Jak bardzo zdeterminowana musi być kobieta, która zgadza się na upublicznienie swej historii. Jak bardzo musi ją boleć nie tylko fizycznie, ale i psychicznie to, o wyprawia z nią mąż. Od lat jest bita i upokarzana. Wyrok w zawieszeniu niczego oprawcy nie nauczył. Tłucze żonę jeszcze gorzej, niż dotąd. Sadysta, psychopata i domowy terrorysta. Ma go dość żona i synowie. Teresa Dębska nie chce więcej być katowana. Chce, by jej mąż wreszcie poniósł zasłużoną karę, by dał rodzinie święty spokój.
Wiele już razy Teresa Dębska z Wójtówki k/Sochaczewa była bita przez męża. Policjanci doskonale znają tę rodzinę, bowiem wiele razy musieli interweniować przy różnych zdarzeniach z udziałem szaleńca. Mąż pani Teresy jest alkoholikiem, który nawet podejmował próby leczenia, ale raczej bez specjalnych efektów. Terapeutka, która z nim pracowała, mówiła, ze jest miły i uprzejmy, że chłonie wiedzę podczas spotkań. Ale poza nimi nie jest ona w stanie sprawdzać, co się dalej dzieje. Mydlenie oczu poprawą, wolą uczęszczania na terapię to symptomatyczne dla tego typu ludzi. Zrobią oni wszystko, by postrzegano ich publicznie jako całkiem poprawnych, ale to tylko gra pozorów. W rzeczywistości dalej znęcają się nad najbliższą rodziną, często z jeszcze większym okrucieństwem. We wtorek, 29. września Teresa Dębska kolejny raz skatowana została przez męża. Tłukł, gdzie popadnie i krzyczał, że ją wreszcie zabije. Byli świadkowie tego zdarzenia, ale niestety wcześniej ostro pili z oprawcą, więc marne szanse na to, by powiedzieli, co się zdarzyło. Tylko jeden z nich zażądał wezwania pogotowia do ciężko pobitej kobiety. Dopiero po kilku godzinach Damian D. wyraził łaskawą zgodę na wezwanie karetki, ale pod warunkiem, że żona powie, iż spadła ze schodów. Lekarze potrafią jednak odróżnić obrażenia po upadku, od tych spowodowanych ciężkim pobiciem. Wezwana policja przymknęła Damiana D. na 48 godzin, po czym niestety musiała go wypuścić, bo takie są przepisy. Pani Teresa ukrywa się przed swoim oprawcą, ale chyba nie o to chodzi. To nie ona powinna przemykać chyłkiem , w nadziei, że on jej znowu nie upoluje. I to nie ona powinna uciekać ze swojego własnego domu, by tułać się. To Damian D. powinien czuć się wyalienowany ze społeczeństwa i odizolowany od niego, bo to on właśnie dokonuje haniebnych czynów. Na razie cała nadzieja na spokój rodziny Teresy Dębskiej w tym, że sąd odwiesi mu karę 3,5 roku pozbawienia wolności. Rozprawa odbędzie się 14. października.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze