10 maja (sobota ) o godzinie 18.00 w Sochaczewskim Klubie Filmowym odbędzie się specjalny pokaz klasycznego filmu sci-fi z 1927 roku pt. METROPOLIS. Reżyserem tego niemieckiego filmu jest słynny ekspresjonista Fritz Lang (1890-1976 ).Ten monumentalny,niemy obraz jest zaliczany do arcydzieł kinematografii światowej.Opowiada historię miasta przyszłości,w której rządzi wąska i uprzewilejowana kasta,zaś robotnicy utrzymujący miasto przy życiu mieszkają w podziemnych osiedlach.Jednak coś ich łaczy-maszyna,która dostarcza energii do metropolis...W filmie zapierają dech niezwykłe efekty specjalne,wyprzedzające swoją epokę o wiele lat .Potęga dekoracji i wirtuozerskie zdjęcia filmowe które na stałe wpisują się w kanon sztuki filmowej.Orginał filmu został zniszczony,w sobotę zobaczymy kilka jego odtworzonych wersji,złożonych m.in. z zachowanych klatek filmu.Jesteśmy dumni z tego że zaprezentujemy Państwu te prekursorskie dzieło i mamy dla was ,jeszcze jedną niespodziankę!Na "żywo" w sobotę w trakcie projekcji, zagra Pan Władysław"Gudonis Komendarek, podkładając swoją niepowtarzalną muzykę do obrazu filmowego.Jesteśmy pewni (nie boimy się tego powiedzieć) że będzie arcyciekawie i fani dobrego filmu a także talentu Władysława będą "wniebowzięci".Będzie to już 20 seans w "naszym" małym kinie. Cena (wyjątkowo) biletu :5 złotych.Film trwa 153 min.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bardzo serdecznie chciałem podziękować tym wszystkim,którzy przyczynili się do urzeczywistnienia naszego pomysłu.
Szczególnie dziękuję mojemu przyjacielowi Rafałowi, bez którego to "kino" byłoby jak dziecko we mgle, braciom Dolnym za bezinteresowną pomoc, pani Anieli za życzliwość. I oczywiście wam - naszej publiczności, bez was SKF by nie przetrwał.
Zamieściłem kilka fotek. Część jest zrobiona przeze mnie, a ta lepsza część przez Tomka Wątora, któremu serdecznie za fotki dziękuję.
No ale przede wszystkim Wam, Chłopaki. Robert, Rafał, Władek, daliście czadu! To był niezapomniany, ekscytujacy wieczór.
szkoda że nie było wiecej osób. Dzięki Władkowi czułem się jakbym pierwszy raz widział ten film. To zupełnie nowy klimat i nowe emocje. Szczególnie podobały mi sie mechaniczne rytmiczne stukoty i syntezatorowe melodie.
Bardzo dziękuję za miłą, ale nie bezkrytyczną recenzję. Pani opinia dodaje mi motywacji do dalszej pracy. Życzyłym sobie, żeby moje wyczyny artystyczne oglądało i komentowało jeszcze więcej takich urodziwych i inteligntnych recenzentek.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich moje fanki i fanów
Władysław "Gudonis" Komendarek
Byłam, widziałam i rzeczywiście film jest bardzo dobry, szczególnie warte uwagi są sceny z Marią-Robotem, ma chyba najpiękniejsze oczy jakie widziałam. Nigdy bym nie pomyślała, że w 1927 roku można mieć taką wyobraźnię sceniczną a przede wszystkim pomysł. Jeśli chodzi o muzykę na żywo pana Komendarka - ma On bez wątpienia ogromny talent przy czym odniosłam wrażenie, że bardziej rozkoszował się własną muzyką niż podkładem do filmu. Jednak słowa uznania za próbę stworzenia czegoś nowego - udało się, brawo !!! Mam porównanie bo w 2002 roku będąc na Festiwalu Filmowym "Nowe Horyzonty" w Cieszynie do "Brzdąca" Chaplin"a, muzykę na żywo grał Myslovitz i szczerze mówiąc muzycy zrobili to fenomenalnie. Mam nadzieję, że nie była to jedyna projekcja tego filmu w SKF z muzyką na żywo pana Komendarka ;) Bardzo chętnie obejrzałabym go jeszcze raz w tym samym wykonaniu.
Bardzo serdecznie chciałem podziękować tym wszystkim,którzy przyczynili się do urzeczywistnienia naszego pomysłu.
Szczególnie dziękuję mojemu przyjacielowi Rafałowi, bez którego to "kino" byłoby jak dziecko we mgle, braciom Dolnym za bezinteresowną pomoc, pani Anieli za życzliwość. I oczywiście wam - naszej publiczności, bez was SKF by nie przetrwał.
Zamieściłem kilka fotek. Część jest zrobiona przeze mnie, a ta lepsza część przez Tomka Wątora, któremu serdecznie za fotki dziękuję.
No ale przede wszystkim Wam, Chłopaki. Robert, Rafał, Władek, daliście czadu! To był niezapomniany, ekscytujacy wieczór.
szkoda że nie było wiecej osób. Dzięki Władkowi czułem się jakbym pierwszy raz widział ten film. To zupełnie nowy klimat i nowe emocje. Szczególnie podobały mi sie mechaniczne rytmiczne stukoty i syntezatorowe melodie.