Z okazji 70-lecia zakończenia II wojny światowej 3. Warszawska Brygada Rakietowej Obrony Powietrznej stacjonująca w Bielicach zaprasza dzieci i młodzież na Dzień Otwartych Koszar 8 maja 2015.
Swoich gości Jednostka Wojskowa w Bielicach będzie przyjmować od 10.00 do ostatniego dziecka. Wszyscy będą mogli obejrzeć sprzęt oraz uzbrojenie wojskowe, w które wyposażona jest 3. Warszawska Brygada Rakietowej Obrony Powietrznej.
37. dywizjon rakietowy Obrony Powietrznej wystawi też elementy przeciwlotniczego zestawu rakietowego NEWA. Zainteresowani będą mogli na przykład usiąść w fotelu kierowcy wyrzutni rakietowej czy obejrzeć z bliska ponad sześciometrową rakietę lub armatę przeciwlotniczą ZU 23-2.
Atrakcją ma być również przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy GROM wraz z urządzeniem treningowym udostępniony przez 38. dywizjon zabezpieczenia Obrony Powietrznej. Młodzież będzie miała okazję do strzelania z „kałacha” na urządzeniu treningowym „Cyklop”. W programie jest również pogadanka z weteranem walk Jerzym Broszkiewiczem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Od trepa nie ma co wymagać rozumu, kicha wyszła, też się wybierałem.
Miało być fajnie a wyszło jak zawsze. Okazuje sie ze stwierdzenie, że jednostka będzie przyjmować dzieci do ostatniego dziecka jest chyba różnie rozumiane. Ostatnie dziecko mogło wejść tylko do godziny 14-tej. Te dzieci, które miały szkołę już nie miały możliwości obejrzenia jednostki. Kto przyjechał później mógł pocałować klamkę, a raczej szlaban. Szkoda bo osób które przyjechały później było sporo, a źal w dzieciakach pozostał. Pytanie kto wprowadził.nas w błąd, a kawałek trzeba było dojechać.
Od trepa nie ma co wymagać rozumu, kicha wyszła, też się wybierałem.
Miało być fajnie a wyszło jak zawsze. Okazuje sie ze stwierdzenie, że jednostka będzie przyjmować dzieci do ostatniego dziecka jest chyba różnie rozumiane. Ostatnie dziecko mogło wejść tylko do godziny 14-tej. Te dzieci, które miały szkołę już nie miały możliwości obejrzenia jednostki. Kto przyjechał później mógł pocałować klamkę, a raczej szlaban. Szkoda bo osób które przyjechały później było sporo, a źal w dzieciakach pozostał. Pytanie kto wprowadził.nas w błąd, a kawałek trzeba było dojechać.