zarówno eksponatów, jak i ciekawej historii. Tylko problem mamy póki co z jednym. Tak jak z wszystkim co działa non profit. W nowoczesnym muzeum już nie wystarczy pokazać kilku zardzewiałych karabinów i starych skorup, żeby zainteresować ludzi. Powodzeniem cieszą się eksponaty interaktywne, np. hologramy umożliwiające podróż w przeszłość, pouczające gry dla dzieci, typu wirtualne stanowisko archeologiczne. Bez tego, bez względu na tynki przez muzeum nadal będą się przewijać 3 osoby dziennie, a personel będzie się nudził przy kawie.
ciekawe ile razy dało by się wymienić tynki w muzeum w zamian za honorarium Wołoszańskiego? ciekawe też jaka jest korelacja cen wody z polityką historyczną sochaczewskich Pisowców - a mówić prościej, ile ludzie za to płaca w podatkach! W temacie dyrektora obstawiam, że nowym szefem muzeum będzie jakiś zasłużony pisowski działacz z IPNu, który dostanie ciepły stołek 50km z Wawy ... młody nie ma szans!
Nie zdarzyło mi się kwestionować zasług Pana Macieja. O finansowym udziale Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w obchodach nie zapomniałem. Proszę jednak pamiętać, że mojego zaangażowania w obchody Urząd nie finansował. Panie Pawle, czy ta polemika ma zastąpić twórczy ferment w temacie przyszłości Muzeum? Niech Pan zaneguje moje myśli, które nie dotyczą personaliów, a zawierają troskę i szersze spojrzenie.
Przepraszam za uwagę o błędzie, ale przypomnę Panu, że całość obchodów tej uroczystości sfinansował wtedy Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, dzięki temu, że Pan Jan Tarczyński znakomicie znał Sochaczew i Macieja Wojewodę:-)
Panie Pawle, racja, gadanie ze mną o tynkach, czy braku reakcji starosty, jest próżnym gadaniem. Podoba się Panu iluminacja obiektu? A obchody Światowego Zjazdu Kombatantów w Sochaczewie pamięta Pan jeszcze? Światowy Zjazd Kombatantów Dziękuję za oczywistą korektę pisowni. Nie mogłem uwierzyć, a jednak było ch. :(
Nasze wspólne, sochaczewskie Muzeum
Na to wystąpienie powiat sochaczewski za Pana kadencji również nie zareagował
"Wierzę, że te kilka refleksji sprowokuje twórczy ferment i poszukiwanie optymalnego rozwiązania dla charmonijnego rozwoju i dobrego funkcjonowania sochaczewskiego muzealnictwa." Harmonijny piszę się przez "H" a nie przez "CH"
Opadajace tynki z Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą - tak przypomnę jak wyglądało Muzeum za Pańskich rządów, bo może niektórzy zapomnieli czym różni próżne gadanie od działania
Muszę docenić prawdziwą informację eksponowaną w witrynie Kramnic i mówiącą szczerze o tym, że w pomieszczeniach za szybą "naprawdę nie dzieje się nic".
Obróbka skrawaniem? Skąd ja to znam? Do dzisiaj pamiętam wiele ciekawych zagadnień i projekt przeciągacza na pracę dyplomową. :) Burmistrz ogłosił już konkurs na nowego dyrektora muzeum. Obawiam się, że sochaczewscy pasjonaci mogą być z niego wyeliminowani, skoro jednym z obligatoryjnych wymogów jest minimum 3-letni staż pracy na stanowiskach kierowniczych. :(
@niezależny - co ty z tym (muzeum sochaczewskich Żydow). Fakt, są już historią, całkiem ciekawą historią Sochaczewa (jeden z zacnych cadyków Abraham Bornstein tu mieszkał) i w istniejącym muzeum powinni mieć swoje stałe miejsce. Nasze "prowincjonalne" muzeum upamiętnia przede wszystkim największa bitwę kampanii wrześniowej. To wielka wartość. Ludzie mają różne pasje, chcą je realizować i szukają innych ludzi dzielących te same zaiteresowania, potem szukają środków do realizacji większych projektów, które uważają za wartościowe. I dobrze, jeśli są to inicjatywy pożyteczne społecznie. A co z inżynierami, technikami, mechanikami, elektronikami, którzy w chwilach wolnych od pracy wydłubują z ziemi starocie, tworzą grupy rekonstrukcjne, tworzą i wykonują muzykę, rysują i malują, biegają po scenie, zajmują się surviwalem, zdobywają góry. Panie @niezalezny szanowny, dla mnie bardzo dziwnie dzielisz ludzi na tym świecie :) Dla jasnosci: kończyłem w technikum mechanicznym obróbkę skrawaniem i potem studium Elektroniczne Maszyny i Systemy Cyfrowe. Od dwudziestu lat robię ten wysiłek i dojeżdżam do pracy w Warszawie. I nigdy mi nie zależało, nie zależy teraz i nie będzie zależało w przyszłości na robieniu z Ciebie głupka :)
W obecnej chwili te ok. 20 tyś.w naszym mieście jest aktywnych i wie co tu się dzieje,reszta wyjechała lub wyjeżdża co dziennie do pracy do Warszawy i ma w du...e co się tu dzieje lub są za granic na dłużej lub krócej .Skończcie z tą dyplomacją to miasto to trup .Jacy inwestorzy kontakt z naszymi urzędasami od promocji lub planistami miasta to spotkanie ze ścianą urzędniczej władzy i niechęci.Miastem nie mogą zarządzać (bez urazu)nauczyciele i absolwenci AWF.Tu trzeba wizji rozwoju i praktyków.Przestańcie bić pianę.