Gdzie i w jaki sposób giną tysiące metrów sześciennych wody? Nad tym zastanawiają się w ostatnich miesiącach mieszkańcy, głównie renciści i emeryci z wielu bloków w mieście. Zwłaszcza, gdy na tablicach ogłoszeniowych zobaczyli wywieszone tam informacje o wysokości dopłaty do wody. Nie potrafią zrozumieć i nikt im nie potrafi wyjaśnić, dlaczego muszą dodatkowo dopłacać do wody pomimo posiadania przez nich wodomierzy na ciepłą i zimną wodę i regularnego uiszczania przez nich rachunków. Na temat ilości pobieranej wody przez poszczególne bloki na osiedlach zasięgnęliśmy opinii w zakładzie Wodociągów i Kanalizacji. Okazuje się, że każdy z bloków, spółdzielczy czy komunalny posiada wodomierz, który wskazuje ilości wody dostarczanej dla całego budynku. Zainstalowane w mieszkaniach wodomierze wskazują ilości zużywanej wody przez poszczególne rodziny. Po podsumowaniu, ilość wody pobieranej we wszystkich lokalach powinna się zgadzać z ilością wody wskazaną przez wodomierz główny. Tymczasem różnice pomiędzy sumą na wszystkich wodomierzach w lokalach, a wodomierzem dostarczającym wodę do bloku dochodzą nieraz do 100 m3 na kwartał. Jest to ogromna ilość i niemożliwe jest, by wyciekała ona przez nieuszczelnione spłuczki WC czy kratki w łazienkach. Wobec tego postanowiliśmy poznać przyczynę powstawania niedoborów, za które muszą obecnie płacić wszyscy lokatorzy. A są to sumy od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych. Przecież kontrole przeprowadzane przez pracowników naliczających ilości zużywanej wody w lokalach nie wykazują, że wodomierze zostały uszkodzone, a plomby naruszone. Mieszańcy bloków spółdzielczych i komunalnych, którzy do tej pory płacili zgodnie ze wskazaniami wodomierza, zostali z problemem, który należy jak najszybciej rozwiązać. Niepodejmowanie publicznej debaty o niedoborach wody i ich skutkach dla lokatorów byłoby nieuczciwe, gdyż większość rencistów i emerytów mieszkających w blokach, płacić teraz musi za siebie i za tych, którzy kradną wodę. Zasięgnęliśmy opinię na temat sposobów kradzieży wody od osób zajmujących się zawodowo problematyką wodociągową. Przedstawili nam kilka metod pobierania wody z sieci wodociągowej z pominięciem wodomierza. Nie możemy ich ujawniać, aby nie zostać posądzonym o instruktaż. Dodatkowo w pierwszym programie radia, parę miesięcy temu przeprowadzono wywiad z producentami urządzeń, które zamontowane na miernikach wodnych i elektrycznych zmniejszają obroty wirników, a tym samym ich właściciel ma naliczone mniejsze koszty do zapłaty. Na koniec zaś dodał on: „Polacy na wszystko znajdą sposób, aby uniknąć płacenia”. Przypadkowo dotarliśmy do tego urządzenia i sprawdziliśmy, że rzeczywiście zamocowane do wodomierza, zmniejsza do minimum jego obroty przy pobieraniu dużych ilości wody. Czyżby to było odpowiedzią na powstające coraz większe niedobory w blokach? Zdjęcie zaś owego urządzenia z wodomierza zabiera kilka sekund i dlatego nikt do tej pory podczas kontroli takiego nie odkrył. A przecież o datach i godzinach kontrolowanych wodomierzy w blokach wiedzą wszyscy mieszkańcy, bo ogłoszenia wiszą na tablicach w klatkach schodowych. Nikt też nie może określić, ile takich urządzeń znajduje się w rękach mieszkańców naszego miasta. Podobno problem z ich zakupem nie jest wcale taki trudny, a cena, ze względu na popyt wzrosła w ostatnich miesiącach kilkakrotnie. Problem niedoborów wody to nie tylko bloki, ale i indywidualne posesje podłączone do miejskiej sieci wodociągowej. Po zainstalowaniu urządzenia na wodomierzu można podlewać przez całe lato warzywa, trawę i kwiaty na koszt wszystkich, a płacić za wodę tylko minimalnie. Zdaniem specjalistów od spraw wodociągowych jest tylko jeden sposób na kradzieże wody, wymiana wszystkich wodomierzy starego typu na nowe, które nie reagują na urządzenie do jej kradzieży. Tylko skąd wziąć pieniądze na tak ogromne zadanie, i czy nie znajdą się kolejni „wynalazcy”, którzy znajdą sposób na nowy wodomierz? J.W.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze