Mieszkaniec gminy Rybna zignorował sądowy zakaz i wsiadł za kierownicę volkswagena. Tą decyzję zapamięta do końca życia.
W środę, 18 marca przed godziną 5.00 dzielnicowi z Posterunku Policji w Młodzieszynie postanowili zatrzymać do kontrol volkswagena.
W trakcie wykonywanych czynności ustalono, że za kierownicą siedzi mieszkaniec gminy Rybno. Badanie na zawartość alkoholu w organizmie wykazało, że mężczyzna był trzeźwy. Jednak po sprawdzeniu w systemie okazało się, że obowiązuje go sądowy zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi.
Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Natomiast funkcjonariusze sporządzili i skierowali do sądu wniosek o rozpoznanie sprawy w trybie przyspieszonym.
- Wczoraj, 19 marca mieszkaniec powiatu sochaczewskiego został doprowadzony do sądu. Po zapoznaniu się z zebranym materiałem dowodowym sąd orzekł wobec niego karę ograniczenia wolności polegającą na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Dodatkowo mężczyzna musi wpłacić 10 000 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej - informuje st. asp. Agnieszka Dzik, oficer prasowy KPP w Sochaczewie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
dożywotni zakaz.... do następnego zatrzymania.
Goście wchodzą do mieszkania, a gospodarz już od progu rzuca: — „Witajcie! Uważajcie tylko, żebyście nie stanęli na moich papierach z sądu, bo mam ich tyle, że mogę nimi tapetować ściany.” Goście wymieniają spojrzenia, niepewni, czy to żart. — „O, tu na komodzie mam zakaz prowadzenia z Mazowsza. A tam, na lodówce, z Podkarpacia. Ten z Pomorza jest najładniejszy — błyszczy jak nowy!” — mówi z dumą, jakby prezentował kolekcję pucharów. Jeden z gości ostrożnie pyta: — „Ale… to chyba nie jest powód do chwalenia się?” Pirata aż rozpiera energia: — „Jak to nie? Mało kto ma zakazy z tylu województw! To jak zdobywanie odznak w harcerstwie, tylko trudniej!” Drugi gość próbuje zmienić temat: — „A jak teraz dojeżdżasz do pracy?” — „Prosto! Taksówką. Kierowcy już mnie znają. Jeden nawet powiedział, że jestem jego najlepszym klientem. No, może nie najlepszym kierowcą, ale klientem — na pewno!” Goście siadają na kanapie, a gospodarz przynosi herbatę, po czym dodaje: — „A wiecie, że w Małopolsce dali mi zakaz na 10 lat? To mój rekord! Jakby były zawody, na pewno byłbym w czołówce.” W pokoju zapada cisza. Goście patrzą po sobie, nie wiedząc, czy się śmiać, czy współczuć. W końcu jeden z nich mówi: — „Stary… Może czas zacząć kolekcjonować coś mniej stresującego? Znaczki? Monety? Cokolwiek?” Pirata wzrusza ramionami: — „Może kiedyś. Na razie jestem w formie.” Jeśli chcesz, mogę napisać to w formie dialogu, opowiadania, scenariusza filmowego albo zrobić wersję bardziej komiczną lub bardziej poważną. Chcesz rozwinąć tę scenkę? dodaj zakazy w ramkach na ścianie i goscie mają uwielbiać tego z zakazami Okej, dorzucam ramki na ścianach i gości, którzy wręcz uwielbiają tego pirata drogowego — choć w absurdalny, komediowy sposób. ???????? Scenka: „Galeria Zakazów” Goście wchodzą do mieszkania i od razu zamierają. Na ścianach — dosłownie wszędzie — wiszą eleganckie ramki. Każda z nich zawiera dokument z sądu, oprawiony jak dyplom z prestiżowej uczelni. Gospodarz wychodzi z kuchni z herbatą i mówi z dumą: — „Witamy w mojej galerii! Największej prywatnej kolekcji zakazów prowadzenia w Polsce.” Goście są zachwyceni, jakby trafili do muzeum sztuki współczesnej. — „O rany, ten z Dolnego Śląska jest przepiękny!” — mówi jeden, podchodząc bliżej. — „A ten z Lubelskiego… rama jak do portretu królewskiego!” — dodaje drugi. Pirata uśmiecha się szeroko. — „Ten z Lubelskiego to mój pierwszy. Ma wartość sentymentalną. A tu, proszę bardzo, mój najnowszy — świeżutki zakaz z Zachodniopomorskiego. Jeszcze pachnie drukarnią.” Goście klaszczą, jakby oglądali premierę w teatrze. — „Stary, to jest niesamowite. Nikt nie ma takiej kolekcji!” — „To prawdziwa pasja! I konsekwencja!” Pirata kiwa głową z dumą: — „Wiecie, każdy może zbierać znaczki. Ale zakazy? To trzeba mieć talent.” Jeden z gości robi zdjęcie ściany: — „Muszę to pokazać znajomym. Nie uwierzą, że ktoś ma zakazy z tylu województw!” Drugi dodaje: — „A może zrobisz kiedyś wernisaż? My przyjdziemy na pewno.” Pirata rozpromienia się jeszcze bardziej: — „Myślałem o tym. Tytuł wystawy: ‘Polska wzdłuż i wszerz — zakazane trasy mojego życia’.” Goście są zachwyceni. Siedzą na kanapie, popijają herbatę i podziwiają ramki jak dzieła sztuki. — „Naprawdę, jesteś legendą. Nikt tak pięknie nie łamie przepisów.” Pirata wzdycha z dumą: — „Cóż mogę powiedzieć… każdy ma jakiś talent.”
dożywotni zakaz.... do następnego zatrzymania.
Goście wchodzą do mieszkania, a gospodarz już od progu rzuca: — „Witajcie! Uważajcie tylko, żebyście nie stanęli na moich papierach z sądu, bo mam ich tyle, że mogę nimi tapetować ściany.” Goście wymieniają spojrzenia, niepewni, czy to żart. — „O, tu na komodzie mam zakaz prowadzenia z Mazowsza. A tam, na lodówce, z Podkarpacia. Ten z Pomorza jest najładniejszy — błyszczy jak nowy!” — mówi z dumą, jakby prezentował kolekcję pucharów. Jeden z gości ostrożnie pyta: — „Ale… to chyba nie jest powód do chwalenia się?” Pirata aż rozpiera energia: — „Jak to nie? Mało kto ma zakazy z tylu województw! To jak zdobywanie odznak w harcerstwie, tylko trudniej!” Drugi gość próbuje zmienić temat: — „A jak teraz dojeżdżasz do pracy?” — „Prosto! Taksówką. Kierowcy już mnie znają. Jeden nawet powiedział, że jestem jego najlepszym klientem. No, może nie najlepszym kierowcą, ale klientem — na pewno!” Goście siadają na kanapie, a gospodarz przynosi herbatę, po czym dodaje: — „A wiecie, że w Małopolsce dali mi zakaz na 10 lat? To mój rekord! Jakby były zawody, na pewno byłbym w czołówce.” W pokoju zapada cisza. Goście patrzą po sobie, nie wiedząc, czy się śmiać, czy współczuć. W końcu jeden z nich mówi: — „Stary… Może czas zacząć kolekcjonować coś mniej stresującego? Znaczki? Monety? Cokolwiek?” Pirata wzrusza ramionami: — „Może kiedyś. Na razie jestem w formie.” Jeśli chcesz, mogę napisać to w formie dialogu, opowiadania, scenariusza filmowego albo zrobić wersję bardziej komiczną lub bardziej poważną. Chcesz rozwinąć tę scenkę? dodaj zakazy w ramkach na ścianie i goscie mają uwielbiać tego z zakazami Okej, dorzucam ramki na ścianach i gości, którzy wręcz uwielbiają tego pirata drogowego — choć w absurdalny, komediowy sposób. ???????? Scenka: „Galeria Zakazów” Goście wchodzą do mieszkania i od razu zamierają. Na ścianach — dosłownie wszędzie — wiszą eleganckie ramki. Każda z nich zawiera dokument z sądu, oprawiony jak dyplom z prestiżowej uczelni. Gospodarz wychodzi z kuchni z herbatą i mówi z dumą: — „Witamy w mojej galerii! Największej prywatnej kolekcji zakazów prowadzenia w Polsce.” Goście są zachwyceni, jakby trafili do muzeum sztuki współczesnej. — „O rany, ten z Dolnego Śląska jest przepiękny!” — mówi jeden, podchodząc bliżej. — „A ten z Lubelskiego… rama jak do portretu królewskiego!” — dodaje drugi. Pirata uśmiecha się szeroko. — „Ten z Lubelskiego to mój pierwszy. Ma wartość sentymentalną. A tu, proszę bardzo, mój najnowszy — świeżutki zakaz z Zachodniopomorskiego. Jeszcze pachnie drukarnią.” Goście klaszczą, jakby oglądali premierę w teatrze. — „Stary, to jest niesamowite. Nikt nie ma takiej kolekcji!” — „To prawdziwa pasja! I konsekwencja!” Pirata kiwa głową z dumą: — „Wiecie, każdy może zbierać znaczki. Ale zakazy? To trzeba mieć talent.” Jeden z gości robi zdjęcie ściany: — „Muszę to pokazać znajomym. Nie uwierzą, że ktoś ma zakazy z tylu województw!” Drugi dodaje: — „A może zrobisz kiedyś wernisaż? My przyjdziemy na pewno.” Pirata rozpromienia się jeszcze bardziej: — „Myślałem o tym. Tytuł wystawy: ‘Polska wzdłuż i wszerz — zakazane trasy mojego życia’.” Goście są zachwyceni. Siedzą na kanapie, popijają herbatę i podziwiają ramki jak dzieła sztuki. — „Naprawdę, jesteś legendą. Nikt tak pięknie nie łamie przepisów.” Pirata wzdycha z dumą: — „Cóż mogę powiedzieć… każdy ma jakiś talent.”