Reklama

Książęta, królowie, prezydenci z wizytą w Sochaczewie

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
14/02/2012 11:43
Uczestniczyłem przynajmniej w kilku wizytach prezydenta Komorowskiego w różnych miejscowościach na Mazowszu. Rozmawiałem z nim osobiście nagrywając swego czasu ponadpółgodzinny wywiad radiowy. Otrzymałem nawet książkę jego autorstwa z osobistą dedykacją. Jednak dopiero podczas spotkania w Sochaczewie odczułem jako historyk, niezależnie od poglądów jakie wyznaje Pan Prezydent, wagę historyczną ostatniej jego wizyty w Sochaczewie. Tym bardziej, że nasze miasto niezbyt często odwiedzały głowy państwa.

Wizyta panującego w przeszłości była zawsze dla Sochaczewa świętem, wydarzeniem wykraczającym daleko poza codzienność. Im wyższa była ranga wizyty, tym wyższe było jej znaczenie polityczne. Wyższe oczekiwania mieli również miejscy oficjele wobec wizytujących władców. Przy okazji ostatniej wizyty warto przypomnieć sobie, jaki był przebieg wizyt urzędujących głów państwa w Sochaczewie na przestrzeni dziejów. Zazwyczaj nie trwały zbyt długo. W przypadku prezydentów nie przekraczały nawet jednej godziny.

Książę Bolesław Krzywousty (1138)
Wciąż nierozstrzygnięta jest jednoznacznie kwestia pobytu w sochaczewskim klasztorze benedyktynów księcia Bolesława Krzywoustego. Tutaj miał ów władca 28 października 1138 roku nawet zakończyć swój żywot. Informację w języku łacińskim o śmierci księcia możemy znaleźć jedynie w rękopisie „Kodeksu Sochaczewskiego Rocznika Świętokrzyskiego Nowego”, którego powstanie datuje się na lata 1463–1464. W tłumaczeniu polskim brzmi ona: „Roku zaś Pańskiego 1138, w wieku lat pięćdziesiąt sześć, w klasztorze braci świętego Benedykta, świętej Trójcy, ufundowanego w Sochaczewie, przyjąwszy wiatyk, szczęśliwie zasnął w Panu. W ten sposób Bolesław Krzywousty życie zakończył” (tłum. Bronisław Markiewicz). Jednakże wartość historyczna tego przekazu jest dyskusyjna. Pojawia się wątpliwość, czy książę Bolesław Krzywousty rzeczywiście zmarł w Sochaczewie.
Kodeks Sochaczewski Rocznika Świętokrzyskiego Nowego jest jedynym zachowanym dokumentem, który wymienia miejsce śmierci Bolesława Krzywoustego. Ale czy dokument ów jest wiarygodnym źródłem historycznym, skoro opowiada o wydarzeniach z 1138 roku ponad trzy wieki później? O miejscu śmierci księcia możemy wnioskować ze słów piętnastowiecznego kronikarza, Jana Długosza, który pisał, że kiedy książę życie zakończył, ciało jego zostało przewiezione do Płocka i tam z należną czcią pochowane obok prochów ojca. Stwierdzenie Długosza, że ciało Bolesława Krzywoustego po śmierci przewieziono do Płocka, może oznaczać śmierć księcia nie w tym ostatnim grodzie, lecz w innym miejscu. Mogło się to zatem stać w Sochaczewie.
Prawdopodobnie w 1138 roku Bolesław Krzywousty znalazł się w Sochaczewie, miejscu położonym niezbyt daleko od Płocka, aby w tutejszych puszczach zająć się łowami na grubego zwierza. Niestety, zaskoczyła go nagle śmiertelna choroba. W tej sytuacji umieszczono księcia u sochaczewskich benedyktynów, gdzie zakończył życie wśród rodziny i dostojników dworskich, takich jak wojewoda Wszebów, Piotr Włostowic, Degno czy Odolan. Po stwierdzeniu zgonu, zwłoki księcia przewieziono do Płocka. Tam ówczesny biskup Aleksander z Malonne urządził mu pogrzeb i pochował w budowanej przez siebie katedrze.
W dwudziestoleciu międzywojennym, władze Sochaczewa, chcąc uczcić zbliżającą się 800. rocznicę śmierci księcia Bolesława Krzywoustego, wzniosły przy ulicy Staszica, na skraju Poświętnego, niewielki pomnik zwieńczony krzyżem. W obecności przedstawicieli władz miejskich i powiatowych 6 kwietnia 1933 roku poświęcił go proboszcz sochaczewski ks. Wincenty Trojanowski. Na tablicy zapisano błędną informację, określając Bolesława Krzywoustego królem.
Wizyty książąt mazowieckich

Ważnymi wydarzeniami w Sochaczewie były również odwiedziny książąt mazowieckich. Już sam przejazd orszaku książęcego był dostatecznym powodem gromadzenia się ludzi na jego trasie. Tłumy przyglądały się bogatemu, nieraz z przepychem wyekwipowanemu orszakowi. Każdy taki przyjazd był jednak jednocześnie znacznym obciążeniem materialnym dla mieszkańców. Mieli obowiązek dostarczania podwód, to jest koni i wozów. Były to ciężary dość znaczne. Wiele miast zabiegało więc później o przywileje zwalniające je od bezpłatnych podwód. Mieszczanie sochaczewscy takie zwolnienie otrzymali już w 1434 roku od księcia Siemowita V. Za to często mieli obowiązek dostarczyć jadła i napitku dla dostojnego gościa, jego licznej służby i koni.
W Sochaczewie gościli m.in. książę Siemowit I (1257?), Bolesław II (wielokrotnie), Bolesław III (m.in. 1345, 1350), Siemowit III (wielokrotnie). Za rządów tego ostatniego (25 lipca 1368 roku) pojawiła się wzmianka, przez długi okres uważana za niezwykle ważną dla dziejów Sochaczewa. Wtedy to książę mazowiecki Siemowit III zawarł układ z biskupem poznańskim Janem w sprawie trybu opłaty dziesięciny ze swych wsi. W dokumencie tym Sochaczew po raz kolejny został nazwany civitas, czyli miastem. Przez długi czas uznawano rok 1368 za początek jego funkcjonowania. Tymczasem data była jedynie symboliczna. Dokument nie stwierdzał, że właśnie wtedy Sochaczew został założony lub że otrzymał wówczas nowe prawo miejskie.
Podczas kolejnej wizyty w Sochaczewie Siemowit III, naśladując kodyfikację prawa – statuty piotrkowsko-wiślickie – opracowaną na polecenie zmarłego króla Kazimierza Wielkiego, postanowił również na Mazowszu dokonać reformy w tej dziedzinie. W tym celu w 1377 roku zorganizował w Sochaczewie spotkanie książąt i wielmożów mazowieckich. W obecności inicjatora spotkania księcia Siemowita III oraz jego synów Janusza I i Siemowita IV, a także wielu kasztelanów, sędziów, chorążych i wielu innych dostojników, uchwalono i spisano wspólne prawo dla całego Mazowsza. W siedemnastu artykułach sprecyzowano prawo prywatne i karne oraz ustanowiono procedury sądowe, poza tym określono rodzaje kar i sposób ich wymierzania. Do tej pory obowiązywało niepisane prawo zwyczajowe, traktowane jednak jako niezmienne i odwieczne, przekazywane ustnie z pokolenia na pokolenie. Było mieszaniną dawnych zwyczajów słowiańskich oraz przyjętych później praw kościelnych i niemieckich. Siemowit III zniósł i zmienił wiele dotychczas obowiązujących praw zwyczajowych łagodząc, ich surowość. Zapewne zwrócił uwagę zebranych na tzw. ordalia (sądy boże), które skasowano. Zmiany prawne opracowane w Sochaczewie, zwane w późniejszej literaturze statutami mazowieckimi lub statutami sochaczewskimi, zostały ogłoszone na wiecu ziemskim 27 kwietnia 1377 roku.
Kolejnymi książętami mazowieckimi, którzy odwiedzili Sochaczew byli Siemowit IV (wielokrotnie), Siemowit V (wielokrotnie), Kazimierz (1427), Władysław I (wielokrotnie) i księżne Katarzyna I (1462) i Anna (m.in. 1472, 1474, 1475). Bywało, że Sochaczew stawał się miejscem spotkań mających rangę międzynarodową, jak świadczą dokumenty zakonu krzyżackiego zachowane w niemieckich archiwach. Książęta mazowieccy Siemowit II i Trojden I zawarli tutaj 14 (15?) lipca 1329 roku krótki rozejm z wielkim mistrzem krzyżackim Wernerem von Orselnem, który po wielu latach sporów z Polską chciał w końcu zawrzeć pokój. Rozejm zawarty w Sochaczewie miał obowiązywać do 1 sierpnia 1329 roku.
Królowie Władysław Jagiełło (1410) i Kazimierz Jagiellończyk (1473, 1476)
Nie wiadomo dokładnie, czy w Sochaczewie przebywał albo chociażby przez miasto przechodził ze swoim orszakiem król Władysław Jagiełło wyruszający 29 czerwca 1410 r. z Kozłowa Biskupiego w dalszą wędrówkę pod Grunwald. Z całą pewnością Sochaczew nawiedził podróżując z Gostynina do Warszawy (a dokładniej z Torunia do Grodna na święto Oczyszczenia Świętej Marii Dziewicy - 2 lutego 1473 r.) król Kazimierz Jagiellończyk wraz z żoną Elżbietą. Dostojnych gości podejmowała księżna Anna. O wizycie króla w Sochaczewie wspominał w swoich „Rocznikach czyli Kronikach Sławnego Królestwa Polskiego” Jan Długosz: „Król Polski Kazimierz spędził w tym roku święta Narodzenia Zbawcy i Pana naszego Jezusa oraz dni następne w Toruniu, a przybywszy stąd ze swą żoną Elżbietą przez Gostynin, Sochaczew i Warszawę do Grodna na święto Oczyszczenia Świętej Marii Dziewicy, spędził tam 15 dni” (tłum. Julia Mrukówna). Po raz drugi król jegomość przybył do Sochaczewa i to na kilka dni w lutym 1476 roku. Pierwszy ślad jego pobytu w mieście odnosi się do 2 lutego, a ostatni 8 lutego 1476 roku, gdyż 10 lutego król był już w Gostyninie. O jego pobycie świadczy kilkanaście pergaminowych dokumentów wystawionych w Sochaczewie, dotyczących miasta, ziemi sochaczewskiej i osób prywatnych. Wraz z królem do Sochaczewa przybył arcybiskup gnieźnieński Jakub z Sienna pełniący funkcję prymasa Królestwa Polskiego, biskup włocławski Zbigniew z Oleśnicy pełniący funkcję wicekanclerza Królestwa Polskiego, biskup poznański Andrzej z Bnina, biskup warmiński Andrzej i kilkudziesięciu innych dostojników.
I o tej wizycie, tym razem obszernie, pisał Jan Długosz: „Król Polski Kazimierz (...) na dzień Oczyszczenia Świętej Marii Dziewicy przybył do Sochaczowa, mając za sobą nie do pogardzenia orszak (...) aby objąć, zgodnie z umową i według świeżo ustalonych w Kole punktów i warunków, zamek i ziemię sochaczowską, które pochodziły ze zrzeczenia wdowy po księciu mazowieckim Władysławie Anny. Kiedy to spostrzegli książęta mazowieccy, przybywają tutaj we dwu, mianowicie Janusz i Bolesław, ze swymi wojskami, uprzedzając przybycie króla do Sochaczowa, aby w jakikolwiek sposób i na jakiejkolwiek podstawie zająć zamek i usunąć z niego króla, ponieważ wszyscy rycerze sochaczowscy ich popierali i nie chcieli rządów króla. Ale zastawszy zamek już w posiadaniu dworzan arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba, zatrzymują się w mieście ze swymi ludźmi. Król Polski Kazimierz, który postanowił spędzić dzień Oczyszczenia Świętej Marii Dziewicy w Łowiczu, powiadomiony o tym wszystkim, wyruszywszy z Łowicza i jadąc nocą, przybył do Sochaczowa, gdy jeszcze było ciemno. A po mszy wysłuchanej w kościele w Sochaczowie, zaprowadzony do zamku przez księżnę Annę, otrzymał od niej w posiadanie zamek i całą ziemię sochaczowską. Kiedy przebywał w zamku, książęta mazowieccy Janusz i Bolesław osobiście i przez swych członków rad w długim przemówieniu zabiegali, prosząc, żeby król nie usiłował przywłaszczać sobie ziem, które im przypadły prawem naturalnym, zgodnie z prawnym dziedzictwem. Król odpowiadając im osobiście dowodził, że wszystkie ziemie mazowieckie, i ziemia sochaczowska, po śmierci księcia Władysława przypadły najsłuszniej jemu i tytułem, i z racji kupna u prawdziwej dziedziczki, córki Siemowita i żony księcia oleśnickiego Konrada Czarnego Małgorzaty, i że książęta warszawscy nie mają żadnych prawnych podstaw do ich posiadania. Usłyszawszy tę odpowiedź wspomniani książęta Janusz i Bolesław wrócili do domu i już więcej nie podejmowali domagania się ziemi sochaczowskiej. Od tego też czasu począwszy, król Polski Kazimierz i Królestwo posiadało ją spokojnie jako prowincję” (tłum. Julia Mrukówna).
Dokument inkorporujący (włączający) ziemię sochaczewską i miasto Sochaczew do Korony w formie pergaminowego dyplomu wystawił król 4 lutego 1476 roku w Sochaczewie w obecności arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba i wielu innych dostojników kościelnych i państwowych. Przynajmniej do 1. połowy XIX wieku wystawiony przez Kazimierza Jagiellończyka dokument znajdował się w archiwum miejskim w Sochaczewie, czyli w ratuszu. Obecnie jest przechowywany w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, jednak bardzo zły stan uniemożliwia odczytanie jego treści. Tę ostatnią znamy z licznych kopi.
Królowie Jan Olbracht (1494, 1495), Zygmunt Stary (1514, 1526), Stefan Batory (1586)
Zdążając do Brześcia Kujawskiego na zamku w Sochaczewie 12 października 1494 roku zatrzymał się król Jan Olbracht, pozyskując sobie tu wiernego zwolennika w osobie kasztelana i starosty sochaczewskiego Sławca z Niemygłów. W następnym roku (13 czerwca 1495) król również zatrzymał się w Sochaczewie. Przynajmniej dwukrotnie zatrzymał się w Sochaczewie na zamku również król Zygmunt I Stary (m.in. 1514, 1526). Wreszcie w 1586 roku na zamku, jak i w samym mieście przebywał król Stefan Batory rozsądzając spór mieszczan z nadużywającym władzy starostą sochaczewskim. Przez następnych kilkaset lat do Sochaczewa nie przybył żaden polski monarcha, choć ci bywali w okolicznych miejscowościach, jak choćby Stanisław August Poniatowski w Szymanowie.
Prezydenci Stanisław Wojciechowski (1925) i Ignacy Mościcki (1928)
Dopiero w lipcu 1925 roku do Sochaczewa przybył prezydent Stanisław Wojciechowski, a w 1928 roku prezydent Ignacy Mościcki. Ten pierwszy zatrzymał się w Sochaczewie na rynku w drodze do Łowicza. Jednak najwięcej informacji zachowało się z bardzo krótkiej „niezapowiedzianej” wizyty prezydenta Ignacego Mościckiego z 7 czerwca 1928 roku w Sochaczewie. Prezydent Mościcki zatrzymał się tutaj tuż po godzinie 8 na kilkadziesiąt minut podążając do Łowicza na uroczystości Bożego Ciała, które miały tego dnia rozpoczać się tam o godz. 10. Wizyta w Łowiczu, a wcześniej w Sochaczewie, była do tego stopnia niezapowiedziana, że dzień wcześniej ogólnopolska prasa zapowiadała udział prezydenta w nabożeństwie w katedrze św. Jana w Warszawie, a następnie w procesji Bożego Ciała ulicami stolicy. Natomiast w piątek po Bożym Ciele, pisała prostując wcześniejsze informacje: „Pan Prezydent Rzeczypospolitej, nieobecny w dniu wczorajszym w Warszawie, nie uczestniczył w uroczystościach”. Prezydentowi w drodze do Łowicza przez Sochaczew towarzyszyli m.in. minister rolnictwa w rządzie Józefa Piłsudskiego Karol Niezabytowski, przyboczni adjutanci rotmistrz major Kazimierz Jurgielewicz i rotmistrz Wacław Calewski (zamordowany w 1940 r. w Charkowie) oraz zastępca szefa Gabinetu Wojskowego Prezydenta RP podpułkownik Wojciech Fyda (w prasowej relacji „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” nie wiedząc czemu określany generałem, którego to stopnia nigdy się nie dosłużył).
Wśród witających prezydenta w Sochaczewie, oprócz burmistrza Jerzego Przedpełskiego, obecni byli również starosta Stanisław Kulesza, naczelnik straży lekarz dr Wiktor Hołyński. Prezydent nawiedził ratusz, w którym spędził kilkanaście minut. Burmistrz Sochaczewa, Jerzy Przedpełski, w mowie powitalnej mówił o wielkich zniszczeniach miasta w latach I wojny światowej i prosił o pomoc w odbudowie. Prezydent zapewnił przedstawicieli władz Sochaczewa, że zabiegi miasta o kredyty w wysokości 1 mln zł oraz o wynagrodzenie strat wojennych będą życzliwie potraktowane przez rząd. Z ratusza prezydent Mościcki przybył na krótkie nabożeństwo do kościoła Matki Bożej Różańcowej, gdzie przywitał go dziekan i proboszcz sochaczewski ks. Franciszek Garncarek. Po kilkudziesięciu minutach samochody z prezydentem wyruszyły do Łowicza. Tam, po uroczystościach religijnych o godz. 15 prezydent wyruszył w drogę powrotną – przez Sochaczew – do Warszawy, do której przybył o godzinie 16.30.
Kilkudniowy objazd prezydenta Mościckiego po województwie mazowieckim (Gostynin, Łowicz) obszernie relacjonowała ówczesna warszawska prasa m.in. „Kurier Warszawski”, „Kurier Czerwony”, „Ilustrowany Kurier Codzienny” i „Kurier Poranny”. O zatrzymaniu się prezydenta w Sochaczewie wspomniały jedynie dwie pierwsze gazety. „Kurier Warszawski” pisał m.in. „W d. 7-ym czerwca odwiedził Sochaczew, w przejeździe do Łowicza, Pan Prezydent Rzeczypospolitej. Witając go w imieniu miasta, p. burmistrz Przedpełski wyraził nadzieję, że przyjazd ten zwróci uwagę władz centralnych na tragedię Sochaczewa. „dziesięć lat mija – mówił burmistrz – od chwili ukończenia zawieruchy wojennej, a miasto nasze ran swoich zabliźnić nie może... Racz wpłynąć, Najdostojniejszy Panie Prezydencie, aby rząd najjaśniejszej Rzeczypospolitej zatroszczył się o nas należycie, przyznając nam poważniejsze sumy na odbudowę i wypłacając nam za poniesione straty. Pan prezydent Rzeczypospolitej, po wysłuchaniu przemówienia burmistrza, przyrzekł, iż rząd zatroszczy się należycie o losy miasta. Potem jeszcze, w rozmowie z burmistrzem, zapewnił P. Prezydent iż zabiegi m. Sochaczewa o otrzymanie kontygentowych kredytów o które w wysokości miljona zł. wystąpił burmistrz z memorjałem do ministerjum skarbu oraz o wynagrodzenie strat wojennych będą przez rząd potraktowane życzliwie”.
Z wizyty prezydenta Wojciechowskiego w Sochaczewie znane mi jest tylko jedno zdjęcie. Z pobytu prezydenta Mościckiego prawdopodobnie nie pozostało żadne. Wynika to zapewne z nieoficjalnego charakteru odwiedzin miasta. Obie wizyty miały miejsce w czasie przejazdu prezydentów na oficjalne punkty programu do Łowicza. Tam czekali już dziennikarze stołecznych gazet. W Sochaczewie prezydent Mościcki był raz. W czasie swych rządów odwiedził również Żelazową Wolę i Chodaków, który nie należał w okresie dwudziestolecia międzywojennego do Sochaczewa. Z tych wizyt zachowały się liczne zdjęcia, chyba dlatego, że stanowiły oficjalne, wcześniej zapowiadane punkty programu.
W okresie PRL nie odwiedzili Sochaczewa, ani Bolesław Bierut (w 1945 roku był w Żelazowej Woli), Władysław Gomułka, czy Edward Gierek, nie odwiedzili miasta również prezydenci wybierani po 1989 roku (Aleksander Kwaśniewski, Lew Wałęsa, Lech Kaczyński). Bywał za to w Sochaczewie prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, jednak już po opuszczeniu stanowiska. Z obcych (jeśli chodzi o państwo), a jakże polskich, monarchów przez Sochaczew przejeżdżał tylko papież Jan Paweł II (1999). (Watykan jest monarchią).
Karol X Gustaw, Napoleon, Aleksander I, Hans Frank
W wojennych czy okupacyjnych byli w Sochaczewie m.in. król szwedzki Karol X Gustaw (1655). Królowi towarzyszyli m.in. hrabia Bengolt Oxenstierna, dyplomata i bratanek kanclerza szwedzkiego oraz Hieronim Radziejowski. Ten ostatni w przeszłości pełnił funkcję starosty sochaczewskiego, a przed najazdem szwedzkim podkanclerzego koronnego. W 1652 roku został skazany za zbrodnię obrazy majestatu na infamię (pozbawienie czci i praw obywatelskich) i banicję (wygnanie z ojczyzny). Przybywszy do Szwecji oddał duże usługi informując o sytuacji w Polsce.
W następnym roku (1656), kiedy Sochaczew został już zajęty przez siły polskie odbyła się tutaj narada z udziałem Wielkiego Elektora brandenburskiego Fryderyka Wilhelma, który odpowiedział na niej odmownie na żądanie króla szwedzkiego Karola Gustawa, by kontynuował ofensywę. Decyzja elektora zmusiła szwedzkiego władcę do odwrotu.
Podczas krótkiego, bo niespełna miesięcznego okresu okupacji austriackiej w Sochaczewie znalazł się arcyksiążę Ferdynand. Przebywając w grodzie nad Bzurą przez kilka dni w 1809 roku wysłał stąd raport do generalissimusa arcyksięcia Karola, w którym wyrażał wolę zdobycia przedmościa i ewentualnie opanowania mostu w Toruniu, w razie zaś gdyby i to ostatnie się nie udało, redukował swój plan znacznie, poprzestając tylko na zniszczeniu mostu, a przez to jedynej linii komunikacyjnej z Wielkopolską i Niemcami.
W 1912 roku przez Sochaczew przejeżdżał cesarz Francuzów Napoleon, wycofujący się z Rosji, a w 1815 roku zatrzymał się tutaj car Aleksander I. Na zakończenie należy jeszcze wspomnieć niechlubne wizyty w Sochaczewie generalnego gubernatora Hansa Franka (1940) czy przylot na lotnisko w Bielicach niesławnej pamięci kanclerza III Rzeszy Adolfa Hitlera (1939). Ale ich niezapowiedziane i nieproszone wizyty to opowieść na inną okazję.

Bogusław Kwiatkowski

PS. Autor pragnie podziękować dyrektorowi miejscowego Muzeum Panu Maciejowi Wojewodzie za udostępnienie dwóch zdjęć pochodzących z „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” z wizyty prezydenta Ignacego Mościckiego w Żelazowej Woli w 1930 roku, w którym to spotkaniu brali udział przedstawiciele władz i mieszkańców Sochaczewa.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    jerzyk2205 2012-02-15 22:21:01

    Wielkie uznanie dla Pana Bogusława za jego historyczną pasję w odkrywaniu dziejów Sochaczewa. W poszukiwaniu historycznych faktów zagląda nawet do Archiwum Watykanu! Życzę nowych, ciekawych odkryć związanych z historią Sochaczewa!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości