Najnowszy film bałkańskiego maga kina, Emira Kusturicy, który wyświetlimy dla Państwa w najbliższą sobotę 27 pazdziernika o godzinie 18.00 wydaje się kwintensencją jego stylu.
Dla jego filmów powinna powstać osobna kategoria opisująca wszelkie niuanse i dziwaczności występujące w jego produkcjach. Od pierwszych scen bez trudu rozpoznamy rękę mistrza.
Historia rozgrywa się w 1992 roku podczas wojny w byłej Jugosławii. Na bośniackiej stacji mieszka Luka, inżynier-marzyciel, który chce zbudować wokół Bośni kolejowe tory dla turystów. Mieszka z żoną, Jadranką, operową śpiewaczką, hipochondryczką, oraz z synem Milosem- marzącym o karierze piłkarskiej. Wkrótce wybucha wojna. Jadarka ucieka z węgierskim muzykiem, a Milos zostaje wcielony do wojska i dostaje się do niewoli. Ratunkiem dla samotnego Luki staje się Sabaha- młoda i piękna muzułmańska dziewczyna, która ma zostać wymieniona na jego syna. Między bohaterami, nieoczekiwanie rodzi się zakazana miłość. Luka staje przed dramatycznym wyborem- syn czy kochanka?
Wojny w ŻYCIE JEST CUDEM prawie nie ma, choć odgłosy strzałów docierają do nas, to Luka i Sabah zdają się ich nie dostrzegać. Mimo rozgrywającej się dokoła tragedii, bohaterowie zakochują się, rozchodzą i schodzą, zmagają z zazdrością. Na ekranie panuje zwariowana groteska, absurd i slapstikowy żart. Wszystko tu jest surrealistyczne i nieokiełznane.
Takie jest kino Kusturicy. Nie zdziwią nas zakochane osły ani koty hipnotyzujące ptaki, czy grajace w szachy konie. W tym świecie wszystko jest możliwe, pulsuje życiem i posiada niesamowitą energię. To właśnie życie wygrywa, choć śmierć jest bardzo blisko. Jednak śmiech zwycięża łzy, bo w jaki inny sposób ochronić świat, który ulega zagładzie? Tego nie można i nie da się wymazać ani zapomnieć ale można go oswoić przez śmiech, miłość i muzykę. Bo życie jest cudem.
Film trwa 150 min. Wstęp Wolny. ZAPRASZAMY!
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze