Reklama

Gdzie są dziś mole książkowe

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
07/04/2009 12:53
60 procent Polaków nie przeczytało w ubiegłym roku żadnej książki - donoszą ogólnopolskie sondaże. Jak jest w Sochaczewie? Pewnie podobnie, bo czytelnictwo spada. Co prawda w naszym mieście nikt nie prowadził takich badań ankietowych, ale swoje rejestry prowadzą biblioteki. Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej, Barbara Bronicz przyznaje, że z roku na rok czytelników ubywa, zwłaszcza wśród dzieci. Sienkiewicz już nie pociąga Zaniepokojeni są również nauczyciele, bo młodzież nie czyta nawet lektur. W powszechnym użyciu są streszczenia i różnego typu opracowania lektur lub filmy. Młodzi z kolei tłumaczą się brakiem czasu, nawałem zajęć szkolnych, lub otwarcie przyznają, że zasypiają przy „Panu Tadeuszu”, czy „Potopie”. „Niektórych pozycji młodzi w ogóle nie rozumieją, nie wiedzą, jak się zabrać do interpretacji, a to dlatego, że mało czytają, wolą obejrzeć film, który nie zawsze oddaje sedno sprawy” – mówi nam nauczycielka jednej z sochaczewskich szkół średnich. Z kolei Joanna Dobkowska, obecnie p.o. kierownika Biblioteki Pedagogicznej, a kiedyś polonistka Gimnazjum nr 2 uważa, że to właśnie mało porywająca lektura jest przyczyną tego, że uczniowie nie chcą czytać. „Literatura powinna odpowiadać czasom. Teraz młodzież czyta Coelho, Sapkowskiego i Masłowską, a nie Sienkiewicza czy Mickiewicza. Kanon lektur powinien być tak skonstruowany, żeby zainteresować literaturą dobrą na dzisiejsze czasy” – mówi Joanna Dobkowska. Studenci czytają. Bo muszą? Dużo lepiej jest w Bibliotece Pedagogicznej, której klientami są nauczyciele i studenci. Tutaj czytelników sukcesywnie przybywa. Biblioteka jest dobrze zaopatrzona, korzystają z niej mieszkańcy całego powiatu, a nawet dalszych rejonów. Joanna Dobkowska przyznaje jednak, że ich biblioteka ma charakter naukowy, jest więc skierowana do określonego grona odbiorców. Ale również w Bibliotece Publicznej przy ul. 1 Maja pracownicy zauważają coraz większe parcie na literaturę naukową. Korzystają z niej głównie studenci i uczniowie klas maturalnych. Pytanie tylko czy dlatego że chcą, czy że muszą? Wygodnym źródłem informacji stał się Internet. Nie trzeba nawet wychodzić z domu, żeby zdobyć potrzebne wiadomości. „Niebezpieczeństwo polega na tym, że wiele osób bezkrytycznie kopiuje wszystko, co znajdzie na interesujący ich temat, a przecież Internet to wielki śmietnik, w którym trzeba selekcjonować informacje i sprawdzać w innych źródłach. Dobrym do tego miejscem jest właśnie biblioteka” – słyszymy od jednej z bibliotekarek. Od Grocholi do Manna W przypadku tych, którzy czytają, nie da się ustalić jednego stałego nurtu. Rozbieżność jest bardzo duża, od lekkiej literatury rozrywkowej i sensacyjnej po klasykę światową – dowiadujemy się w bibliotece na 1 Maja. Dużym powodzeniem cieszy się nowa polska literatura obyczajowa – Katarzyna Grochola, Irena Matuszkiewicz, Małgorzata Kalicińska – autorka m.in. „Domu nad rozlewiskiem”, a także polska fantastyka – Sapkowski, Piekara, Filipiuk. Z literatury obcej nieustająco rozchwytywany jest Paulo Coelho, a obecnie Stephanie Mayer – autorka serii o wampirach, w tym głośnego już „Zmierzchu”. Ciągle także trafiają się chętni na ambitną literaturę, np. „Czarodziejską górę” Manna. W niepamięć odchodzą natomiast „Harlekiny” robiące kilka lat temu zawrotną karierę. Barbara Bronicz dodaje, że ilość czytelników, w dużej mierze zależy od atrakcyjnej oferty książkowej. W ostatnim roku udało się bibliotece pozyskać dodatkowe środki na zakup ciekawych pozycji, poszukiwanych na rynku. Być może to przyciągnie nowych czytelników. Do księgarni po podręcznik Nie najlepiej jest także w branży księgarskiej. Książki nie są towarem pierwszej potrzeby, no chyba że to podręczniki. To one stanowią gros sprzedaży w księgarniach, których zresztą z roku na rok ubywa. Dużo rzadziej kupujemy literaturę, najczęściej jako prezent. Popularność książek wzrasta w okolicach gwiazdki – to ciągle dobry prezent, głównie dla dzieci. W przypadku dorosłych zwykle książka przegrywa z kosmetykami, biżuterią czy ciuszkami, bo za dobrą książkę trzeba zapłacić kilkadziesiąt złotych. Jak więc zachęcić Polaków do czytania? Znane są ogólnopolskie akcje, takie jak „Cała Polska czyta dzieciom”. Biblioteki organizują różnorodne spotkania z autorami, tworzą kluby książki, księgarnie w Warszawie zapraszają na akcje promocyjne – wszystko po to, by upowszechniać czytelnictwo. My jednak uparcie twierdzimy, że winne jest tempo życia, nadmiar obowiązków, ciągłe zmęczenie. Ale może czasami wystarczy wyłączyć telewizor lub komputer, na które zawsze znajdujemy czas i poczuć szelest kartek w dłoniach i zapach farby drukarskiej. Choćby po to, aby nie znaleźć się w tych przytłaczających 60 procentach, które zapomniały już, jak smakuje słowo pisane. Jolanta Śmielak-Sosnowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    trycja 2009-04-12 22:57:34

    Zależy kto czego szuka w książkach. Ja przy książce odpoczywam. Ma mnie wciągnąć i oderwać od teraźniejszości. Nie można dzielić "czytaczy" na lepszych i gorszych dlatego, że jedni czytają "ambitną" literaturę, a inny "harlekiny".

    PS: Przynam się, że lektur w szkole nie czytałam, ale po maturze nadrobiłam część zaległości. A "Pan Tadeusz" jest mistrzostwem świata, tylko trzeba to czytać na luzaka i bez musu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gąsior 2009-04-08 10:42:05

    Niech czytają "Pana Tadeusza". W globalnej wiosce niczego lepszego mogą już potem nie doświadczyć!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    knyszewr 2009-04-08 10:04:34

    Nieważne co, ważne, żeby czytali... Już nawet żeby Coehlo zmęczyli to będzie dobrze :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości