Sochaczewianin, Dawid Żakowski, po studiach i okresie wędrówek i poszukiwań artystycznych, trafił znów do rodzinnego miasta, by realizować swoje pasje jako reżyser teatru Maska, funkcjonującego przy Miejskim Ośrodku Kultury. Teatr wystawił pod jego kierownictwem już dwa przedstawienia, bardzo dobrze przyjęte przez sochaczewską publiczność.
Dawid Żakowski swoją drogę twórczą zaczynał w okresie studiów na wydziale polonistyki UW na kierunku animacja kultury. Te zainteresowania zawiodły go do niezależnej grupy teatralnej w Warszawie. Sprawdził się tam jako aktor, by już niedługo zajmować się również pracą indywidualną z innymi aktorami i reżyserią. Razem wystawili siedem spektakli, m.in. Północ na podstawie Dziadów Mickiewicza, gdzie grał Konrada. Tyle że była to, jak określa Dawid, współczesna uwertura ze znaczącymi wątkami osobistymi.
- Z tym spektaklem bardzo dużo podróżowaliśmy - mówi Dawid Żakowski. - Nie tylko po kraju, ale również po świecie. Złożona z bardzo młodych ludzi grupa wnosiła świeży powiew, nową konwencję. Był to teatr fizyczny, nawiązujący do tradycji teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego, a więc duży ładunek emocjonalny i ogromna ekspresja w działaniu, dużo scenicznego ruchu, dynamika, co bardzo dobrze odbierali widzowie. Przedstawienie prezentowaliśmy w całej Europie, ale i Rosji a także krajach Ameryki Południowej: w Brazylii, Wenezueli, Argentynie, Urugwaju. Przez to moje studia przedłużyły się do ośmiu lat.
Po kilku kolejnych tournee Dawid Żakowski wrócił jednak na stałe do Warszawy i zdecydował się na inną drogę niż udział w podróżującym zespole teatralnym. Założył Stowarzyszenie Upowszechniania Inicjatyw Kulturalnych Sztuka Nowa, w ramach którego prowadzi profesjonalne badania technik teatralnych i praktyki w dziedzinie międzynarodowej wymiany oraz działalność z zakresu edukacji kulturalnej. Od roku zaś pracuje z sochaczewską młodzieżą, realizując spektakle teatru Maska i prowadząc zajęcia teatralne z dziećmi i młodzieżą.
Wszystko zaczęło się od zaproszenia przez Stowarzyszenie e-Sochaczew, aby wspólnie zrealizować warsztaty teatralne, a później już spektakl. Jak wspomina Dawid Żakowski, ta praca i kontakty z ludźmi przywracały go pomału Sochaczewowi. Gdy słuchał historycznych opowieści m. in. Łukasza Popowskiego, Tomasza Karolaka, czy Janka Wierzchowskiego, uświadamiał sobie cały kontekst dziejów historycznych Sochaczewa, w tym również nieistniejącego już społeczeństwa żydowskiego. Otwierały się przed nim kolejne warstwy historyczne jego rodzinnego miasta. Wcześniej bowiem, przed wyruszeniem na studia, jak twierdzi, nie był świadomy tego historycznego bagażu. Teraz poznawał go na nowo. To zaowocowało pierwszym sochaczewskim przedstawieniem Dawida Żakowskiego Moja wolność, moja niepodległość, które połączyło wiele organizacji pozarządowych we współpracy z Miejskim Ośrodkiem Kultury i sochaczewskimi artystami.
Dziś młody reżyser jest już po premierze kolejnego sochaczewskiego spektaklu. Z teatrem Maska zaprezentował nam Noce sióstr Brontë na podstawie dramatu Suzanne Schneider. To oryginalne przedstawienie zaskakiwało teatralnym novum - w Sochaczewie w trzy siostry Brontë wcielo się aż osiem młodych aktorek, w każdą postać po trzy lub dwie, co daje niezwykły sceniczny efekt zarówno intelektualny, jak i choreograficzny oraz ogromną dynamikę przedstawienia. Towarzyszy im młody aktor, który wciela się w Lorda Byrona, wytwór wyobraźni jednej z sióstr.
Jak mówi Dawid Żakowski, chodziło też o to, by zgodnie z jego ideą możliwie cały zespół niemal jednocześnie znajdował się na scenie. Wydaje się, że zabieg ten bardzo pomógł w wyeksponowaniu zamiaru autorki, Suzanne Schneider, by pokazać kobiety jako osoby o ogromnej wyobraźni i wrażliwości. Co w czasach sióstr Brontë, czyli w XIX wieku, nie mogło znaleźć ujścia w kobiecej ekspresji.
W dużej mierze przytaczam tu słowa Dawida Żakowskiego, ale chciałabym zwrócić uwagę czytelników na fakt, że jest to być może pierwszy od dawna , ale na pewno rzadki przypadek, byśmy w sochaczewskich mediach w ten sposób mówili o sztuce. Na dodatek powstającej w wyniki osobistych przeżyć autora i tworzonej tu i przez naszych twórców, nie ograniczając się do prozaicznej jedynie relacji z przedstawienia.
Musi to cieszyć, bo przecież mamy bardzo silne środowisko muzyczne skupione wokół jedynej sochaczewskiej uczelni artystycznej, Mamy też wielu artystów plastyków. Gdyby tak znaleźć ciekawą formułę i połączyć siły...
Małgorzata Pałuba
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze