Reklama

Kikuty na osiedlu Victoria

Tygodnik Echo Powiatu
19/04/2007 12:36
Tego, że w mieście zieleń jest potrzebna, chyba nikt nie kwestionuje. Im jej więcej, tym przyjemniej i zdrowiej. Tymczasem ku zaskoczeniu części mieszkańców osiedla Victoria w zimie dokonano, ich zdaniem, niepotrzebnej, zbyt silnej przycinki drzew, po której na wiosnę być może odbiją młode pędy, ale nie ulega wątpliwości, że drzewa przez długi czas będą zdeformowane, pozbawione kształtu i urody właściwych płaczącym wierzbom.

Rajskie jabłonki wzdłuż ul. Konstytucji 3 Maja były przycinane 2 lata temu w listopadzie. Miały duże piękne korony, a pozostawiono same kikuty. Rośliny skrócono o 3/4 wysokości. Podobno żadne naukowe zalecenia nie polecają takiego terminu cięcia, przynosi to więcej szkody niż pożytku. - Po przycięciu drzewka zaczęły intensywnie rosnąć, jednego roku nie było kwiatków, natomiast za dwa lata gałęzie łamały się pod ciężarem owoców i trzeba je było znowu mocno przycinać. Gdzie tu sens? - mówi jedna z mieszkanek osiedla.
Tymczasem w styczniu przycięto kolejne drzewa, głównie wierzby płaczące. - Oczywiście, drzewa trzeba przycinać, pielęgnować, ale w miejscu, gdzie miały dużo przestrzeni i gdzie nie zasłaniały mieszkańcom słońca cięcie nie było konieczne - mówi jeden z mieszkańców ul. Konstytucji 3 Maja.
Komu przeszkadzały rozłożyste gałęzie drzew wzdłuż al. 600-lecia, gdzie dawały trochę cienia i wyciszały od gwaru samochodów? - Rozumiemy, ciąć trzeba, są różnego rodzaju cięcia: pielęgnacyjne, lecznicze, odmładzające, ale nie takie agresywne i nie o tej porze - protestują mieszkańcy osiedla.
Zdaniem moich rozmówców, przycinki dokonują pracownicy Spółdzielni Mieszkaniowej Victoria, którzy tną według wskazań swojego prezesa, a przecież są specjalistyczne firmy, które wiedzą, jak się wykonuje pielęgnacyjne cięcie. - Rozumiem, że trzeba przycinać wierzby płaczące, ale to nie może być okaleczanie, pozostawianie kikutów - mówi kolejna z mieszkanek osiedla.
Mieszkańcy obawiają się też, czy podcięciu nie poddane zostaną w następnej kolejności jarząby szwedzkie, które pięknie rosną koło przystanku w kierunku Chodakowa. Stanowczo mówią, że nie są przeciwni przycinaniu drzew, ale niech to będzie zgodne z zasadami. Tymczasem, jak wynika z opowiadań mieszkańców, rozmowa z prezesem na ten temat nic nie daje.
Czy w takim przypadku można liczyć na interwencję referatu ochrony środowiska w Urzędzie Miejskim? Jak nas tu poinformowano, Spółdzielnia Mieszkaniowa Victoria już dawno temu wystąpiła o pozwolenie na przycinkę, choć generalnie przycinanie nie wymaga zezwolenia. W przypadku Spółdzielni taka zgoda jednak została wydana kilkanaście lat temu. Referat ochrony środowiska UM wysyła ogólne pisma do wszystkich, którzy zwracają się do nich z prośbą o wskazanie prawidłowej pielęgnacji drzew. Zamieszczana jest też klauzula, w której czytamy, że jeśli drzewa po przycince nie odżyją, to właściciele zostaną ukarani zgodnie z ustawą. Wtedy można interweniować. Tymczasem, trzeba wyczekiwać okresu wegetacji i przyglądać się, czy drzewa puszczą pierwsze pąki. A mieszkańcom pozostaje codziennie tylko patrzeć na kikuty, które rosną przed ich oknami.
Komentarz do tej sprawy i wyjaśnienie prezesa Spółdzielni zamieścimy w kolejnym numerze „Echa”.

A. Syperek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kra 2007-04-23 22:39:25

    Przez Sochaczew chyba przeleciał jakiś artysta zieleniarz,który miał wizje i narobił takich kikutów mnóstwo ,bo i na ulicy Łuszczewskich widziałam i w innych miejscach...a tak poważnie to czemu miało służyć takie oszpecenie miasta ? Ta zieleń pieknie przykrywała niedostatek a kikuty , co zasłonią...?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości