W płockim sądzie trwają procesy osób, które uczestniczyły w czynnościach działających na szkodę Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie. Sprawa toczy się już od 2014 roku w którym to ujawniono działania na szkodę pensjonariuszy. Prowadzącym sprawę był sędzia Mariusz Królikowski.
Sąd w Płocku kolejny już raz rozpoznawał sprawę, która doprowadziła do zatrzymania wielu osób, w tym byłej dyrektor placówki DPS Młodzieszyn Justynie N. czy też byłego wicestarosty powiatu sochaczewskiego Janusza C. Podczas rozpraw 29 oraz 30 sierpnia br. prokuratura przekazała do sądu kolejne dowody. Znalazły się wśród nich takie dokumentacje jak zakupy sprzętów AGD i RTV, mebli, artykuły spożywcze czy ubrania. Rzeczy te trafiać miały to oskarżonych zamiast do pensjonariuszy. Była dyrektor DPS Młodzieszyn jest oskarżona o ponad 150 czynów na szkodę kierowanej wówczas przez nią placówki oraz ponad 60 na szkodę PCPR, która miała nadzorować Dom Pomocy Społecznej w Młodzieszynie.
O sprawie i oskarżeniach jakie przedstawiała prokuratura pisaliśmy https://e-sochaczew.pl/n/17-osob-oskarzonych/59908 oraz https://e-sochaczew.pl/n/co-dalej-z-afera/58629.
Młodzieszyński DPS to wielowątkowa sprawa. Podczas sierpniowych rozpraw sąd, między innymi, przekazał sprawę Łukasza P. do osobnego rozpatrzenia. Miał być on fikcyjnie zatrudniony i pobierać wynagrodzenie. Podczas rozprawy Łukasz p. przyznał się do zarzutów wobec siebie i wnioskował o dobrowolne poddanie się karze. Łukasz P. ma zapłacić za wyrządzoną szkodę kwotę 15 tys. zł. Oskarżony zaznaczał podczas rozprawy, iż dużą część z w/w kwoty „wzięła pani dyrektor”, którą w tamtym czasie była Justyna N.
Sąd posiada zeznania od oskarżonej Barbary B, byłej dyrektor PCPR oraz byłej księgowej Domu Pomocy Społecznej Elżbieta G. Oskarżona Barbara B. przyznała się do zarzucanych jej czynów w części zarzutów. Zaznaczyła, że jej czyny wynikały z obawy o utratę pracy i mobbing jaki stosowali wobec niej Justyna N. oraz Janusz C. Była dyrektorka PCPR przyznała się do zarzutów w części, która dotyczyła nieprawidłowości jakie miały miejsce przy rozliczaniu delegacji służbowych oraz innych zarzucanych czynów. Ma natomiast inne zdanie w sprawie rozliczania programów unijnych, które skierowane powinny być dla dzieci z trudnych środowisk. Mowa tu o programie „Czas na samodzielność”. Tutaj oskarżona twierdzi, iż nie była w zmowie z Justyną N. oraz Januszem C. a jej działania podyktowane były obawami o utratę zajmowanego stanowiska.
Barbara B. zeznawała, iż miała być zastraszana także poprzez inne działania. Miało to być zastosowanie wymuszenia podpisania faktury na prowadzenie zajęć z dziećmi, wystawionej przez Justynę N. poprzez zagrożenia rozbiórki domu. Tutaj oskarżona wymienia nazwisko ówczesnego dyrektora wydziału architektury i budownictwa Jarosława N. Barbara B. zeznała także, że jej zdaniem faktyczną władzę w starostwie miała była dyrektor Justyna N.
Druga oskarżona Elżbieta G. usłyszała zarzuty zatrudnienia swojego syna, bez konieczności jego faktycznej wykonywania pracy, wystawianie fikcyjnych umów o pracę, wypłacanie bez zgody mieszkańców placówki pieniędzy z ich depozytów. Oskarżona miała także rozliczać fikcyjne wyjazdy pensjonariuszy czy też poświadczanie nieprawdy w dokumentach, które miały potwierdzać wyjazdy pensjonariuszy do teatrów czy różne wycieczki. Prokuratura wykazała, iż wyjazdy takie miały miejsce, ale ich uczestnikami byli wybrani pracownicy DPS czy też urzędnicy starostwa. Elżbieta G. przyznała się do zarzutów, które dotyczyły dokonywania zakupów na konto DPS, jednak zaznaczyła, iż skala tych czynów była dużo mniejsza niż zarzuca jej prokuratura.
Elżbieta G. zeznawała, iż dostarczano do niej faktury za zakupy ubrań, butów czy z sieci Ikea, które zakupowane nie miały trafiać do pensjonariuszy.
Prowadzący sprawę sędzia Mariusz Królikowski ujawnił, iż oskarżony Janusz C. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Twierdzi, iż nie interweniował w sprawie wynagrodzeń oraz nie wiadoma mu była sytuacja problemowa z pracą Justyny N.
O sprawie Justyny N. pisaliśmy już przy pierwszym wyroku, w którym to oskarżona włącznie z innymi skazanymi, zobowiązała się zwrotu kosztów jakie spowodowały działania w placówce. Początkowe obarczanie winą Elżbiety G., Barbary B., oraz Elżbiety R., robienie zakupów na konto placówki, przywłaszczanie pieniędzy pensjonariuszy, fikcyjne umowy, zastąpiła innymi wyjaśnieniami w późniejszym toku postępowania. Wśród nich pojawiła się osoba byłego wicestarosty Janusza C. któremu Justyna N. miała przekazywać część pieniędzy nienależnie pobieranych z placówki trafiała właśnie do niego. Zakupy, które dokonywane były na rachunek DPS oskarżona twierdziła, iż były to bieżące potrzeby., również trafiające do Janusza C. Oskarżona twierdziła, iż osoba Janusza C. była jej bliższa niż stosunki przyjacielskie.
Całość sprawy to ponad sto tomów akt oraz czterystu świadków. Kolejna rozprawa odbędzie się 3 października.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak oni się nie wstydzą po mieście chodzić. A mąż J.N-S to o tych stosunkach "więcej niż przyjacielskie" wiedział i się godził?. W życiu człowieka bywają różne zakręty ale z tego wirażu to tak łatwo pewno nie będzie wyjść na prostą.
sprawa znając życie bedzie się ciągnęła jeszcze ze sto lat,a pozamykac winnych a nie bawic się za podatników pieniadze w osądzanie i doszukiwanie się winy.
Jak oni się nie wstydzą po mieście chodzić. A mąż J.N-S to o tych stosunkach "więcej niż przyjacielskie" wiedział i się godził?. W życiu człowieka bywają różne zakręty ale z tego wirażu to tak łatwo pewno nie będzie wyjść na prostą.
sprawa znając życie bedzie się ciągnęła jeszcze ze sto lat,a pozamykac winnych a nie bawic się za podatników pieniadze w osądzanie i doszukiwanie się winy.