Na każdy ich spektakl czekam z wielkim zaciekawieniem i nadzieją, że obudzi we mnie emocje, które na co dzień nieczęsto dochodzą do głosu. W tych przedstawieniach jest bowiem wyjątkowa aura, taki nieprawdopodobny liryzm, że potem przez kilka dni coś człowiekowi w sercu gra. Mowa o spektaklach znanego już tandemu: Bogusława Górnicka i Katarzyna Posiadała, który dzielnie wspierają dwie inne nauczycielki Zespołu Szkół im. Iwaszkiewicza – Justyna Świderska i Agnieszka Mućka. Panie spośród uczniów stworzyły taki zespół teatralny, że nie powstydziłby się go najlepszy dom kultury. Tym razem wspólnie przygotowali spektakl zatytułowany „Podróże moich wspomnień”, kolejną odsłonę twórczości i wspomnień Jarosława Iwaszkiewicza, patrona szkoły. A co w tym wszystkim najdziwniejsze, panie biorą na warsztat teksty zupełnie nieteatralne, dla niektórych być może nawet nudne. I potrafią z nich zrobić prawdziwe dramy. Zaprezentowany w miniony czwartek spektakl pokazuje Iwaszkiewicza w podróży po Europie. Ale jak pokazać poetę, jego przemyślenia, liczne spotkania w różnych miejscach na świecie, mając do dyspozycji jedną scenę? Można to zrobić na dworcu. I właśnie w scenerii dworca lat 30. rozgrywa się akcja. A gwizd przejeżdżającego pociągu informuje nas o tym, że z Francji poeta przenosi się do Włoch, potem do Danii, a na koniec do Niemiec. Autorki spektaklu dozują napięcie, pozwalają nam się zachwycać piosenkami Edith Piaf, bawić przy tradycyjnych włoskich utworach, aby zakończyć na dramatycznych songach Marleny Dietrich. W tym wszystkim jest jeszcze słowo niosące atmosferę tamtych lat, rozmowy Iwaszkiewicza z przyjaciółmi o sztuce, przyrodzie, a wreszcie o nadciągającej wojnie. Wyjątkowość spektaklu to także piosenki wykonywane na żywo. W zespole są niezwykle utalentowane piosenkarki, śpiewające w dodatku po francusku, włosku i niemiecku. W ogóle całej grupie należą się wielkie brawa. Widać, że teatr ich pociągnął, dodał skrzydeł, a w zespole czują się jak w domu. To się odczuwa siedząc na widowni. Z pozycji widza można także dostrzec fantastycznie współgrającą z całością spektaklu scenografię. Na scenie nie znalazł się żaden niepotrzebny mebel, żaden element, który odwracałby uwagę od tego, co najważniejsze. Zwykłe drewniane ławki, odwieczny atrybut dworca czyli zegar i kasa biletowa, w której znudzona pani dzierga na drutach. Tylko tyle i aż tyle stworzyło niezwykle plastyczny, wręcz malarski obraz. Zastanawiam się, jaki etap życia Iwaszkiewicza pokażą autorki w kolejnym spektaklu. Czy będzie to wojna, której zapowiedź usłyszeliśmy w kończącej czwartkowy spektakl pieśni Marleny Dietrich „Sag mir wo die Blumen sind”? Wszyscy znamy tę obco brzmiącą melodię. W tłumaczeniu na polski to po prostu „Gdzie są kwiaty z tamtych lat”. Utwór ten, przetłumaczony na wiele języków, stał się jedną z najbardziej znanych pieśni antywojennych. Czekamy więc na ciąg dalszy, a wszystkich, którzy chcieliby obejrzeć spektakl „Podróże moich wspomnień” zapraszam do Miejskiego Ośrodka Kultury w Chodakowie w najbliższą środę na godz. 18. Jolanta Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze