- Czy ja kiedyś zdejmę ten mundur? – mówi niemal na przywitanie. Ale widzę, że w ogóle nie odczuwa takiej potrzeby. To duma, spełnienie i świadomość długoletniej służby wszczepionym w dzieciństwie ideałom każe jej podkreślać czas i fakt noszenia harcerskich emblematów, naszywek i odznak.
Miała siedem lat, gdy została zuchem. Trafiła na wyjątkowych opiekunów, to oni wyznaczyli jej wzorce do naśladowania. Szła harcerską drogą bez cienia wątpliwości, jak burza zdobywała kolejne umiejętności i stopnie awansu. Gdy 39 lat temu zaczęła pracę jako nauczyciel w klasach I – III w Szkole Podstawowej nr 3 w Sochaczewie, wiedziała, że najlepsza dla jej uczniów będzie metoda pracy zuchowej.
- Dzięki tej metodzie moi uczniowie zaprzyjaźniają się ze strachem, nabierają konstruktywnego podejścia do życia, rozwijają postawy koleżeńskie i inne dobre wzory zachowania społecznego, zdobywają nawyk pozytywnego spędzania wolnego czasu, rozwijają wiedzę popularno-naukową, a także sprawność fizyczną – wylicza Krystyna z uśmiechem.
Wyobraźmy sobie. Tyle lat w jednej szkole. I za każdym razem, gdy dostaje pod swoją opiekę pierwszoklasistów, wszystkie dzieci zostają zuchami. Sto procent. Ta gromada to „Leśne bractwo”, co w naturalny sposób ukierunkowuje wychowanków na zdobywanie wiedzy przyrodniczej. Ale Krystyna chce, by kochali też ortografię i matematykę, dlatego tak bardzo dba o element zabawy i pozytywnej rywalizacji na swoich lekcjach. Ponieważ jej uczniowie to zuchy, co roku zabiega o to, by brali udział w konkursach „Zuch” przeprowadzanych przez Centrum Edukacji Szkolnej, i zazwyczaj ma kilku liderów.
– Świadomość, że jest się liderem w nauce, jednym z najlepszych spośród tysięcy polskich dzieci, działa na uczniów bardzo budująco, zresztą na mnie, jako wychowawcę, również. Gdy moje zuchy odnoszą sukcesy, jestem z nich dumna, odczuwam wielką radość i czuję sens własnej pracy.
Wszyscy uczniowie Krystyny pracują według sześciu praw zucha: zuch kocha Boga i Polskę, zuch jest dzielny, zuch mówi prawdę, zuch pamięta o swoich obowiązkach, wszystkim jest z zuchem dobrze i ostatnie: zuch stara się być coraz lepszym. Stosowanie się do tych praw zapewnia ich rozwój społeczny, zachęca do podejmowania trudnych wyzwań, a wreszcie uczy kultury osobistej. Krystyna sprawdzała przez cztery dekady, jak dobrze to działa.
O wyjątkowości jej zawodowego życia, a i życia codziennego, decyduje fakt, że Krystyna nie rozstaje się ze swoimi uczniami po lekcjach. Że widzi ich na zbiórkach, wycieczkach i w trakcie wykonywania zadań, jakich się podejmują. W wakacje pojedzie z połową swojej klasy na dwutygodniowe kolonie. A przecież to wszystko, co po szkole, to całe dopełnienie harcerskiej misji, wykonuje czysto społecznie.
- Nie, nie jestem tym wszystkim zmęczona, ani znużona. Wręcz przeciwnie. Wszystko, co robię, nakręca mnie do życia. Czuję się potrzebna tym dzieciom i to mnie niezwykle spełnia – mówi z przekonaniem. A ja nie mam wątpliwości, że harcerstwo i nauczanie są dla niej jednością, czymś absolutnie tożsamym, czymś, co nadało jej życiu ów pożądany głębszy sens.
Tekst Monika Figut
Foto Wiktor Wachowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze