Podobne dramaty spotykają wiele dzieci na całym świecie, na szczęście nie na tyle często, by nam spowszedniały, byśmy się stali nieczuli, zwłaszcza gdy tragedia rozgrywa się tak blisko nas. Straszliwa choroba i niezmordowana nadzieja, której najgorszym wrogiem okazuje się brak pieniędzy. Dużych pieniędzy. Tylko z nami Kacperek i jego rodzice zdołają uregulować wygórowaną cenę za nadzieję.
- Robiłem Kacperkowi zdjęcia na 2 urodziny i nic nie wskazywało, że jest to dziecko, które może chorować. Byliśmy na długim spacerze. Charakter ma trochę urwisowaty, więc biegał i rzucał kamieniami w kałuże. Pełen energii dzieciak. Wszystko zaczęło się dokładnie na początku tego roku. Pierwsze objawy i pierwsze wizyty w szpitalu w Sochaczewie, a potem przyśpieszone skierowanie do Kliniki w Warszawie, gdzie szybko rozpoznano chorobę i podjęto leczenie – opowiada zaangażowany w pomoc przyjaciel rodziny.

Niespełna trzyletni Kacper Janiak z Sochaczewa od kilku miesięcy walczy o życie. W lutym br. rozpoznano u niego bardzo rzadką i bardzo ciężką chorobę – nowotwór Neuroblastoma w IV stopniu zaawansowania zaatakował w 84% szpik kostny chłopca. Kacperek przeszedł już 5 cyklów wyniszczającej chemioterapii. Cierpi z bólu, osłabienia, grzybicy jamy ustnej, a także niemocy cieszenia się zwykłym, wesołym życiem małego chłopca. Większość życia spędza w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym, na oddziale Onkologii w Warszawie.
W przeciwieństwie do poprzednich, ostatnią chemię przeszedł bardzo ciężko. Stał się nerwowy, prawie cały czas ma gorączkę. Na szczęście zaczyna trochę jeść. Lekarze walczą o komórki macierzyste szpiku kostnego, stąd tak silne leki (ostatnia chemia była najmocniejsza ze wszystkich), gdy uda się je pozyskać, Kacper będzie mógł przejść autoprzeszczep szpiku we Wrocławiu. W dalszych etapach leczenia prawdopodobnie konieczny będzie przeszczep szpiku kostnego od najbliższych. Operacja guza nowotworowego, którą planowano od kilku miesięcy, być może nie będzie konieczna. Badania wykazały, że został on w dużym stopniu zwalczony.
Zakładamy, że autoprzeszczep się uda. Ale istnieje też zły scenariusz, którego nie ukrywają lekarze i w którym kolejne etapy chemioterapii i radioterapii mogą potrwać nawet rok. I w którym konieczne będzie leczenie poza granicami naszego kraju antygenem GD2.
A teraz cena nadziei. Przyjmowany przez Kacpra lek kosztuje 50 euro za opakowanie, jest specjalnie dla niego sprowadzany z zagranicy. Za wspomniane leczenie GD2 – uznawane za najbardziej skutecznie – rodzina będzie musiała zapłacić około 250 tysięcy złotych.

Koszt nadziei na zdrowie Kacpra przerasta możliwości finansowe jego rodziców. Mama poświęciła pracę, by móc być przy synku. I tu zaczyna się nasza rola, którą zrozumiało już wiele osób. Jedną z ostatnich akcji charytatywnych dla chłopca zorganizowano w MOK-u na Żeromskiego. Byli tacy, którzy kupili bilet na występ Zespołu z Marek i Niereformowalnych tylko symbolicznie, by zapłacić. Mimo wszystko, sala była pełna. Do puszki podczas tej imprezy zebrano ok. 1200 zł, za bilety 3800 zł, szkoła 80-tka ofiarowała na Kacpra dodatkowe 120 zł. Przed nami Zumba Fitness na terenie MOSiR-u, również poświecona pomocy chłopcu (informacja obok).
No właśnie, jeśli będzie nas dużo, nawet niewielkie datki dadzą chłopcu szansę na najlepsze leczenie. Pieniądze dla Kacpra można wpłacać na konto Fundacji „Zdążyć z Pomocą”. Podajemy dane:
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5
01–685 Warszawa
KRS 0000037904
nr konta 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
(koniecznie z dopiskiem 20969 Janiak Kacper darowizna na pomoc i ochronę zdrowia)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zachęcam wszystkich do dokonywania wpłat na rzecz Kacperka. To przykre, że nasz system opieki zdrowotnej jest tak niewydolny i trzeba szukać wsparcia finansowego u ludzi o dobrych sercach. Wierze, że się uda. Wspólnie możemy pomóc.
Serce pęka. To musi być zwycięska walka, po prostu musi. Trzymam za Ciebie kciuki Kacperku, i za rodziców, by byli silni. I wierzę w sochaczewian, na pewno pomożemy.
Zachęcam wszystkich do dokonywania wpłat na rzecz Kacperka. To przykre, że nasz system opieki zdrowotnej jest tak niewydolny i trzeba szukać wsparcia finansowego u ludzi o dobrych sercach. Wierze, że się uda. Wspólnie możemy pomóc.
Serce pęka. To musi być zwycięska walka, po prostu musi. Trzymam za Ciebie kciuki Kacperku, i za rodziców, by byli silni. I wierzę w sochaczewian, na pewno pomożemy.