Kolejnym zawodem rzemieślniczym, który jest równie ciekawy, jak i niebezpieczny jest wywodzący się prawdopodobnie z Niemiec fach kominiarza – rzemieślnika trudniącego się czyszczeniem i sprawdzaniem stanu technicznego przewodów kominowych dymowych, spalinowych i wentylacyjnych. Niewątpliwie jest to praca bardzo ciężka. Zmusza do pracy na wysokościach, no i niestety nie da się jej wykonywać w białych rękawiczkach. W celu poznania tego zawodu od podszewki spotkaliśmy się ze Zbigniewem Traczykiem, kominiarzem, którego marzeniem wcale nie było chodzenie po dachach i czyszczenie kominów. Wybrał ten zawód zupełnie przypadkowo i wykonuje go już 15 lat. Jednak zostać kominiarzem nie jest tak łatwo, jak mogłoby się to wydawać. Należy ukończyć specjalną, trwającą dwa lata szkołę zawodową o kierunku „kominiarz” bądź przejść różne stopnie kominaiarskiego wtajemniczenia w postaci kursów czeladniczych, a a potem mistrzowskich. W tej pracy istnieje hierarchia zawodowa. Kominiarz posiadający udokumentowane trzyletnie doświadczenie dostaje miano czeladnika, natomiast kominiarz pracujący w zawodzie sześć lat staje się mistrzem. Jak więc możemy zauważyć, Zbigniew otrzymał już mistrzowski cylinder tzw. „pliszok”. Mundur kominiarza od wielu lat pozostaje nie zmienny. Nie służy już jednak jako odzież robocza, ale jest strojem na specjalne okazje. Niestety praca na wysokościach w pełnym umundurowaniu nie dawałą nadzwyczajnego komfortu. Wyobraxmy sobie garnitur i cylinder, w których musimy wdrapać sie na komin, a potem w tym niezbyt wygodnym ubraniu sprawdzać drożność przewodów kominowych i wentylacyjnych. Na temat pochodzenia kominiarskich nakryć głowy istnieje wiele teorii. Jedną z nich, którą przytoczył Zbyszek jest chęć chronienia się przed krokwiami, które na strychach niemieckich domów stanowiły dość duże utrudnienie. Z czasem jednak stały się oznaką hierarchii kominiarskiej. W Polsce istnieje wiele oddziałów zrzeszających kominiarzy. Zdecydowaną większość stanowią mężczyźni, ale zdarzają się również i kobiety. Ich determinacji w wytrwaniu w wybranym przez siebie zawodzie jest godna podziwu. Zawód ten wymaga bowiem nie lada sprawności fizycznej, jak i niejednokrotnie ogromnej siły. Nie należy się też spodziewać na stanowisku pracy lśniącej fryzury i czyściutkich paznokci. Głównymi narzędziami pracy kominiarza są lina z kulą, gwiazda, przepychacz i łyżka kominiarska. W dzisiejszych czasach zakres pracy w tym zawodzie stawia więcej wymagań niż dawniej. Oprócz czyszczenia kominiarze muszą podejmować działalności profilaktyczne, polegające na zapobieganiu szkodom, jakie mogą powstać wskutek nieprawidłowego funkcjonowania przewodów kominowych i urządzeń grzewczo-kominowych. Niestety wielu ludzi jest sceptycznie nastawionych do tej pracy, a kominiarzy nie zawsze chcą wpuszczać do swoich domów. Nie zdają sobie sprawy z tego, jakie zagrożenie mogą stwarzać niesprawdzane od wielu lat kominy. Sadze, które zalegają w kominie, kiedy zostaną podpalone lub zapalą się same, sprawiają, że temperatura w kominie wzrasta do 1200 st. C. Dlatego tez często przez ludzką bezmyślność zdarzają się tragedie, w których ktoś ginie przez zaczadzenie, choć można było przecież tego uniknąć. Wystarczy kilka razy do roku sprawdzić stan komina, to przecież tak niewiele. Można jednak sprawić, że dla niektórych kominiarz stanie się prawdziwym symbolem szczęścia. Nie tylko wtedy, gdy na jego widok złapiemy się za guzik, ale wtedy, gdy go zaprosimy, by sprawdził, czy w naszym domu jest właściwa wentylacja oraz czy kominy są drożne.
SK
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze