Wyskoczyliśmy z redakcji by nad zalewem w Boryszewie spotkać się z z Kamilem Spławskim - Prezesem Zarządu Polskiej Federacji Wędkarstwa Karpiowego oraz przewodniczącym Sekcji Wędkarstwa Karpiowego Sochaczew. Wigilia i Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy na stole króluje nasz legendarny, polski karp. Kto zna się lepiej na karpiach niż Pan Kamil? Dlatego spotkaliśmy się z nim na terenie Zalewu w Boryszewie, gdzie co roku odbywają się eliminacje do Mistrzostw Polski w Wędkarstwie Karpiowym i o tradycji karpia między innymi porozmawialiśmy.
Kamil Spławski:
Warto odwołać się do źródeł historycznych. Jeśli chodzi o pojawienie się tej ryby w Polsce, przypisuje się to cystersom mniej więcej w okolicach XII wieku.
Zakładając pierwsze zakony, poszukiwali alternatywnego źródła pożywienia do codziennej diety. Częste okresy postne, jakie sobie narzucali, wymuszały znalezienie sposobu na przetrwanie. Tak narodziła się hodowla karpia i pierwsze stawy hodowlane. Co ciekawe, niektóre z nich przetrwały do dziś.
Z upływem lat i wieków karp zyskiwał na popularności i sympatii. Dziś jest wpisany w naszą kulturę, jest symbolem tradycji, poniekąd nawiązuje do chrześcijaństwa, długowieczności, ale też królewskich stołów. W okolicach XVII wieku, za czasów Zygmunta III Wazy, karp w najlepszych odsłonach kulinarnych królował na polskich stołach.
Jeśli jednak chodzi o tradycję stricte bożonarodzeniową, pojawiła się stosunkowo późno i wynikała z biedy. W czasach PRL-u władza propagandowo wyniosła rybę na piedestał, ponieważ była stosunkowo tania. Brakowało podstawowych produktów na półkach, a karp jako ryba konsumpcyjna, tania w utrzymaniu, był dostępny dla mas. Tak narodziła się tradycja karpia na wigilijnym stole, którą znamy do dziś.
Prowadząca:
Chciałam poruszyć ważny temat: zarybianie zalewu przez mieszkańców karpiami przeznaczonymi na wigilijny stół. Czy w tym okresie świątecznym mieszkańcy wpuszczają takie karpie do zalewu?
Kamil Spławski:
To bardzo ważne pytanie i warto o tym powiedzieć jasno.
Mam nadzieję, że tego zjawiska jest jak najmniej, ponieważ osobiście go nie pochwalam. Wiem, że ludzie mają dobre chęci, ale skutek może być odwrotny od zamierzonego.
...
Taka ryba jest często osłabiona, z otarciami, po dużym stresie i przetrzymywana w różnych warunkach. Ma trafić potem do zimnej wody, przetrwać zimę i doczekać wiosny. To bardzo trudne.
Osłabiona ryba jest podatna na infekcje i choroby, które może przenosić na inne osobniki. Może się więc okazać, że chcąc ‘uratować’ jednego karpia, narażamy całą populację, o którą dbamy latami.
Jeśli ktoś naprawdę chce pomóc, może wesprzeć zarybianie finansowo – wpłacając środki bezpośrednio do okręgu z zaznaczeniem, że to wpłata dobrowolna na rzecz sekcji wędkarstwa karpiowego w Sochaczewie. My te środki wykorzystamy zgodnie z prawem.
Warto podkreślić, że samowolne zarybianie jest – w świetle obowiązujących przepisów – nie do końca legalne. Lepiej nie narażać się na konsekwencje.
My wiemy, jak to robić, mamy sprawdzone miejsca, skąd możemy pozyskać zdrową, silną rybę i wpuścić ją tutaj.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zalew jest zarybiabym kroczkiem rok w rok lecz wszystko zostaje łowione i w bagażnik chowane.To jest lepsze rozwiazanie wpuszczone na moment a później płacz nie ma ryb
Dziwny ten Zalew. Potencjał wypoczynkowy ogromny, ale tylko potencjał. Tylko wędkarze i to jeszcze kłótnie uskuteczniający. A nawet ścieżki nie ma żeby przespacerować się.
Gdyby nie wędkarze byłby syf jak na gliniankach dzikich
Panie Kamilu Swks do której należy około 30 osób traktuje Zalew jako swój prywatny folwark. Proszę pamiętać że koło Sochaczew liczy kilkaset osób które opłacają składki. Proszę traktować wszystkich na równi.
Szanowny „Wędkarzu”, Zapewniam, że nikt z nas nie traktuje łowiska „jak prywatny folwark”, a nasza Sekcja choć karpiowa, realizuje szereg działań, z których na codzień korzyści czerpią wszyscy wędkarze. Dobrym przykładem może być budowa krześliska (tarliska dla ryb, takich jak np. sandacze), stanowisk wędkarskich, częste sprzątania brzegów łowiska, a także regularne kontrole. Jeśli jest Pan/Pani w posiadaniu informacji o jakiś konkretnych sytuacjach, w których nasi członkowie zachowują się w niewłaściwy sposób, to zapraszam do kontaktu. W sieci można napisać dużo złego, zwłaszcza anonimowo. Dobrze jest jednak rozmawiać o konkretach, a jeszcze lepiej mieć odwagę brać odpowiedzialność za wygłaszane treści i nie bać się podpisywać, pod swoimi wpisami. Pozdrawiam.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Proszę zalew oddać mieszkańcom Sochaczewa bo przekazanie zalewu wąskiej grupie ludzi to skandal i powinien ktoś się tym zainteresować, Jak mogło do tego dojść !!!!!!.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zalew jest zarybiabym kroczkiem rok w rok lecz wszystko zostaje łowione i w bagażnik chowane.To jest lepsze rozwiazanie wpuszczone na moment a później płacz nie ma ryb
Dziwny ten Zalew. Potencjał wypoczynkowy ogromny, ale tylko potencjał. Tylko wędkarze i to jeszcze kłótnie uskuteczniający. A nawet ścieżki nie ma żeby przespacerować się.