Reklama

KATORŻNIK 2011 - najcięższy Katorżnik w historii...

Dragon Fight Club
01/09/2011 12:04

KATUJE UPADLA I MIESZA Z BŁOTEM
Pod takim mottem odbyła się VII edycja legendarnego już Biegu Katorżnika.



Bieg tradycyjnie organizował Wojskowy Klub Biegacza "Meta", założony przez żołnierzy 1. Pułku Specjalnego Komandosów i odbył się w miejscowości Kokotek, na terenach gdzie ćwiczą komandosi z Lublińca.

Trasa tegorocznego biegu mierzyła 13 kilometrów. Start znajdował się w ośrodku Silesiana, a dokładnie na samym brzegu jeziora, ponieważ zawodnicy już po 8 metrach zmuszeni byli do wskoczenia do wody. W dalszym jej biegu wiodła przez jezioro i szuwary na dystansie 1,5 kilometra przy zmiennej głębokości, co częstokroć zmuszało zawodników do płynięcia. Był to, jak się póżniej okazało, najprzyjemniejszy odcinek trasy. Po wyjściu z jeziora zaczęła się prawdziwa katorga: wszechobecne “pachnące błoto”, strome brzegi rowów melioracyjnych, przepusty wodne pod leśnymi drogami w postaci betonowych rur zmuszających biegaczy do czołgania się w szlamie, powalone drzewa przez które trzeba było przeskakiwać lub pod którymi trzeba było się czołgać, bardzo ciasno otaśmowana trasa prowadząca przez największe wertepy jakie można znaleźć w lesie.

Reklama

W miejscach, gdzie odpuszczała przyroda nadrabiali organizatorzy dokładając sztuczne przeszkody, których największe nasilenie miało miejsce na ostatnim kilometrach. Końcówka trasy została wytyczona przez opuszczony ośrodek wypoczynkowy, gdzie uczestnicy biegu zmuszeni byli do przechodzenia przez bramy, wczołgiwania się do piwnic, biegania po klatkach schodowych, czy nie oświetlonych piwnicach. A jakby tego było mało żołnierze okresowo zadymiali cały budynek i odpalali petardy. Banalną rzeczą było pokonanie ostatnich metrów na plaży z kilkoma przeszkodami, jak czołganie się pod zasiekami z drutu kolczastego, czy przeciskanie się przez opony (osoby w rozmiarach XXL miały problemy), aby po ostatniej prostej na pomoście otrzymać dwu kilogramowe trofeum w postaci żeliwnej podkowy z ryngrafem na “gustownym” łańcuchu.


Zawody rozpoczęły się o godzinie 10.00 biegiem Mini Katorżników (800 metrów), w którym wzięła udział najmłodsza reprezentantka Sochaczewa 5 letnia Natalia Cypel. Następnie w rywalizacji Małego Katorżnika (1000 metrow) bieg ukończyli najmłodsi Dragoni w następującej kolejności: Kacper Kiewel, Szymon Kiewel, Julia Cypel, Anna Mrożewska, Kuba Mrożewski oraz Bartosz Biliński.

Reklama

O godzinie 12.00 w Biegu Kobiet wystartowały Paulina Guzik, Marta Cypel i Olga Miałkos. Nasze panie zgodnie twierdzą, iż była to do tej pory najtrudniejsza edycja Biegu Katorżnika, w której brały udział. Na pytanie: Co sprawiło im największą trudność? Marta Cypel odpowiedziała: “Powtarzające się kilkudziesięciokrotnie, monotonne włażenie i wyłażenie z rowów melioracyjnych doprowadzało do łez. Niesamowity zakwit glonów i wodorostów w jeziorze, które przyczepiały się i oblepiały ubrania, węże pływające w wodzie, smród “bagiennej zupy”, poruszanej przejściem kolejnej osoby i skurcze łapiące w nogi z wysiłku i lodowatej wody, wszystko to pozostawiło w mojej psychice niezatarty ślad.” Jak ciężko było paniom na trasie niech świadczy fakt nie ukończenia biegu przez 29 kobiet.


O godzinie 13.00 w konkurencji Galernik Team ogromny sukces odniósł DRAGON FC SOCHACZEW zajmując trzecie miejsce w składzie: Tomasz Wańka, Piotr Cypel, Patryk Siekiera oraz Irek Zawadzki, przegrywając tylko 10 punktami z zespołem Jednostki Wojskowej Komandosów - pierwsze miejsce oraz drużyną Jednostki Wojskowej 4101 - drugie miejsce, a tym samym pokonując 37 zespołów z całej Polski. Natomiast o 14.00 ruszyła Ucieczka z Alcatraz. W biegu tym biorą udział zespoły składające się z dwóch osób skutych metrowym łańcuchem, które uciekają przed “grupą pościgową “ ruszającą w ślad za nimi o 15.00. Na uciekinierów, którym uda się umknąć pogoni, na mecie czekają nagrody. ”Schwytani” na szczęście nie lądują w karcerze, a tylko nie otrzymują nagród. Z sochaczewskiego Dragona ucieczki podjęli się Sławomir Cypel z Mirosławem Kendziorem. Kajdany mocno utrudniały poruszanie powodując częste upadki, najbardziej jednak doskwierały przy zeskokach i czołganiu. Mimo przeciwności losu udało się jednak seniorom DRAGONA dotrzeć do mety przed pościgiem zajmując 32-gą pozycję z czasem 03:10:08 na 75 sklasyfikowanych. Odzwierciedleniem skali trudności VII Biegu Katorżnika niech będą wyniki najlepszego z Dragonów - Tomasza Wańki. W ubiegłym roku na pokonanie trasy potrzebował 01:03:26, a w tym roku dotarcie do mety zajęło mu 02:23:10. Najwolniejszy katorżnik ze wszystkich startów ukończył bieg z czasem 04:43:25. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku błoto będzie dla naszych zawodników łaskawsze.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    club fit - niezalogowany 2011-09-01 21:31:45

    Gratulacje!!!!Wielkie brawa należą się dzieciakom!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama