Reklama

Jak grzebałam w śmietnikach, czyli freeganizm po sochaczewsku

16/08/2022 12:18

Freeganizm to filozofia polegająca na świadomym ograniczaniu swojego udziału w konsumpcyjnym świecie. Jego najbardziej znanym przejawem jest „ratowanie żywności”, czyli, najprościej mówiąc, wybieranie ze sklepowych śmietników wyrzuconej, a wciąż nadającej się do użycia żywności. Nazywa się to skipowaniem. W ostatnią niedzielę wybrałam się z Leną i Kasią, sochaczewiankami, na skiping w okolicznych sklepach. Jak się okazuje, w śmietnikach kryją się prawdziwe skarby.

 

Skipowanie w Sochaczewie i okolicach

 

Niedzielny poranek, miasto dopiero powoli budzi się do życia, ale Lena i Kasia są gotowe do czynu. W bagażniku samochodu skrzynki i pudełka, zapas wody do mycia rąk, ściereczki odkażające, papierowe ręczniki. Jedziemy na skiping poza granice miasta, bo, jak mówią moje przewodniczki, tam jest najwygodniej, w mieście śmietniki są lepiej zabezpieczone. Pierwszy przystanek przy jednym z dużych sklepów przynosi łupy w postaci dużego opakowania proszku do prania (lekko uszkodzona folia, ale proszek czysty), są też kapsułki do prania, mnóstwo czekoladek, doniczka z pięknie kwitnącą różą i kilka innych drobiazgów. Żeby się jednak do nich dobrać, trzeba przełamać barierę wstrętu, jaką każdy z nas posiada – śmietnik nie pachnie fiołkami (choć też nie śmierdzi jakoś przesadnie) a trzeba go otworzyć i sprawdzić zawartość. Dziewczyny wyjmują worki i ważą je w rękach – jeżeli któryś jest ciężki, może zawierać dobre produkty, lekkie to niemal zawsze po prostu śmieci. Worek trzeba rozwiązać i dokładnie przejrzeć jego zawartość, a następnie, co mocno podkreśla Lena, zawiązać i włożyć z powrotem. To ważne, żeby zostawić po sobie porządek – mówi. - Niektórzy rozrywają worki, pozostawiają je poza śmietnikiem, robią bałagan, a jeśli tak się zdarza, sklepy często reagują w ten sposób, że zakładają kłódki na pojemniki albo stawiają wiaty i wtedy koniec zabawy. A chodzi przecież o to, żeby móc skorzystać z wyrzuconych, a dobrych produktów. Dlatego bardzo ważne jest, żeby zostawić miejsce w takim stanie, w jakim je zastaliśmy.

Reklama

Worki trafiają ponownie do pojemnika, łupy do skrzynek, ręce umyte i jedziemy dalej. Przy następnym sklepie tej samej sieci w ręce Leny i Kasi trafiają soczki, piwo w puszkach, słodycze, paczka z tytoniem, trochę nabiału, włoszczyzna. Pytam dziewczyny, w jaki sposób przełamują wstręt, bo zapach to jedno, ale w śmietnikach są też robaki, które wiele osób mogą zniechęcić. Trzeba się po prostu przyzwyczaić – śmieje się Kasia. Ja już nie zwracam na nie uwagi, nie grzebię zresztą w sfermentowanych śmieciach, przeglądam to, co na wierzchu, a tam robaki zdarzają się sporadycznie. Wszystkie zebrane rzeczy w opakowaniach po przyjeździe do domu dokładnie myjemy przed otwarciem, szoruję też owoce i warzywa, ale na ogół są to naprawdę czyste, rzadko zabrudzone jakimiś płynami.

Reklama

W drodze do następnego sklepu pytam moje przewodniczki, jak długo zajmują się skipowaniem. Lena od ponad pół roku. Kasia od trzech miesięcy. Jak to się zaczęło? Mam koleżankę w Mińsku Mazowieckim, która mi o tym opowiedziała, wysyłała mi zdjęcia, dodałam się więc do grupy Freeganie Polska i tam, jak zobaczyłam ogrom tych wszystkich rzeczy, to stwierdziłam, że sprawdzę – opowiada Lena. No i jakoś tak fart chciał, że za pierwszym razem znalazłam ogromną ilość pięknych warzyw i tak się to zaczęło. Warto to robić, bo po prostu szkoda tego wszystkiego. Ludzie skipują z różnych powodów – niektórych nie stać na zakupy, inni ratują jedzenie w duchu zero waste – mnie stać na kupienie sobie świeżych warzyw i czasem to robię, ale wolę je wyjąć ze śmietników, bo jest mi ich po prostu szkoda. Kasia do mnie dołączyła kiedy jej opowiedziałam, co robię i teraz jeździmy we dwie.

Reklama

Przy kolejnym sklepie śmietniki zamknięte na kłódki, ale kosze na bioodpady otwarte, a w nich piękne warzywa i owoce – pomidory, ogórki, banany, marchew, papryka, śliwki, brzoskwinie, sałata, pieczarki – wszystko bez śladu zgnilizny. Będzie leczo i zupa pieczarkowa – mówi Lena. Przy okazji opowiada o tym, że lubi gotować, a od czasu, kiedy zbiera żywność, zmienił się znacząco sposób, w jaki to robi. Zazwyczaj wymyślamy, co chcemy ugotować, a potem gromadzimy produkty. Teraz najpierw patrzę, co mam i dopiero kombinuję, co mogę z tego zrobić. To bardzo wzbogaciło moją kuchnię. Robię też bardzo dużo przetworów, zwłaszcza kiszonek, kalafior jest boski.

Reklama

Jedziemy dalej, w okolice Łowicza. Przy jednym z dużych wiejskich sklepów znajdujemy kilkanaście opakowań truskawek, ale w śmietniku niewiele więcej. To nie jest dobry dzień na łowy, pewnie dlatego, że przed długim weekendem ludzie zrobili większe zakupy i jest mniej rzeczy do wyrzucenia. Pytam dziewczyny, czy nie mają konkurencji, może ktoś tu był przed nimi? Myślę, że mamy, ale ludzie na ogół skipują nocami, a my ze względów rodzinnych robimy to rano, pewnie dlatego nikogo jeszcze nie spotkałyśmy na trasie – mówi Kasia. Lena dodaje: Mam dwie koleżanki, którym opowiedziałam, co robię i którym czasem daję cynk, że gdzieś jest dużo rzeczy wystawionych i one tam jadą.

Jakie zasady obowiązują podczas skipowania? Korzystamy tylko ze śmietników i to otwartych, nie włamujemy się, nie zabieramy rzeczy spod wiat. To już byłaby kradzież, a nie chcemy robić nic nielegalnego. Kiedyś jeden pan zaczął na mnie krzyczeć, że co ja robię, tu jest kamera, on wezwie policję. Powiedziałam mu, że może wzywać, bo ja biorę tylko rzeczy, które zostały porzucone, niczego nie kradnę – opowiada Lena. Kiedyś spotkałam też pracownice jednego ze sklepów, one powiedziały, że dobrze robię, bo im też przeszkadza to marnowanie, niech sobie biorę co chcę, tylko jak one już pójdą, żeby nie widziały.

Reklama

W polskim prawie śmieci niezabezpieczone traktuje się jako mienie porzucone.

Kończymy objazd. Dziś łupy niewielkie (w opinii dziewczyn, moim zdaniem zapakowany bagażnik wygląda na obficie zaopatrzony), ale przy okazji Lena i Kasia powiadają o największych zdobyczach: 10 kilogramów ziarnistej kawy, 80 czekolad, dużo karmy dla psa, ogromne ilości paczkowanych bakalii, całe zgrzewki jogurtów, śmietany, jajek. Nadwyżki dzielimy – mówi Lena - ja daję mojej mamie, babci, ale i koleżanki z pracy chętnie korzystają. Wiedzą, skąd mam te rzeczy, ale im to nie przeszkadza. Zdarzyło nam się nakarmić bezdomnych.

Reklama

To była pouczająca wyprawa. Można na własne oczy zobaczyć, co trafia do śmietników i ile rzeczywiście jedzenia się marnuje, z różnych powodów, ale głównie winne są obowiązujące w Polsce przepisy i zamiłowanie klientów do pięknych, bez skazy warzyw i owoców. A tymczasem te niekształtne lub lekko obite smakiem nie ustępują ładnym, a często mają go więcej, bo są bardziej dojrzałe.

Raczej nie zacznę skipować, ale też nie będę się wzdrygać ze wstrętem, kiedy ktoś będzie opowiadał, że to robi. Nie jest to najprzyjemniejsze zajęcie, ale też niezbyt straszne. Kiedy mówię to dziewczynom, Lena zaznacza, że zaczynała od warzyw, do prawdziwego grzebania w śmietniku trzeba dojrzeć. Do domu wracam z pięknym bukietem mieczyków, które uratowałam pod Łowiczem.

Reklama

Imiona moich przewodniczek zostały zmienione, nazw sklepów nie podaję ze względów oczywistych. W galerii zdjęć największe zdobycze dziewczyn z ostatnich kilku miesięcy. 

PS. Jeśli macie kota w domu, mieczyków jednak nie bierzcie – są toksyczne dla tych zwierząt. Mojej kotce bardzo nie zaszkodziły, ale cały dzień była ospała, a mogło się skończyć gorzej. Zatem uratowałam kwiatki tylko na chwilę.

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    robroy 2022-08-16 13:21:40

    czy nie można tej żywności ( dobrej , ale zbędnej dla sklepu) ,oddać np. do MOPS , GOPS czy innych tego typu organizacji ? wystawić po zamknięciu sklepu ,aby potrzebujący chętni mogli sobie wziąć? A jaki sklep te piwo , czekoladę i kawę wyrzuca ? Tak tylko pytam....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Lena - niezalogowany 2022-08-16 13:50:37

    Zgodnie z ustawą o niemarnowaniu żywności sklepy powinny mieć podpisaną umowę z jakąś organizacją pomoc ową która by te produkty bliskie końca daty odbierała ale w praktyce oni wolą trzymać je do końca na sklepie aby móc je sprzedać przeterminowanych oddać już nie mogą bo zabrania tego sanepid a wystawić też nie mogą bo to wymaga podatku od darowizny.

    • Zgłoś wpis
  • robroy 2022-08-16 14:04:35

    Lena a gdzie te piwo , kawa , i czekolada ?

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama