Reklama

Kawałek wielkiego sportu

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
31/05/2006 08:33
Niektórzy zastanawiają się pewnie, co takiego dzieje się w bezpośrednim otoczeniu sochaczewskiej przystani. Słyszy się o tworzeniu jakiegoś toru rowerowego. Może rozmowa z Markiem „Resorem” Pilewskim, koordynatorem całego przedsięwzięcia, rozwieje część wątpliwości.
- Co musieliście zrobić, żeby władze zaczęły traktować was na tyle poważnie, że mogliście rozpocząć tak trudne przedsięwzięcie?
- Nie było sensu zakładać nowego stowarzyszenia, więc przyłączyliśmy się do a dyrektora MOSiR Mieczysława Głuchowskiego i Stowarzyszenia na Rzecz Sportu i Rekreacji „Razem i Sprawnie”.
- I wtedy już poszło sprawnie?
- Powiedzmy. Najwięcej przeszkód było na początku. Użyczenie terenu, zaświadczenia z ochrony środowiska. Sporo biurokracji, ale od kiedy te sprawy zostały załatwione, samo przygotowanie toru idzie już całkiem sprawnie.
- A jak układa się współpraca z władzami miasta?
- Jestem pozytywnie zaskoczony, bo naprawdę świetnie. Gdyby, na przykład, nie pośrednictwo burmistrza Czubackiego przy zorganizowaniu ciężkiego sprzętu, uklepywalibyśmy wszystko łopatkami. Widać, że ten człowiek sprzyja naszemu przedsięwzięciu.
- Wiemy, że ten tor rowerowy jest przygotowywany pod zawody sportowe, nawet poważne. To ma być coś w rodzaju kwalifikacji Pucharu Polski?
- Coś takiego, jak Puchar Polski w tego typu zjeździe rowerowym się nie odbywa. Są przymiarki do zorganizowania go i jeśli do tego dojdzie, to bardzo prawdopodobne, że zawita też do Sochaczewa. Na razie mówimy o jednej z imprez cyklicznych SuperLiga, których głównym sponsorem jest Heya. Sponsoruje też Red Bull. Kawałek wielkiego sportu zawita do naszego miasta. Przyjadą naprawdę świetni zawodnicy. Heya zapewniła nagrody rzeczowe i pieniężne. Relacje telewizyjne pojawią się miedzy innymi w TVP1 i w Extreme Canal, a także MTV. Nagłośnienie medialne na cały kraj, chyba nie ma lepszej promocji miasta.
- Czyli współpracujecie z Heya, dość poważnym koncernem. Jak wygląda taka współpraca?
- Układa się dobrze. Taka firma bardzo drobiazgowo wszystko kontroluje. Musimy przesyłać im do zaopiniowania praktycznie wszystko, od projektu numerów startowych, aż po plakat promujący imprezę. Może jest przy tym dużo bieganiny, ale dzięki temu nie ma żadnych niedomówień. Zresztą, to oni wykładają najwięcej kasy, więc mają do tego prawo.
- A jakim systemem będą odbywały się same zawody?
- 4X. To znaczy cztery rowery ze startu wspólnego. Niektórzy martwią się, bo niedaleko od startu jest ciasny nawrót, ale raczej niepotrzebnie. W stawce stu zawodników nie powinno dobrać się czterech z równym startem. Najazd jest szybki, co tym bardziej rozbija stawkę. Ci, którzy wejdą w nawrót pierwsi, zdobędą pewną przewagę, reszta będzie musiała się pocić, ale trasa, mimo, że szybka, daje możliwość nadrobienia tej straty.
- Ten tor, to jedyne przedsięwzięcie przygotowywane na 10 czerwca, na Dni Sochaczewa?
- Nie. Zrobimy jeszcze ładny kawałek do jazdy bardziej pokazowej. Rowerzysta będzie wyskakiwał w górę i wykonywał ewolucje w powietrzu. Umiejscowiony będzie w tej niecce na prawo od przystani. Z lewej ma powstać boisko do siatkówki plażowej. Tyle na ten rok. Jednak mamy zamiar regularnie zagospodarowywać powierzony nam teren. Z czasem powstanie naprawdę fajne centrum rekreacji.
- Nie martwicie się o bezpieczeństwo? Przecież wiadomo, jacy ludzie kręcą się wieczorami w okolicach przystani.
- Osoby, dla których przystań była do tej pory miejscem do napicia się alkoholu, demolowania, śmiecenia i rozrabiania, muszą zdać sobie sprawę, że te czasy minęły. Mamy nadzieję, że policja będzie wieczorami pilnowała porządku, teraz także i tu.
- A jeśli chodzi o bezpieczeństwo, podczas samych zawodów?
- Zorganizowana jest ochrona, co jest konieczne przy imprezach masowych. Zawodnicy są ubezpieczeni, OC i te sprawy. Wiadomo, FR to sport extremalny, wiążący się z pewnym ryzykiem. Zdarzają się złamania, ale nie nagminnie. Zgodnie z regulaminem imprezy, zawodnicy startują w ochraniaczach. Trasa nie jest tragicznie trudna. Niektórzy ze startujących nazwą ją pewnie przedszkolem. Nie zanosi się więc na groźne wypadki.
- A jak będzie wyglądał tor w dniu zawodów?
- Trasa będzie otaśmowana taśmami Heya, czyli nikt nie pomyli drogi. Na starcie i na mecie staną wielkie kotwice Heya, główny sponsor będzie naprawdę widoczny. Poza tym Red Bull przyjedzie albo z fajną didżejką przerobioną z samochodu, albo rozstawi swój namiot. Zapowiada się świetnie. Poza gotowym już pierwszym zakrętem, ustawimy na trasie parę hopek, a przed metą będą dwa ciekawe zwroty. Taki przebieg trasy powinien przysporzyć widzom sporo emocji. Ta impreza ma szansę stać się naprawdę wielkim wydarzeniem.
- Wyrobicie się z przygotowaniami?
- Bez problemu. Na tor wiedzie jeszcze raz ciężki sprzęt. W ciągu jednego dnia zarys trasy będzie gotowy. Pozostanie tylko wymodelowanie hopek i wszystko będzie gotowe. Chcemy oddać trasę trochę przed zawodami, żeby zawodnicy, którzy chcieliby się z nią zapoznać, mieli taką szansę.
- Dziękuję, że poświęciłeś mi swój czas i życzę sukcesu. Chcesz jeszcze coś dodać?
- Chciałbym jeszcze raz podziękować ludziom, bez których budowa tego wszystkiego nie byłaby możliwa. Przede wszystkim panu Czubakiemu i panu Głuchowskiemu. Dzięki.
Rozmawiał Sebastian Stępień
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama