Reklama

Jaz podnosi wodę i emocje

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
08/11/2013 10:48

Kończy się rozbiórka starego młyna przy ul. Staszica. Obecny właściciel, firma Endico z Jeleniej Góry, zamierza zbudować tu małą elektrownię wodną wraz z piętrzącym wodę jazem na Bzurze. Działania te ponownie wzbudziły niepokój wśród okolicznych mieszkańców, którzy są przeciwni temu pomysłowi.

Sprawa ciągnie się od 2008 roku, kiedy to jeleniogórska spółka wystąpiła z takim projektem. Wtedy też pojawiły się pierwsze protesty okolicznych mieszkańców, a także członków związku wędkarskiego, którzy twierdzili, że w jazie będą ginąć ryby, zaś uporządkowanie koryta rzeki zniszczy unikalny ekosystem. Mieszkańcy z kolei obawiali się, iż podniesiony przez jaz poziom wody spowoduje podtapianie ich działek i domów. Ruchomy jaz, ich zdaniem, może też powodować niebezpieczeństwo dla rzecznej fauny. Gdyby do tego doszło, mieszkańcy zapowiadali, że domagać się będą wysokich odszkodowań, również od władz miasta.

Reklama

Szansa czy zagrożenie

Tych obaw zupełnie nie podzielają przedstawiciele spółki. Mało tego, twierdzą, iż to nie zagrożenie, lecz szansa dla miasta, tak jak ma to miejsce w przypadku innych przedsięwzięć firmy Endico. Tamte miejscowości, dzięki takim inwestycjom, zyskały tereny rekreacyjne nad wodą a także miejsca pracy. Ponadto, jak twierdzą, automatyczne przęsła jazu pozwalają na bezpieczny przepływ ryb oraz kontrolowanie poziomu wody niemal co do centymetra. Stanowią one też rodzaj zapory przeciwpowodziowej i przydatne są przy łamaniu kry, a u nas zalegają tam teraz głównie tony śmieci.

Reklama

Jednak mija już piąty rok przygotowań, a spółka nadal jest na etapie opracowywania dokumentacji. W międzyczasie stała się też właścicielem starego młyna wraz z otaczającą go działką, który teraz poszedł do rozbiórki.

Jak nam powiedział project manager inwestycji Tomasz Borzęcki, firma Endico nie rezygnuje z budowy elektrowni wodnej w Sochaczewie. - Nowy projekt oddziaływania inwestycji na środowisko jest na ukończeniu i zgodnie z procedurą już niedługo przedłożony zostanie w Urzędzie Miasta - mówi Tomasz Borzęcki. - Z tego co wiem, raport powinien uspokoić okolicznych mieszkańców,  bowiem po bardzo szczegółowych badaniach okazało się, że jaz piętrzył będzie wodę na znacznie niższym niż pierwotnie przewidywano poziomie. Ponadto skrócona zostanie tzw. cofka.

Reklama

Miasto postanowiło działać

Tymczasem, jak dowiedzieliśmy się od naczelnika Wydziału Gospodarki Przestrzennej i Architektury, Tadeusza Krysiaka:

- Kilka miesięcy temu Rada Miejska podjęła uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego tego terenu. Jego założenia, tak jak chcą tego okoliczni mieszkańcy, mają wykluczać możliwość realizacji takiej inwestycji - tłumaczy Tadeusz Krysiak. - Gdy plan będzie gotowy, wówczas zostanie wyłożony do wglądu i zainteresowani będą mogli wnosić do niego swoje uwagi. Następnie burmistrz podejmie decyzję, które z nich uwzględnić, a których nie. Trwa także postępowanie środowiskowe, a inwestorowi potrzebne będzie pozwolenie wodno-prawne, które bardzo drobiazgowo i fachowo wkracza w różne aspekty zagadnienia. Tak więc droga do ewentualnej realizacji tego projektu jest bardzo daleka.

Reklama

Dla każdego coś pożytecznego

Tymczasem kończy się wyburzanie starego młyna przez firmę Dźwigar z Włocławka, która ma za zadanie rozebranie obiektu i zniwelowanie placu do gołej ziemi. Jak nam powiedział Józef Skrobisz, szef  brygady, aby pozbyć się gruzu ze ścian, elementów metalowych, choćby tych wydobytych z rozbitych płyt żelbetowych, czy drewna z dachu, rozdają je potrzebującym.

Jakby na potwierdzenie jego słów, na podwórko, gdzie trwają prace rozbiórkowe, wchodzi starsza kobieta z przerobionym z dziecięcego wózkiem, a Józef Skrobisz pomaga jej wybierać poręczniejsze kawałki pozostałe z poszycia dachu. Ale są też poważniejsi odbiorcy. Podjeżdżają tu duże ciężarówki po złom i kruszywo, w które ciężkie maszyny zamieniają gruz.

Reklama

Jak mówi pan Józef, zainteresowanych nie brakuje, zwłaszcza na kruszywo. Przede wszystkim czeka na nie wielu prywatnych odbiorców, ale także firma Lasy Państwowe oraz władze okolicznych gmin, które chcą nim utwardzać drogi.

Moda na elektrownie

Tymczasem, jak się okazuje, kolejną elektrownię wodną w Sochaczewie chciałby budować lokalny inwestor z Kątów. Już rok temu złożył w Urzędzie Miasta wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach na realizację takiego przedsięwzięcia, tyle że na rzece Utracie.

Reklama

Dokładnie elektrownia miałaby powstać na odcinku rzeki od mostu w Trojanowie do Bzury, obok oczyszczalni ścieków. Tam również musiałoby nastąpić jakieś spiętrzenie wody, jednak mniejsze, bo i elektrownia miałaby być mniejsza niż ta na Bzurze. Ale do tego, jak twierdzi Agnieszka Tomaszewska, szefowa wydziału ochrony środowiska i gospodarki odpadami komunalnymi UM, jeszcze daleka droga. Potrzebnych jest wiele pozwoleń i decyzji, a przede wszystkim raport oddziaływania inwestycji na środowisko. W tym przypadku okolica ewentualnej elektrowni na Utracie jest niezabudowana, więc specjalnych protestów nie było. Jedynie stowarzyszenie Amnis złożyło uwagi do tych zamierzeń.

Jak nam powiedział ewentualny inwestor Jacek Kalinowski, elektrownia wodna, którą planuje postawić na Utracie, będzie niewielka, o mocy ok. 40 KW. Oczywiście pewne spiętrzenie wody też musi nastąpić, ale będzie ono małe, do ok. 2 m. Nie będzie więc zagrażało zalaniem brzegów, bo ich skarpy w tym miejscu są wyjątkowo strome i wysokie.

Reklama

- Ponadto będzie to z korzyścią dla samej skarpy - mówi Jacek Kalinowski - bowiem teraz bardzo wartki nurt rzeki podmywa ją. Gdy poziom będzie wyższy, woda zwolni i ten problem zniknie. Ponadto taka inwestycja to też atrakcja edukacyjna dla szkół. Tu uczniowie mogliby zobaczyć, jak wytwarza się tzw. zieloną energię. Zwłaszcza że u nas ciągle są wobec niej opory, a wystarczy wyjechać za granicę, by zobaczyć wiele takich elektrowni czy wiatraków.

Czy dojdzie do realizacji tych projektów, czy też nie, nie zależy oczywiście od dobrej czy złej woli radnych czy burmistrza. Ewentualne wydanie niezbędnych decyzji i pozwoleń poprzedzone będzie przecież szczegółowymi analizami wielu uwarunkowań, również tych społecznych.

Reklama

Sławomir Burzyński  

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama