- To wspaniale, że co roku mogę z rodziną przejechać się zabytkową koleją wąskotorową. Już od pewnego czasu odwiedzamy Sochaczew podczas inauguracji sezonu wycieczek. Cieszy mnie, że łączy się to z leśnym biwakiem. W końcu jest coś nie tylko dla mnie - amatora starych pociągów, ale też miły biwak w puszczy, na którym zawsze dobrze bawi się moja żona i córka. Fajnie, że przy okazji mogliśmy oglądać oficjalne odsłonięcie kolejnego eksponatu w muzeum, widać że placówka się rozwija. – Tak podsumował po powrocie z Tułowic coroczną imprezę pan Michał, który specjalnie przyjeżdża z Warszawy, aby móc nacieszyć się zabytkowymi maszynami sunącymi po torach i leśnym powietrzem.
Tegoroczne rozpoczęcie Sezonu Retro na przejazdy wąskotorówką rozpoczęło się tradycyjnie występem zespołu muzycznego i mającym miejsce chwilę po godzinie 10 przemówieniem kierownika Muzeum Kolei Wąskotorowej - Marka Belczyka. To jednak zakończyło się niecodziennym faktem. Wraz z przedstawicielem władz lokalnych i dyrektorem pobliskiego oddziału firmy Siemens, Belczyk przeciął wstęgę przed nowym nabytkiem. Elektryczna lokomotywa Siemensa z końca XIX wieku została odrestaurowana dzięki pomocy finansowej firmy Siemens, która jak widać nie musi być kojarzona tylko z nowoczesną elektroniką i telefonami komórkowymi dzięki jej ponad wiekowej tradycji. Przed samym odjazdem do Puszczy Kampinoskiej zgromadzeni mogli podziwiać najróżniejsze maszyny przejeżdżające przez teren muzeum podczas parady. Historia każdej z nich była ciekawie przedstawiana przez jednego z pracowników muzeum. Przed oczami zainteresowanego tłumu przejeżdżał nawet rower szynowy czy wojskowa drezyna służąca kiedyś w instytucie uzbrojenia.
Około godziny 10.30 skład kolejowy wyjechał do Tułowic. Niestety w tym roku nie zobaczyliśmy w akcji poczciwego parowozu - czeka na renowację. Przejażdżka tego typu pociągiem to coś innego niż typowe męczące dojazdy do pracy czy szkoły. Całe rodziny i znajomi gawędzili w najlepsze przez około godzinę, w trakcie której za oknem przewijał się Sochaczew, Chodaków, Konary, Brochów i w końcu zielony teren nieopodal Tułowic. Wrażenia mogły psuć tylko śmieci, które głównie w okolicach Chodakowa szpeciły pobocze torów.
Wysiadając z wagonów nie trzeba było iść piechotą na polanę. Zainteresowanych podwoził wóz zaprzężony w konie, który spodobał się szczególnie dzieciom. Na miejscu czekała już Kapela Mazowiecka grająca przede wszystkim ludowe utwory, a nawet swoją interpretację „Koko Euro spoko”. Od początku funkcjonował grill bar, a w kilkanaście minut rozpalono ogniska, przy których można było piec kiełbaski. Niczym dziwnym nie był też widok rozłożonych w chłodnym cieniu koców i wesoło ganiających się dzieci. Jeśli ktoś chciał, mógł nawet spróbować swoich sił w pływaniu kajakiem po rzece Łasicy.
Dwie i pół godziny później trzeba było wracać do pociągu. Prawie punktualnie - kilkanaście minut po godzinie 15 tabor przejechał bramy Muzeum Kolei Wąskotorowej przy ul. Towarowej. Niektórzy wycieczkowicze jeszcze wtedy zagłębiali się w alejki muzeum pomiędzy zabytkowe maszyny chłonąc je wzrokiem.
Naturalnie to nie wszystko. Każdy, kto przegapił inaugurację sezonu może wybrać się kolejką do Tułowic w jednym z dostępnych terminów, w końcu to dopiero początek sezonu, a wycieczki trwać będą jeszcze do jesieni.
Jan Domański
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze