Reklama

Dworzec bez pośpiechu

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
29/09/2004 15:31
Już od dłuższego czasu normą są spóźniające się pociągi i długie, żmudne oczekiwania podróżnych. Po sezonie urlopowym wszyscy na dobre powrócili do swoich obowiązków, znów zapełniły się dworce kolejowe, a ich dezorganizacja jest szczególnie odczuwalna. Coraz częściej do naszej redakcji dzwonią zdezorientowani pasażerowie, skarżąc się na to, że pociągi kursują niezgodnie z rozkładem jazdy.
Ludzie nie są w stanie dotrzeć do wyznaczonego celu na czas. Na dodatek, kasjerki nie są w stanie udzielić dokładnych informacji, często też z trzech kas otwarta jest tylko jedna, nawet gdy kolejka oczekujących po bilet jest bardzo długa.
Chaos w pracy dworców kolejowych nie jest wymysłem pasażerów, ale faktem, o którym mówi coraz więcej z nas. Informacje, jakie udało nam się uzyskać od podróżnych na dworcu w Sochaczewie, potwierdziły tę gorzką prawdę.
Wszyscy, młodzi i starsi, uczniowie i pracownicy, skarżą się na to, że nie są pewni czy dojadą na czas, czy zdążą kupić bilet, bo wydaje je tylko jedna kasjerka.
Frustracja ludzi, którzy nie korzystają regularnie z usług kolei nie jest duża, ale ci, którzy jeżdżą pociągami codziennie nie są tak opanowani. „Zróbcie coś z tym - mówił wzburzony pasażer oczekujący na pociąg. - Pociągi jeżdżą jak chcą. Nikt się z nami nie liczy” - dodał. Na te zarzuty jedna z kasjerek odpowiedziała, że co prawda pociągi nie kursują regularnie, ale są to opóźnienia planowane, o których podróżni mogą się dowiedzieć wcześniej. Rzeczywiście, na pytanie czy ludzie są informowani, że pociąg nie odjedzie zgodnie z planem, jedna z pasażerek odpowiedziała: „Tak. Na takie pytanie otrzymuje się odpowiedź „wisi kartka”.
Nie wszyscy mają czas, by zapoznać się z tą rozpiską, nie zawsze jest ona umieszczona w widocznym miejscu, a dotyczy to przecież tylko opóźnień planowanych. O tym, że trzeba będzie poczekać w wypadku nagłych problemów w kursach pociągów, ludzie dowiadują się w ostatnim momencie, gdy zapowiedziany odjazd powinien już nastąpić. To jednak nie jedyne strapienie podróżujących koleją.
Często, mimo wywieszonej tablicy odjazdów i numeru peronu, z którego dany pociąg wyrusza, okazuje się, że podjeżdża on na inny peron, a o tym fakcie wiedzą wyłącznie ludzie, którzy jeżdżą tą trasą każdego dnia. Pozostali muszą liczyć na to, że w porę jakaś zainteresowana osoba uświadomi im, iż czekają na niewłaściwym peronie.
Na zarzut naszej czytelniczki stwierdzający, że w niedzielę 19 września w godzinach popołudniowych kasy były nieczynne, jedna z kasjerek odparła, że dwie kasy były czynne i żadnych utrudnień nie było. O sprawnej obsłudze przy kasach nie można jednak mówić. Zwykle nie wszystkie trzy kasy są czynne, zazwyczaj pasażerowie muszą tracić czas, czekając na kupno biletu przy jednym „okienku”.
Skargi i oburzenie pasażerów pociągów już na stałe wpisały się w sochaczewską rzeczywistość. Ludzie narzekają, a poprawy w pracy na dworcu nie widać. Pociągi są jednak cały czas jednym z głównych środków komunikacji i nadal najtańszą alternatywą dla tych, którzy wybierają się w dłuższą podróż. Wydaje się więc, że ludzie, których nie stać na inną formę podróży będą musieli się z tymi utrudnieniami pogodzić.
Martyna Mikulska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    anka1 2004-10-01 00:00:00

    Jeżeli chodzi o panie w kasach kolejowych to może należałoby pomyśleć o ich zmianie?? tyle jest osób bezrobotnych, które z pewnością chętnie przyjęłyby taką pracę. Moze wówczas Panie kasjerki zaczęłyby szanować swoją pracę i klientów. No i jeżeli już zdecydują się udzielić informację to będzie ona poprwana???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości