Reklama

Historyczny bon mot w powiatowej parafrazie na odchodne

Historyczny bon mot w powiatowej parafrazie na odchodne

W relacji z marcowej sesji powiatowej na portalu e-sochaczew.pl pt. „Jerzy Żelichowski zrzeka się mandatu radnego powiatowego”, a także w artykule dwutygodnika e-sochaczew.pl pt. „ Jerzy Żelichowski złożył mandat radnego” pojawiło się niezgodne z moją intencją, wskazanie adresatów zwrotu poprzedzającego oświadczenie o zrzeczeniu się mandatu radnego, co wymaga sprostowania. Chodzi o zdanie wprowadzające czytelnika w błąd: "Swoją wypowiedź poprzedził zwrotem do starosty Jolanty Gonty i przewodniczącego Andrzeja Kierzkowskiego, którzy później ostro odpowiedzieli na jego słowa". Zwrot, który rozsierdził powiatowych decydentów brzmiał: „Siedzita, hm (….….. - słowo przemilczałem), nic nie robita i dobrze się bawita”. Był to zasłużony sarkazm pod adresem koalicji rządzącej powiatem. Absolutnie nie kierowałem tego zwrotu, ani reszty mojej wypowiedzi uzasadniającej rezygnację do starosty Jolanty Gonty, a tylko do przewodniczącego Rady Powiatu, na ręce którego zgodnie z przepisami składałem oświadczenie o zrzeczeniu się mandatu radnego. Pani starosta Gonta formalnie nie miała w tej procedurze żadnej roli, ani kompetencji, mogła tylko posłuchać, ale poczuła się adresatem mojej wypowiedzi i oczywiście prawem kaduka musiała mnie w swoim nieprofesjonalnym stylu zaatakować również i tym razem. Wracając jednak do tego nietuzinkowego zwrotu, parafrazując go wykorzystałem słynny, zapamiętany sprzed 20 lat bon mot („siedzita, (pier…..) i nic nie robita”). Jego autorem był ówczesny sochaczewski radny miejski Andrzej Kierzkowski z AWS, który podczas jednej z sesji w kadencji 1999-2002 skierował te słowa do rządzącej miastem ekipy SLD (jej członkiem był radny Józef Chocian). Nie bez kozery więc sparafrazowany zwrot skierowany był do radnych z obecnego prezydium Rady Powiatu, jako kiedyś zagorzałych przeciwników politycznych, a dzisiaj koalicjantów „nadających na tej samej fali”. Niewątpliwie więc chodziło o przewodniczącego Kierzkowskiego i siedzącego obok po jego prawicy kolegi (wiceprzewodniczącego Chociana), którym odświeżyłem ten historyczny bon mot na odchodne. Panowie zza prezydialnego stołu zbyt często ulegali bezproduktywnym emocjom kierowanym w moją stronę podczas sesji powiatowych w tej kadencji. Sparafrazowany bon mot, a także wskazane powody mojego protestu mogły zirytować radnych z koalicji PiS+SFS, bo z ulgą potwierdzoną nieśmiałymi oklaskami zareagowali na moje oświadczenie o rezygnacji. Koalicji rządzącej oraz władzy zadufanej i przekonanej, że i tak nikt im nic nie zrobi! Jeśli ktoś myśli inaczej, a ja jednak myślę, to według słów przewodniczącego Kierzkowskiego myśli jak idiota!!!

Reklama

Skąd to zadufanie i pewność siebie powiatowej władzy?

Wydawać by się mogło, że za błędy w działalności publicznej trzeba płacić. Owszem tak było kiedyś. Teraz władza jest nieomylna i zdają się to potwierdzać różne instytucje sprawujące nadzór nad działaniami samorządu powiatowego: NFZ (w sprawie szczepienia covidowego), wojewoda (w sprawie nadzoru nad uchwałami rady), konserwator zabytków (w sprawie sprzedaży pałacu w Giżycach). Ich pobłażliwe oceny działania samorządu powiatowego były z reguły wynikiem wspólnych z powiatem konsultacji i ustaleń. Dla przykładu trudno zrozumieć dlaczego wojewoda rozpatrywał przez 9 miesięcy zasadność uchwały powiatowej dotyczącej przeniesienia placówki „Atria” do Chodakowa, cofającej rzeczywistość o 2 lata. Dlaczego również wojewoda, mając krytyczny stosunek do uchwały Rady Powiatu o wysokości diet, zaskarżył ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dopiero po kilku miesiącach. Przecież zamiast skarżyć, mógł skorzystać z 30 dniowego trybu nadzorczego i uchylić ją w tym czasie, co zmusiłoby radnych do niezwłocznej naprawy błędnej uchwały. Procedury sądowe potrwają kilka lat, a w tym czasie wszyscy funkcyjni radni z koalicji rządzącej PiS+SFS będą nadal pobierać wysokie diety z budżetu powiatu. W tym samym czasie dla wizerunkowych korzyści, co jakiś czas władza powiatowa, odbierała kolejne tekturowe czeki od rządu, podobnie jak inne samorządy z takimi samymi partyjnymi koneksjami. Nie ważne, że części pieniędzy powiat nie był w stanie na bieżąco wykorzystywać, zakładał więc bankowe lokaty i miał rezerwę na następny rok. Ale co tam, że rzeczywistość czasami skrzeczała, najważniejsza jest teraz promocja władzy i nagrywane do publikacji w Internecie eventy medialne. W tym samym czasie inne samorządy pozbawione koneksji partyjnych finansowo słabły ledwo wiążąc koniec z końcem.

Reklama

Dlaczego złożyłem mandat radnego powiatowego?

Zrzekłem się mandatu radnego na znak protestu przeciw kontrowersyjnym działaniom Zarządu Powiatu i wspierającej go koalicji radnych, zwłaszcza w zakresie racjonalnego wydatkowania środków publicznych (diety radnych) oraz zarządzania mieniem powiatowym i fikcyjnej możliwości sprawowania ustawowej kontroli w tym zakresie przez Radę Powiatu czy organy nadzoru. Więcej na temat diet radnych jest w artykule pod linkiem: https://e-sochaczew.pl/artykul/w-imieniu-rady-powiatu/963218. Natomiast zastrzeżenia dotyczące zarządzania mieniem powiatowym wyrażałem na moim blogu wielokrotnie. Czarę goryczy przelała sprawa przeniesienia Domu Dziecka z Giżyc do Chodakowa i kontrowersyjne próby sprzedania zabytkowego pałacu i parku w Giżycach, a także brak właściwej reakcji ze strony organów nadzoru. Na domiar złego kontrowersyjnie przedłużono jeszcze o pół roku tę już wcześniej raz przedłużoną do 5 lat kadencję samorządu. Zrezygnowałem z tej wydłużonej kadencji radnego, aby nie spowszedniała mi bylejakość, zadufanie i arogancja władzy powiatowej, aby cytując klasyka „nie kopać się z koniem”, nierzadko w osamotnieniu. A „koń jaki jest, każdy widzi”. Polecam zapoznanie się z rzetelnym opisem i analizą kontrowersyjnych działań ludzi podejmujących decyzje w powiecie, zawartych w artykule pod linkiem: https://prawo-radnego-serwis.pl/. Powyższy materiał został przekazany wszystkim radnym Rady Powiatu do wiadomości i refleksji. Nie liczę już na opamiętanie decydentów powiatowych.

Reklama

Jerzy Żelichowski - Bezpartyjni Samorządowcy

„To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz miś, przez nas zrobiony i to nie jest nasze ostatnie słowo!”. Protokołu zniszczenia nie będzie. Misia jako artefakt zachowam na pamiątkę.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tak w skrócie - niezalogowany 2023-04-18 08:37:05

    Cytując klasyka ,, koń by się uśmiał."

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jerzyk2205 2023-04-18 09:25:57

    I to się dzieje, "koń się śmieje"!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    fan - niezalogowany 2023-04-18 10:39:38

    Radny uciekł ale przed czym?. Nie wierzę w argumenty podane powyżej w tym tłumaczeniu się. Będzie jaka fucha i nie można być w radzie samorządu. Albo zdrowie na co nie wygląda i za dużo się tłumaczy. A może jakie kwity się szykują i przeczucie każe się wycofać. Coś tu nie tak. To tylko moje rozważania. Ciekawe co się sprawdzi. Pan Jerzy jest zbyt odporny na takie tam sesjowe zaczepki dlatego myślę, że za chwile wyjdzie szydło z worka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama