Jak wszyscy wiemy, od grudnia 2003 r. mamy w Sochaczewie obwodnicę, która w zdecydowanej mierze wyprowadziła ruch samochodowy z centrum miasta i mimo, że wszyscy staraliśmy się o to od dawna, dziś słyszy się różne opinie na temat skutków udostępnienia jej do ruchu. Jakiś czas temu, bo w grudniu 2004 r., uchylone zostało przez Sąd Administracyjny pozwolenie na budowę jednego z odcinków obwodnicy wydane przez Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Warszawie. Konkretnie chodzi o fragment trasy od wiaduktu nad torami PKP do skrzyżowania z torami biegnącymi na Bielice. Stało się tak w efekcie różnych zabiegów Stowarzyszenia Mieszkańców Boryszewa i Zatorza opartych na proceduralnych błędach prawnych inwestora. Jednak nadal pozostaje w mocy decyzja Wojewody Mazowieckiego o dopuszczeniu obwodnicy do użytkowania. Dlatego też w tym stanie prawnym uchylenie pozwolenia na budowę już po oddaniu obwodnicy nie może mieć żadnych praktycznych skutków, chyba, że doprowadziłoby się do anulowania decyzji o dopuszczeniu obwodnicy do użytku. Jak sądzi jednak Julian Zasuwa, pełnomocnik burmistrza do spraw obwodnicy, wcale nie jest to niemożliwe, chociaż ostatnie sądowe starania władz miasta o uchylenie decyzji Mazowieckiego Inspektora Nadzoru Budowlanego o dopuszczeniu do użytkowania obwodnicy na odcinku od mostu na Bzurze do wiaduktu nad torami PKP okazały się nieskuteczne. Sąd Wojewódzki bowiem stwierdził, że stroną w tej sprawie jest wyłącznie inwestor, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, i nikt inny nie ma prawa takiej decyzji kwestionować. Oddalił więc skargę Sochaczewa, mimo, że nasz interes został tu naruszony, bo Mazowiecki Inspektor Nadzoru Budowlanego nie wyegzekwował od wykonawcy oświadczenia o doprowadzeniu dróg, używanych przy budowie obwodnicy, do należytego stanu. Miasto nie będzie się jednak od tej decyzji odwoływać, bowiem mamy już od jesieni 2004 r. pisemną gwarancję GDDKiA, że te drogi zostaną naprawione. Jak sądzi Julian Zasuwa, lada tydzień powinno to nastąpić. I nawet lepiej jego zdaniem, z dzisiejszego punktu widzenia, że decyzja ta nie została anulowana, bowiem nosi ona datę 5 grudnia 2003 r. co będzie miało zasadnicze znaczenie w innej sprawie, którą wniosły władze Sochaczewa do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Chodzi tu o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego. Przypomnijmy, że jest to kwestia ustalenia daty faktycznego oddania do użytkowania sochaczewskiej obwodnicy. GDDKiA twierdzi, że oddanie obwodnicy nastąpiło 9 grudnia 2003 r., o godz. 12.00, kiedy przecinano wstęgę, a więc 12 godzin po wejściu w życie zmienionej ustawy o drogach publicznych, która nakazywała automatyczne przejmowanie dróg krajowych zastąpionych obwodnicą przez gminy. W tym przypadku przez miasto Sochaczew. Dziś mamy dokumenty potwierdzające, że faktyczne oddanie obwodnicy do użytku nastąpiło 5 grudnia 2003r., co ma zasadnicze znaczenie, bowiem te drogi wymagają ogromnych nakładów, żeby doprowadzić je do należytego stanu, zaś GDDKiA próbuje je nam od półtora roku wcisnąć i ani myśli remontować twierdząc, że od grudnia 2003 są to już drogi miejskie. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych dwóch miesięcy powinno się to rozstrzygnąć w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Przypomnijmy, że sama sprawa dotyczy indywidualnego przypadku, w którym ktoś występuje z prośbą o zajęcie części pasa drogowego, na które musi wyrazić zgodę właściciel drogi. I właśnie przy tej okazji sąd będzie musiał ustalić, kto nim jest. Spodziewany, pozytywny dla nas wynik tej sprawy, będziemy stali się rozciągnąć na cały spór. Dość to może skomplikowane, ale jest nadzieja, że ten fortel, jaki próbujemy zastosować wobec Generalnej Dyrekcji ma duże szanse powodzenia a wówczas być może GDDKiA będzie zmuszona wyremontować 6 km sochaczewskich ulic. Nierozstrzygnięty został również spór o użyte do budowy nasypu szkodliwe popioły. O tym także będzie musiał zdecydować sąd, do którego sprawę tę skierowało Stowarzyszenie Mieszkańców Boryszewa i Zatorza. Jego przewodniczący Ryszard Kuśmirek twierdzi, że jest szansa na wygraną, bo złamane przez starostwo przepisy za tym świadczą, a wówczas domagać się będą ustanowienia specjalnej strefy, której mieszkańców trzeba będzie albo wykupić, albo w inny sposób im zadośćuczynić. Julian Zasuwa twierdzi natomiast, że wygranie takiej sprawy o nielegalnie użyte do budowy popioły, mogłoby spowodować nawet decyzję o powtórnej budowie obwodnicy. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze