W ramach oficjalnego otwarcia zrewitalizowanego i niewątpliwie dziś wizytówkowego zabytku Sochaczewa w patio Kramnic przeprowadzona zostanie uroczysta sesja miejska, w trakcie której m. in. tytuł honorowego obywatela naszego miasta otrzymają: zmarły 15 maja br. Sylwester Rozdżestwieński, zasłużony dla Sochaczewa Kazimierz Hugo-Bader oraz dyrektor Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą Maciej Wojewoda.
Niebawem władze miasta wyłonią operatora, który zarządzać
będzie budynkiem Kramnic. To on zdecyduje, jakim podmiotom wynajęty zostanie
parter obiektu, gdzie zgodnie z założeniami prowadzona ma być działalność
handlowa, oraz pomieszczenia piwniczne, gdzie ma być restauracja. Na wyższe
kondygnacje wprowadzić mają się organizacje pozarządowe (przypomnijmy, że
zgodnie ze złożonym wnioskiem o dofinansowanie z UE, Kramnice miały stać się
centrum NGO), Filia nr 5 i 6 Miejskiej Biblioteki Publicznej (z UM i z tzw.
łącznika) oraz prawdopodobnie niektóre wydziały (np. promocji) z ratusza.
Decyzja powierzenia Kramnic zewnętrznemu zarządcy
podyktowana jest wymogami Unii Europejskiej, która przyznając 85-procentowe
dofinansowanie miastu zabroniła mu jednocześnie dochodowej działalności w tym
obiekcie na czas trwania projektu. Ratusz decydując się na operatora z jednej
strony gwarantuje, że zarabiać na Kramnicach nie będzie, a z drugiej unika
ryzyka ponoszenia kosztów utrzymania obiektu.
Zachęcamy do obejrzenia Kramnic od środka – foto Małgorzata
Kazur.
figa
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przetarg zakończony, wygrał ZWIK za 118000 zł brutto. Ładnie umoczyli ale co zrobić jak burmistrz kazał to trzeba było się zgłosić, bo innego wyjścia nie było. Jakby ZWIK nie stanął do przetargu to miasto by musiało płacić ponad milion zł drugiemu oferentowi.
Ale konkretnie:Ciekawe jest że w w wymaganiach stawianych oferentom jest: "o zamówienie mogą ubiegać się Oferenci, którzy spełniają niżej podane warunki: 1. posiadają uprawnienia do wykonywania określonej działalności (zarządzanie komercyjnymi obiektami), posiadają wiedzę i doświadczenie, dysponują odpowiednim potencjałem technicznym oraz co najważniejsze pozostają w odpowiedniej sytuacji ekonomicznej i finansowej.
I ten ostatni warunek jest dla mnie zastanawiający bo w jakiej trzeba być sytuacji ekonomicznej i finansowej żeby go nie spełnić? Przecież ZWIK ma ileś tam milionów złotych kredytu na kanalizacje. Czy to jest odpowiednia sytuacja? Najpierw należałoby się zając tym czym powinni się zajmować czyli wodą i ściekami a nie utapiać dalej kasę w maksymalnie nieopłacalnej kamienicy w wymierającym centrum? Ale przecież wiadomo że jak kasy będzie brakować to albo pójdą ceny za wodę w górę albo kolejne obligacje się wypuści.
Nie rozumiem tego.
Nie rozumiem też tego jak można za 118000 zł brutto za rok brać się za utrzymanie obiektu, który nie ma żadnych szans na zarobienia na siebie w ciągu następnych dwóch - trzech lat (optymistycznie). Bo znalezienie najemców na lokale komercyjne w Sochaczewie jest w tym momencie prawie niemożliwe. Dodając jeszcze że ceny czynszu będą o wiele wyższe niż w innych prywatnych budynkach - bo to przecież taki piękny i reprezentatywny budynek. Restauracja? Żadna restauracja poważna tam nie powstanie, która mogła by wykorzystać te powierzchnie sal co widać przez okna, co najwyżej powstanie tam kawiarnia z ciastkami i kawą. Tylko że kto zarobi na czynsz? Być może miasto będzie płaciło ZWIK-owi za powierzchnie zajęte przez bibliotekę, ziemie sochaczewską i inne pomieszczenia, tak dużo że utrzymają ten obiekt w całości. Tylko jaki jest tego sens żeby obracać tymi pieniędzmi w koło? Może żeby zrobić takie zamieszanie żeby nikt się nie połapał oprócz władz o co w tym chodzi? Nie wiem jaki jest sens.
Rozumiem że miasto nie może zarabiać na tym obiekcie przez ładnych parę lat najbliższych. ale czy musi na nim zarabiać? Przecież za biblioteki i te inne pomieszczenia i tak by musieli płacić. A pozostałe pomieszczenia? Pozostałe należałoby wynająć sochaczewianinom za koszt utrzymania danego lokalu, tj. najemca płaci z podlicznika za wodę, prąd, ogrzewanie, śmieci. Dodatkowo zostawia kaucję za ewentualne szkody/zniszczenia, które może spowodać. Plus takiego rozwiązania jest taki, że niski koszt czynszu za pewne ożywił by tę część miasta i najemcy znaleźli by się ekspresowo. Praca dla mieszkańców - warunek jest byc mieszkańcem powiatu sochaczewskiego. Miasto nie zarobi ale też nie straci bo budynek się utrzyma.
W każdym innym przypadku miasto jest w plecy. Jak wygrał ZWIK to miasto musi im zapłacić tylko 118000zł ale ile do tego dołoży Zwik ze swoje (naszej) kieszeni to już się nigdy nie dowiemy. Podejrzewam, że nie mało. Jeśli wygrał by drugi oferent za kwotę ponad 1000000 zł, to przynajmniej mamy pewność że żadna miejska spółka z naszych kieszeni nie dołoży do tego interesu więc nie wiem co lepsze. Dla nas mieszkańców chyba opcja druga ale dla burmistrza to na pewno opcja pierwsza bo można wtedy przykryć te wszystkie koszty rzeczywiste pod grubą pierzyną...
Mam nadzieje że się mylę i moje obawy okażą się płonne, obiekt się sam utrzyma, ZWIK zarobi na dopłaty do wody, a wtedy będę pierwszym orędownikiem tego żeby ZWIK przejął wszystkie nieruchomości miejskie i nimi zarządzał.
Pozdrawiam Jan
PS.Może ktoś z władz wytłumaczy nam mieszkańcom na jakich zasadach mają działać te kramnice? Czy za bibliotekę, ziemię sochaczewską i te inne pomieszczenia przeznaczone pod urząd miejski, właściciel czyli miasto będzie płaciło czynsz ZWIK-owi? Czy może w kwocie tej 118000 zł za rok jest wliczony czynsz tych wszystkich powierzchni? Kto dołoży pieniądze na utrzymanie Kramnic jeśli nie znajdą się odpowiednio bogaci najemcy? Bo jeśli ma to dołozyć ZWIK to ja mówię wara od moich pieniędzy, które płace za wodę i ścieki. Niech prezes spółki dokłada z własnej kieszeni jesli zachciało mu się bawić w zarządzanie komercyjnymi obiektami. A jeśli nie chce dokładać z własnej kieszeni to niech zajmie się tym czym powinien jako Zakład Wodociągów i Kanalizacji czyli wodą i ściekami.
na razie to zimny trup,już dawno powinny zainstalować się tam (po odbiorze przez nadzór budowlany) sklepy,restauracja czy co tam ma być,czy jeszcze trwają przetargi na powierzchnię wynajmu aby tchnąć życie w te mury?
Właśnie między innymi tak wyobrażałem sobie funkcję patio w Kramnicach. Kiedy przed remontem wchodziło się na istniejące podwórze, widok był żałosny. Dlatego zabiegałem mocno na etapie powstawania koncepcji zagospodarowania obiektu, aby podwórze zadaszyć i uczynić z niego całoroczne wielofunkcyjne miejsce. Pomogła w tym bardzo Ewa Jaszczak - kierownik płockiej Delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, która na moją prośbę pokazała zespołowi z Sochaczewa, pracującemu nad koncepcją, kilka takich zadaszonych patio w rewitalizowanych obiektach w Płocku i ostatecznie wyraziła zgodę na podobne rozwiązanie w Sochaczewie.Jestem bardzo ciekawy, jakie wrażenie zrobi to miejsce na uczestnikach uroczystej sesji Rady Miejskiej.Natomiast wierzę, że zgodnie z przygotowanym wnioskiem o dofinansowanie z UE, zafunkcjonuje w Kramnicach Centrum NGO, a nie wydziały Urzędu Miejskiego, których w tym obiekcie nie planowano.
Przetarg zakończony, wygrał ZWIK za 118000 zł brutto. Ładnie umoczyli ale co zrobić jak burmistrz kazał to trzeba było się zgłosić, bo innego wyjścia nie było. Jakby ZWIK nie stanął do przetargu to miasto by musiało płacić ponad milion zł drugiemu oferentowi.
Ale konkretnie:Ciekawe jest że w w wymaganiach stawianych oferentom jest: "o zamówienie mogą ubiegać się Oferenci, którzy spełniają niżej podane warunki: 1. posiadają uprawnienia do wykonywania określonej działalności (zarządzanie komercyjnymi obiektami), posiadają wiedzę i doświadczenie, dysponują odpowiednim potencjałem technicznym oraz co najważniejsze pozostają w odpowiedniej sytuacji ekonomicznej i finansowej.
I ten ostatni warunek jest dla mnie zastanawiający bo w jakiej trzeba być sytuacji ekonomicznej i finansowej żeby go nie spełnić? Przecież ZWIK ma ileś tam milionów złotych kredytu na kanalizacje. Czy to jest odpowiednia sytuacja? Najpierw należałoby się zając tym czym powinni się zajmować czyli wodą i ściekami a nie utapiać dalej kasę w maksymalnie nieopłacalnej kamienicy w wymierającym centrum? Ale przecież wiadomo że jak kasy będzie brakować to albo pójdą ceny za wodę w górę albo kolejne obligacje się wypuści.
Nie rozumiem tego.
Nie rozumiem też tego jak można za 118000 zł brutto za rok brać się za utrzymanie obiektu, który nie ma żadnych szans na zarobienia na siebie w ciągu następnych dwóch - trzech lat (optymistycznie). Bo znalezienie najemców na lokale komercyjne w Sochaczewie jest w tym momencie prawie niemożliwe. Dodając jeszcze że ceny czynszu będą o wiele wyższe niż w innych prywatnych budynkach - bo to przecież taki piękny i reprezentatywny budynek. Restauracja? Żadna restauracja poważna tam nie powstanie, która mogła by wykorzystać te powierzchnie sal co widać przez okna, co najwyżej powstanie tam kawiarnia z ciastkami i kawą. Tylko że kto zarobi na czynsz? Być może miasto będzie płaciło ZWIK-owi za powierzchnie zajęte przez bibliotekę, ziemie sochaczewską i inne pomieszczenia, tak dużo że utrzymają ten obiekt w całości. Tylko jaki jest tego sens żeby obracać tymi pieniędzmi w koło? Może żeby zrobić takie zamieszanie żeby nikt się nie połapał oprócz władz o co w tym chodzi? Nie wiem jaki jest sens.
Rozumiem że miasto nie może zarabiać na tym obiekcie przez ładnych parę lat najbliższych. ale czy musi na nim zarabiać? Przecież za biblioteki i te inne pomieszczenia i tak by musieli płacić. A pozostałe pomieszczenia? Pozostałe należałoby wynająć sochaczewianinom za koszt utrzymania danego lokalu, tj. najemca płaci z podlicznika za wodę, prąd, ogrzewanie, śmieci. Dodatkowo zostawia kaucję za ewentualne szkody/zniszczenia, które może spowodać. Plus takiego rozwiązania jest taki, że niski koszt czynszu za pewne ożywił by tę część miasta i najemcy znaleźli by się ekspresowo. Praca dla mieszkańców - warunek jest byc mieszkańcem powiatu sochaczewskiego. Miasto nie zarobi ale też nie straci bo budynek się utrzyma.
W każdym innym przypadku miasto jest w plecy. Jak wygrał ZWIK to miasto musi im zapłacić tylko 118000zł ale ile do tego dołoży Zwik ze swoje (naszej) kieszeni to już się nigdy nie dowiemy. Podejrzewam, że nie mało. Jeśli wygrał by drugi oferent za kwotę ponad 1000000 zł, to przynajmniej mamy pewność że żadna miejska spółka z naszych kieszeni nie dołoży do tego interesu więc nie wiem co lepsze. Dla nas mieszkańców chyba opcja druga ale dla burmistrza to na pewno opcja pierwsza bo można wtedy przykryć te wszystkie koszty rzeczywiste pod grubą pierzyną...
Mam nadzieje że się mylę i moje obawy okażą się płonne, obiekt się sam utrzyma, ZWIK zarobi na dopłaty do wody, a wtedy będę pierwszym orędownikiem tego żeby ZWIK przejął wszystkie nieruchomości miejskie i nimi zarządzał.
Pozdrawiam Jan
PS.Może ktoś z władz wytłumaczy nam mieszkańcom na jakich zasadach mają działać te kramnice? Czy za bibliotekę, ziemię sochaczewską i te inne pomieszczenia przeznaczone pod urząd miejski, właściciel czyli miasto będzie płaciło czynsz ZWIK-owi? Czy może w kwocie tej 118000 zł za rok jest wliczony czynsz tych wszystkich powierzchni? Kto dołoży pieniądze na utrzymanie Kramnic jeśli nie znajdą się odpowiednio bogaci najemcy? Bo jeśli ma to dołozyć ZWIK to ja mówię wara od moich pieniędzy, które płace za wodę i ścieki. Niech prezes spółki dokłada z własnej kieszeni jesli zachciało mu się bawić w zarządzanie komercyjnymi obiektami. A jeśli nie chce dokładać z własnej kieszeni to niech zajmie się tym czym powinien jako Zakład Wodociągów i Kanalizacji czyli wodą i ściekami.
na razie to zimny trup,już dawno powinny zainstalować się tam (po odbiorze przez nadzór budowlany) sklepy,restauracja czy co tam ma być,czy jeszcze trwają przetargi na powierzchnię wynajmu aby tchnąć życie w te mury?
Właśnie między innymi tak wyobrażałem sobie funkcję patio w Kramnicach. Kiedy przed remontem wchodziło się na istniejące podwórze, widok był żałosny. Dlatego zabiegałem mocno na etapie powstawania koncepcji zagospodarowania obiektu, aby podwórze zadaszyć i uczynić z niego całoroczne wielofunkcyjne miejsce. Pomogła w tym bardzo Ewa Jaszczak - kierownik płockiej Delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, która na moją prośbę pokazała zespołowi z Sochaczewa, pracującemu nad koncepcją, kilka takich zadaszonych patio w rewitalizowanych obiektach w Płocku i ostatecznie wyraziła zgodę na podobne rozwiązanie w Sochaczewie.Jestem bardzo ciekawy, jakie wrażenie zrobi to miejsce na uczestnikach uroczystej sesji Rady Miejskiej.Natomiast wierzę, że zgodnie z przygotowanym wnioskiem o dofinansowanie z UE, zafunkcjonuje w Kramnicach Centrum NGO, a nie wydziały Urzędu Miejskiego, których w tym obiekcie nie planowano.