Reklama

Dogaszanie Mizerki

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
27/11/2008 09:18
Cztery dni, od poniedziałku do czwartku, strażacy z całego województwa walczyli z pożarem kompleksu hal magazynowych Agromaksu w Mizerce w gm. Nowa Sucha. Najpierw gasili słupy ognia, później, przez kilka dni, próbowali dogaszać pogorzelisko, z którego jednak cały czas wydostaje się dym i opary spalenizny. Jak nam powiedział z-ca komendanta powiatowego PSP w Sochaczewie asp. sztab. Dariusz Wypierowski, taka sytuacja może potrwać, dopóki nie zostanie całkowicie rozebrana zawalona częściowo konstrukcja hali. W czwartek 20 listopada po południu strażacy przekazali nadzór nad pogorzeliskiem pracownikom Agromaksu. Jednak w razie pojawienia się kolejnych źródeł ognia lub dużego zadymienia, jednostki straży będą ponownie kierowane w to miejsce. Przypomnijmy, że pożar w Mizerce wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek. 17 listopada o 3.00 pracownik Agromaksu powiadomił straż o ogniu wydobywającym się z jednej z hal. Pożar w krótkim czasie rozprzestrzenił się na inne pomieszczenia, a na miejsce kierowane były kolejne jednostki. Dariusz Wypierowski powiedział nam, że łącznie w akcji uczestniczyło kilkadziesiąt samochodów państwowej i ochotniczej straży pożarnej, ponad 200 strażaków, także z jednostki wojskowej ochrony przeciwpożarowej z Bielic, pogotowie energetyczne, policja. Ona też prowadzi dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru. Mieszkańcy pobliskich wsi sąsiadujący z Mizerką skarżą się na uciążliwy nieprzyjemny zapach unoszący się w powietrzu. Pytają, czy opary te nie są toksyczne i szkodliwe dla zdrowia. Uspokaja z-ca komendanta PSP, twierdząc, że jedynie w pierwszej fazie pożaru ulatniały się niebezpieczne toksyny, gdyż paliła się pianka poliuretanowa stanowiąca ocieplenie ścianek hal, dlatego strażacy pracowali w specjalnych maskach. Obecne zadymienie, choć towarzyszy mu nieprzyjemny zapach, nie powoduje zatrucia, spaleniu uległy bowiem produkty organiczne, nie zawierające toksyn. W halach objętych pożarem magazynowano mrożone mięso i warzywa oraz mączkę kostną z tranem. I to właśnie ten surowiec utrudnia całkowite dogaszenie pożaru. Będzie to możliwe dopiero po rozebraniu zawalonej konstrukcji hali i rozgarnięciu pogorzeliska. To z kolei stanowi poważny problem. Jak twierdzą strażacy, właściciel musi uzyskać odpowiednie pozwolenia, sprowadzić specjalistyczną ekipę i sprzęt do uprzątnięcia terenu dotkniętego pożarem. Dariusz Wypierowski opowiada, że konstrukcja zawaliła się wraz z regałami, na których magazynowano surowce, przy czym część regałów nadal stoi, podtrzymując dach hali. W każdej chwili może dojść do całkowitego zawalenia się tej nadwyrężonej konstrukcji. Pożar w Mizerce to jedno z największych tego typu zdarzeń na naszym terenie. Straty można liczyć w milionach złotych. Teraz trzeba czekać na ustalenia policji, co do przyczyn pojawienia się ognia, a że sprawa jest poważna, świadczy obecność na miejscu zdarzenia ekipy z Komendy Wojewódzkiej w Radomiu. Najważniejsze jednak, że w tak wielkim pożarze nikt nie ucierpiał, ani ze strony pracowników firmy, ani strażaków. Jolanta Sosnowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości