Reklama

Kto tu rządzi!

Tygodnik Echo Powiatu
01/04/2003 00:00
Chemitex został sprzedany, nie wiadomo jednak, kiedy nowy właściciel wprowadzi się do zakładu, ponieważ dotychczasowy dzierżawca, Domator Omega twierdzi, że nie da się wyrzucić.
Najbardziej wystraszona jest 200 osobowa załoga, ludzie nie wiedzą, co się z nimi stanie! Kto od 1 kwietnia będzie ich nowym pracodawcą? Domator czy nowy właściciel firma Terplast. Boją się, że mogą wylądować na bruku, że powtórzy się historia Ożarowa! Oficjalnie nie chcą na temat swojej sytuacji rozmawiać. Czekają.


Syndyk zarządzający majątkiem po byłym Chemitexie sprzedał część zakładu. Nowym właścicielem została firma Terplast z Sieradza. Do tej pory syndyk nie znalazł nabywcy na najbardziej zdegradowaną część zakładu, czyli tę, której najpierw powinno przywrócić się stan pierwotny. Można przypuszczać, że nie będzie to zadanie łatwe. Kto kupi teren, który najpierw trzeba utylizować, by rozpocząć jakąkolwiek działalność gospodarczą.
Syndyk sprzedał nieruchomości obecnie dzierżawione przez firmę Domator Omega z Tarnowskich Gór. Sprzedał, ale to wcale nie oznacza, że spółka natychmiast opuści zajmowane budynki - powinna to zrobić do 31 marca - i wyniesie się z Chodakowa. Prezes Domatora zapowiada, że tego nie zrobi, ponieważ nie będzie podejmował działań, które szkodzą jego firmie.
Syndyk rozwiązał umowę z Domatorem, ponieważ jak mówi się nieoficjalnie, zalegał on z opłatami czynszu dzierżawnego.
- Syndyk złożył oświadczenie, o rozwiązaniu z nami umowy, ale my nie zgadzamy się z tą interpretacją i podejmujemy wszelkie, przewidziane prawem, kroki w celu ochrony naszych interesów - wyjaśnia Leonard Woźnica prezes spółki Domator Omega.
W swoim oświadczeniu syndyk powołuje się na rozstrzygnięcia kodeksu cywilnego, które mówią, że jeżeli powstają zaległości w bieżącym regulowaniu należności z tytułu dzierżawy, to ma prawo rozwiązania umowy w trybie natychmiastowym, po wyznaczeniu wcześniej okresu na uregulowanie tych zobowiązań.
Uważamy, że umowa, którą zawarliśmy, nie dopuszcza tej formy rozwiązania i ze strony syndyka jest to nierzetelność. Istnieje inny tryb egzekwowania należności, nie tylko rozwiązanie umowy. Zwracaliśmy się z wnioskiem o rozłożenie naszych zobowiązań na raty.
Staramy się robić wszystko, by utrzymać zakład i miejsca pracy. W trudnej sytuacji ekonomicznej kraju, chcemy przetrwać. My również mamy dłużników, którzy nie wywiązują się ze zobowiązań wobec naszej firmy.
Jak zapewnia prezes Domatora, zobowiązania spółki wobec syndyka to należności czynszowe za ostatnie trzy miesiące. Przez ponad dwa lata działalności na terenie byłych Zakładów Chemitexu, firma Domator z tytułu dzierżawy przekazała syndykowi ponad 2,5 miliona złotych, uważa więc, że chociażby z tego względu syndyk powinien szukać z nią porozumienia. Do zapłacenia pozostało jeszcze ponad 300 tysięcy złotych.
- Na bieżąco płacimy czynsz dzierżawny, tyle że niepełnej wysokości - a stawki czynszowe są bardzo wysokie. Nasze zobowiązania wynikają z tytułu niepełnych wpłat czynszu - wyjaśnia prezes Domatora. Nie po to podjęliśmy się restrukturyzacji upadłego przedsiębiorstwa, by w tej chwili powiedzieć - pas. Będziemy walczyli o nasze interesy. Jesteśmy dzierżawcą nieruchomości, którą w imieniu upadłego przedsiębiorstwa zarządza syndyk, ale maszyny i urządzenia są naszą własnością. Jaką wartość będą przedstawiały nieruchomości ich pozbawione? Sytuacja jest patowa. Działania syndyka, naszym zdaniem, są nieuzasadnione ani społecznie, ani ekonomicznie.
Domator złożył wnioski do sędziego komisarza i wojewody mazowieckiego, który reprezentuje upadłe przedsiębiorstwo, o podjęcie czynności, które umożliwiłyby dalsze funkcjonowanie spółki.
- Prawo upadłościowe dopuszcza pewne rozwiązania, ale nie dopuszcza działań niezgodnych z interesem publicznym, a tu chodzi o byt, o utrzymanie zakładu, o miejsca pracy.
Prezes nie ukrywa, że sytuacja finansowa Domatora jest trudna. Twierdzi, że firma w czasie tych dwóch lat działalności wykupiła linie produkcyjne dawnego Chemitexu (do produkcji sznurka i wyrobów papierowych). Były one przedmiotem zabezpieczenia Agencji Rozwoju Przemysłu z tytułu udzielonego Chemitexowi, jeszcze w latach 90., kredytu. Chemitex kredytu nie spłacił, w związku z tym Agencja przejęła urządzenia, następnie sprzedała je Domatorowi i przystąpiła do spółki z nim. Według prezesa Woźnicy Agencja Rozwoju Przemysłu, również jest zainteresowana, by "nie dopuścić do bezprawnych działań syndyka".


Co z załogą Domatora?


Domator zatrudnia w Chodakowie ponad 200 osób. Co stanie się z ludźmi, jeśli firma będzie musiała opuścić dzierżawione nieruchomości? Stracą pracę? Pracownicy nie chcą na ten temat rozmawiać, boją się, by nie powtórzył się scenariusz z Ożarowa. Przyjdzie nowa firma, Domator zabierze swoje urządzenia, a oni wylądują na bruku. Ludzie są wystraszeni - mówi się nieoficjalnie.
Prezes Domatora twierdzi, że sytuacja jest klarowana. Pracownicy mają umowy na czas nieokreślony, dopóki spółka będzie istniała, a będzie istniała, pracownicy będą w niej pracowali i otrzymywali wynagrodzenia. Zapewnia również, że poślizgi w wypłatach występują, nie są duże, kilkutygodniowe. Pensje za luty pracownicy otrzymali.


Syndyk sprzedał nieruchomości po byłym Chemitexie firmie Terplast (zakład konkurencyjny dla Domatora, zajmuje się również produkcją sznurka) w drodze przetargu ofertowego. Decyzję o takim rozstrzygnięciu Domator zaskarżył.


- Nie sądzę, żeby ta transakcja mogła dojść do skutku - twierdzi prezes Woźnica.
Domator również złożył ofertę zakupu, jednak nie całego upadłego przedsiębiorstwa, ale jego części, z wyłączeniem zdegradowanych, wymagających pilnej utylizacji terenów i budynków. Nie jest zainteresowany ich zakupem, ponieważ zgodnie z decyzją Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska jako właściciel musiałby natychmiast zająć się usunięciem zagrożeń, jakie dla środowiska stwarzają nieruchomości byłego Chemitexu.
- Trudno od nas oczekiwać decyzji o zakupie zdegradowanych terenów, ponieważ koszty utylizacji wielokrotnie przewyższałyby ich wartość. Naszym zdaniem powinien je ponieść organ założycielski - mówi prezes Domatora.
Wystąpiliśmy o nabycie tej części byłego Chemitexu, którą aktualnie dzierżawimy z wyłączeniem tego, co dla nas zbędne. Zgodnie z prawem upadłościowym syndyk ma za zadanie w pierwszej kolejności sprzedać całe upadłe przedsiębiorstwo, jeśli znajdzie nabywcę - mówi prezes Domatora.
Twierdzi też, że drugi oferent nie kupił całego majątku Chemitexu, mimo że początkowo złożył taką ofertę. Potem jednak w aneksie wyłączył z niej część zdegradowaną byłych zakładów. Oznacza to, że obie oferty pod tym względem były tożsame i mimo że Domator prowadzi działalność gospodarczą na terenie Chemitexu od dwóch lat, jego oferta została odrzucona.
- Myślę, że sędzia komisarz nie podejmie decyzji o zatwierdzeniu wyników przetargu. Formalnie oferty nie złożyliśmy, ponieważ nie obejmowała tego, co chciał sprzedać syndyk, czyli całego majątku upadłego zakładu. Wyraziliśmy wolę zakupu części, która nas interesuje. Syndyk wybrał ofertę podmiotu, który najpierw deklarował zakup całego upadłego przedsiębiorstwa, a potem się z tego wycofał. To stanowi przedmiot protestu Domatora.
- Żeby syndyk mógł zrealizować warunki umowy z firmą Terplast będzie musiał wytoczyć nam proces o wydanie pomieszczeń. Nie może być tak, że syndyk w trybie niemal natychmiastowym wyeliminuje naszą spółkę.
Do 9 kwietnia Domator ma opuścić dzierżawione pomieszczenia, ale jak zapowiada, tego nie zrobi.
Umowa przewiduje, że jeśli dzierżawca nie opuści pomieszczeń, wówczas czynsz dzierżawny zostanie podniesiony o 100 procent.
- Również w tej sprawie nie może to być jednostronna decyzja syndyka - twierdzi prezes Woźnica.


Czy prezes Domatora przemilczał pewne fakty? Dlaczego złożył ofertę zakupu, a nie wpłacił vadium?


Z syndykiem Chemitexu nie udało mi się skontaktować, ponieważ w czasie, gdy gromadziłam materiał miał urlop. Nie wiemy, jak przebiega proces zaspokajania roszczeń wierzycieli Chemitexu (są i czekają na swoje pieniądze: urząd skarbowy, Urząd Miasta), jakie są zapisy umowy z firmą Terplast. Z naszych informacji wynika, że prezes Domatora niektóre fakty przemilczał.
Ogłoszenie o przetargu na sprzedaż części upadłych Zakładów Chemitexu ukazało się w prasie ogólnopolskiej, majątek wystawiony na sprzedaż został wyceniony na 1.9 mln złotych.
Do przetargu przystąpiła wyłącznie firma Terplast z Sieradza i przetarg wygrała, ale akt notarialny nie został jeszcze podpisany, ma to nastąpić w najbliższych dniach. Jednak przed jego sporządzeniem Terplast oczekuje, że Domator opuści zajmowane pomieszczenia. Z jego strony jest to warunek podpisania aktu notarialnego.
Domator złożył ofertę zakupu, ale nie wpłacił vadium, więc nie mógł uczestniczyć w przetargu. Terplast kupując nieruchomości byłego Chemitexu zobowiązał się przejąć wszystkich pracowników, których zatrudniał Domator.
Nieoficjalnie można usłyszeć, że Domator jest winien Chemitexowi znacznie więcej niż 300 tysięcy, pada kwota 600 tysięcy. Umowę dzierżawy z Domatorem syndyk może rozwiązać, jeśli zaległości czynszowe sięgają 2 miesięcy (Domator miesięcznie płacił 100 tys. dzierżawy).
Chociaż prezes Domatora twierdzi, że maszyny i urządzenia są jego własnością, to z naszych informacji wynika, że nie wszystkie. Domator jest właścicielem tylko części linii technologicznej do produkcji tulei papierowych, ale nie linii do produkcji sznurka.
Terplast będzie chciał przejąć zakupione budynki do 9 kwietnia - (kupił cześć zajmowaną do tej pory przez Domatora i całą sieć energetyczną byłego Chemitexu). Należność za zakupiony majątek ma rozłożoną na raty.


Grażyna Gajda

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama