Szpital w Sochaczewie zmaga się wieloma problemami. Są one głównie wynikiem ogólnej sytuacji panującej w kraju. Jednostka w Sochaczewie musi zmierzyć się również z tymi wewnętrznymi zagadnieniami, które mają wpływ na działanie podmiotu.
4 grudnia ubiegłego roku, do Rady Powiatu wpłynęło pismo dotyczące działalności Dyrektora Szpitala Powiatowego w Sochaczewie. Skargę podpisało wielu lekarzy. Dyskusja wywołała spore emocje.
Pismo do rąk Komisji Skarg i Wniosków w Powiecie trafiło dopiero 3 stycznia 2020 r. - Skarga wymagała szybszej reakcji. Chciałbym, aby takie sprawy trafiały do komisji nieco szybciej - mówił radny Wojciech Ćwikliński.
- Postępowanie zarządu było zgodne z literą prawa. Chcąc nawiązać do treść pisma. Jeżeli widzimy tam zarzut w stosunku do dyrektora, który brzmi: pracownicy nie wiedzą, że pana dyrektora nie ma w pracy, czy jest na urlopie, gdzie on jest. Kolejno, że ktoś miał nieprzedłużoną umowę. Pamiętajmy, umowa wygasła i nowa nie została podpisana. (...) to należy to rozpatrzeć pod względem prawnym - mówiła pani starosta Jolanta Gonta.
Sprawa została przekazana do oceny prawnika, gdyż jak mówiła pani starosta nie było podstaw do przekazania sprawy do PIP czy innych instytucji, gdyż nie nastąpiło zwolnienie pracownika, a wygasła umowa na czas określony. Wśród treści pisma można odnaleźć takie argumenty jak praca lekarzy spoza Sochaczewa. Dodatkowo w wyjaśnieniu do terminu styczniowego pani starosta nadmieniła, iż w piśmie znalazły się także elementy skarg na pracowników szpitala, między innymi dwóch p.o. ordynatorów.
Działania te miały na celu zweryfikowanie czy pismo, które trafiło do powiatu jest skargą i gdzie ma zostać przekazane. Bowiem jeśli okazałoby się, iż jest to skarga na pracowników szpitala to powinna ona trafić do dyrektora jednostki. Kolejno jeśli skarga dotyczyłaby dyrektora trafia do organu prowadzącego czyli Zarządu Powiatu.
- Po otrzymaniu opinii podzieliliśmy to na dwie części: skarga na pracowników oraz skarga na dyrektora. Jeśli chodzi o pracowników dyrektor poinformuje powiat jakie jest jego stanowisko w sprawie skargi. Jeśli chodzi o całe pismo złożone do zarządu, ja osobiście nie znajduję tam niczego co powinno wywołać alarm. Są to raczej subiektywne opinie.(...) Argument, że relacje są trudne, to my jako powiat nie możemy zbadać tego - mówiła pani Starosta Jolanta Gonta.
- Z ilości osób jakie podpisały to pismo, można odnieść wrażenie, że sytuacja jest bardzo poważna - argumentowała radna Agnieszka Ptaszkiewicz.
- Mieliśmy spotkania też z innymi osobami, które bardzo sobie chwalą współpracę z osobą pana dyrektora.(...) Powstał konflikt z dyrektorem szpitala, a częścią pracowników. Dodatkowo, jeśli chodzi o dwóch lekarzy, którzy pojawiają się z piśmie, apelowałam do pana dyrektora, żeby przeprowadzić rozmowy z nimi. (...) Nie jest naszą rolą zastanawiać się dlaczego jedni lekarze podpisali pismo, inni nie. Ja uważam, że pan dyrektor nie złamał prawa, że może dobierać sobie lekarzy, personel. To nie w naszych kompetencjach leży ocenianie czy są to lekarze z Sochaczewa (...) mam informację, iż praca z w/w lekarzami, a podległym personelem już się poprawiła - mówiła Jolanta Gonta.
- Wycinek z pisma: "Pragniemy nadmienić o niezbyt wysokich standardach kultury osobistej w kontaktach zawodowych międzyludzkich prezentowanych przez pana dyrektora, jak i najbliższych współpracowników ds. medycznych oraz ordynatora chirurgii ogólnej. Wulgaryzmy i inne zachowania mogące nosić znamiona mobbingu. Wymuszanie donoszenia na współpracowników i niewybredne żarty". Pytanie brzmi czy jeśli pan dyrektor dobierze sobie kadrę, to nie będzie tak jak z Oddziałem Psychiatrycznym, że ludzie mający bardzo duży staż pracy odejdą? Usiądźmy z panem dyrektorem i lekarzami do dyskusji - pytał radny Dariusz Zielski.
- Tu mamy słowo przeciwko słowu. Jeśli doszłoby do kontroli, to co miałoby się tam znaleźć. Że spotkał się Pan z dyrektorem, który powiedział, że ludziom niektórym, którzy pracowali zupełnie w innych realiach i systemie nagle się okazuje, że są niezadowoleni z tego, że dostają obowiązki do wykonania, które do tej pory niekoniecznie wykonywali. A Ci pracownicy powiedzą, że pan dyrektor jest niedobry. W związku z tym pytanie: jakimi narzędziami to rozstrzygnąć? - pytała starosta Jolanta Gonta radnego Dariusza Zielskiego.
Jak widać emocje towarzyszące działaniu szpitala w Sochaczewie są bardzo duże. Jak dalej będzie wyglądać ta współpraca pokaże przyszłość.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jestem zbulwersowany sposobem potraktowania przez decydentów powiatowych pisma podpisanego przez 34 lekarzy, w tym dwóch poprzednich dyrektorów szpitala. Takiej sytuacji jeszcze nie było!!! Lekceważenie takiego sygnału to igranie z ogniem. Pani starosta poinformowała radnych podczas sesji, że są lekarze (ilu? kilku?), którzy mają odmienne zdanie na temat sytuacji szpitala. Ma dylemat, kto ma rację? Czy dlatego, jako przewodnicząca Rady Społecznej, nie raczyła poinformować przez 2 miesiące członków Rady Społecznej szpitala o piśmie, które lekarze skierowali również do wiadomości posła, burmistrza i Rady Społecznej sochaczewskiego szpitala? Czy opinia publiczna może poznać jak zareagowali wymienieni decydenci? Dlaczego sochaczewskie media w większości o tym milczą, a chętnie publikują przygotowaną ne tę sytuację, "lukrowaną" informację ze starostwa o optymistycznym wizerunku szpitala?
W grudniu 2019 roku do Rady Powiatu wpłynęła skarga lekarzy na działalność Dyrektora Szpitala Powiatowego w Sochaczewie. Pismo to wywołało gorącą dyskusję podczas Rady Powiatu Sochaczewskiego.
Sprostowanie informacji:
W grudniu 2019 roku do Starosty Sochaczewskiego, pani Jolanty Gonta wpłynęło pismo od kilkudziesięciu lekarzy głęboko zaniepokojonych sytuacją szpitala. Pismo nie było skierowane do Rady Powiatu.. Radni z Komisji Skarg i Wniosków otrzymali to pismo drogą służbową miesiąc później, a pozostali radni dowiedzieli się o piśmie podczas ostatniej sesji powiatowej, niemal dwa miesiące później.
W Sochaczewie rośną jak po deszczu przychodnie weterynaryjne i jak nadal Pani Starościna będzię rządzić to tam już niedługo zaczniecie się leczyć. Numerki też będą tylko nie gryźcie się z psami o kolejność.
kiedyś program naprawczy polegał na tym,że lekarz cesarza,cara czy innego władcy dostawał sowitą pensją kiedy ten był zdrowy,-jak zachorował-wynagrodzenie wstrzymano do czasu wyzdrowienia władcy a tak na marginesie-dr. Szenk dostawał coś ok. 460 tys rocznie i nie uzdrowił po nim jest już trzeci Dyrektor i co? pisma kufa wysyłają,zwracają.,a lekarzom to już się w doopach przewraca jak górnikom(chociaż górnicy naprawdę zasuwają),idź do takiego konowała w szpitalu to obieca zabieg za 3 lata,ale prywatnie-skieruje w moment,za tydzień dwa
Niestety nie mogłem uczestniczyć w sesji powiatowej, a chętnie zadałbym kilka pytań w kwestii programu naprawczego sochaczewskiego szpitala oraz zdumiewającej indolencji interpretacyjnej powiatowych decydentów w odbiorze pisma lekarzy. Obejrzałem transmisję internetową i polecam to samo zainteresowanym pracownikom szpitala i mieszkańcom zaniepokojonym sytuacją szpitala. Własny ogląd pozwoli wyrobić sobie zdanie na temat problemów sochaczewskiego szpitala i możliwości ich rozwiązywania przez powiatowych decydentów. https://www.youtube.com/watch?v=9V4TyEItE-M&fbclid=IwAR32Lm7yXto3QE-_DlwfFTvNrPYzL2txiOl2haJ_xHZ3ClsSGvWr8ej7vGc Proponowany Radzie Powiatu program naprawczy szpitala wzbudził kontrowersje. Radni koalicji zaakceptowali jego wersję bez zastrzeżeń. Więc pytam, co będzie w szpitalu naprawiane skoro łączna strata szpitala powiatowego w przeciągu 3 lat działania programu ma wzrosnąć z 17,5 mln zł w 2019 r. do 24,7 mln zł w 2022 r., czyli o 7,2 mln zł? Gdzie tu starosta, Zarząd Powiatu i 15 radnych popierających program widzą naprawę?
W dniu 4 grudnia 2019 roku ponad 30 lekarzy podpisanych z imienia i nazwiska skierowało do Starosty Sochaczewskiego pismo, w którym zostało wyrażone ich głębokie zaniepokojenie sytuacją szpitala po zmianie jego kierownictwa i prośba o interwencję. Pismo przekazano również do wiadomości posła, burmistrza i Rady Społecznej szpitala. Rada Społeczna do końca stycznia br. nic o piśmie nie wiedziała. Pani starosta uznała, że pismo jest skargą i nadała mu tryb formalny na załatwienie w ciągu 30 dni. Przekazała pismo do powiatowej Komisji Skarg w dniu 3 stycznia. Komisja uznała, że sprawa leży w kompetencji Zarządu Powiatu i zwróciła pismo 14 stycznia do rozpatrzenia zgdonie z kompetencją. Na sesji w dniu 31 stycznia sprawa stała się publiczną. Czy tak powinien działać organ założycielski szpitala?
Jestem zbulwersowany sposobem potraktowania przez decydentów powiatowych pisma podpisanego przez 34 lekarzy, w tym dwóch poprzednich dyrektorów szpitala. Takiej sytuacji jeszcze nie było!!! Lekceważenie takiego sygnału to igranie z ogniem. Pani starosta poinformowała radnych podczas sesji, że są lekarze (ilu? kilku?), którzy mają odmienne zdanie na temat sytuacji szpitala. Ma dylemat, kto ma rację? Czy dlatego, jako przewodnicząca Rady Społecznej, nie raczyła poinformować przez 2 miesiące członków Rady Społecznej szpitala o piśmie, które lekarze skierowali również do wiadomości posła, burmistrza i Rady Społecznej sochaczewskiego szpitala? Czy opinia publiczna może poznać jak zareagowali wymienieni decydenci? Dlaczego sochaczewskie media w większości o tym milczą, a chętnie publikują przygotowaną ne tę sytuację, "lukrowaną" informację ze starostwa o optymistycznym wizerunku szpitala?
W grudniu 2019 roku do Rady Powiatu wpłynęła skarga lekarzy na działalność Dyrektora Szpitala Powiatowego w Sochaczewie. Pismo to wywołało gorącą dyskusję podczas Rady Powiatu Sochaczewskiego.
Sprostowanie informacji:
W grudniu 2019 roku do Starosty Sochaczewskiego, pani Jolanty Gonta wpłynęło pismo od kilkudziesięciu lekarzy głęboko zaniepokojonych sytuacją szpitala. Pismo nie było skierowane do Rady Powiatu.. Radni z Komisji Skarg i Wniosków otrzymali to pismo drogą służbową miesiąc później, a pozostali radni dowiedzieli się o piśmie podczas ostatniej sesji powiatowej, niemal dwa miesiące później.
W Sochaczewie rośną jak po deszczu przychodnie weterynaryjne i jak nadal Pani Starościna będzię rządzić to tam już niedługo zaczniecie się leczyć. Numerki też będą tylko nie gryźcie się z psami o kolejność.