Kilka dni temu w telewizyjnym programie TVP3 wystąpił burmistrz Bogumił Czubacki, który mówił o korzyściach płynących z powstania na Bielicach portu lotniczego tanich linii lotniczych i cargo. Wszystko to zaś w kontekście umowy podpisanej między Ministerstwem Obrony Narodowej a sochaczewską spółką lotniskową, która to umowa przyzwala spółce na współużytkowanie terenu lotniska wspólnie ze stacjonującą tu jednostką wojskową. Dodać trzeba, że mamy już również wymaganą zgodę Ministerstwa Komunikacji, tak więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozpocząć z dowództwem jednostki rozmowy, które miałyby doprowadzić do uszczegółowienia zasad współużytkowania wojskowego terenu. Umowa z Ministerstwem Obrony Narodowej stawia przed nami pewne warunki– mówi burmistrz Bogumił Czubacki. – Musimy doprowadzić teraz do podpisania z wojskowym użytkownikiem terenu umowy operacyjnej, określającej warunki bezpiecznej eksploatacji lotniska. Musimy wspólnie ustalić, jakie obiekty będą im niezbędne a jakie nam i na tej podstawie zawrzeć drugą umowę z Agencją Mienia Wojskowego na użytkowanie wyznaczonego nam terenu. Umowa musi być podpisana na minimum 20-30 lat, bo taki jest wymóg przy ubieganiu się o środki unijne, na które bardzo liczymy”. Przedstawiciele spółki „Mazowiecki Port Lotniczy Sochaczew” odbyli już spotkanie w Ministerstwie Obrony Narodowej z udziałem przedstawicieli Agencji Mienia Wojskowego i Agencji Ruchu Lotniczego i wiele spraw wstępnie zostało omówionych. Natomiast Agencja Ruchu Lotniczego na prośbę spółki przygotowuje plan korytarzy przylotów i odlotów z naszego lotniska. Chodzi o to, aby nie przebiegały one nad rejonami gęsto zamieszkałymi. Na przykład startujące samoloty muszą omijać Boryszew, mimo że znajduje się on w linii pasa startowego. Teraz, jak mówi burmistrz, przyszedł czas na działanie i praktyczną realizację zamierzeń. Trzeba bowiem sobie uświadomić, że zanim spółka „Mazowiecki Port Lotniczy Sochaczew” wejdzie na Bielice, poza uzgodnieniami, musi nastąpić podział geodezyjny terenu i podpisana notarialna umowa. Pewnie też trzeba będzie ogrodzić go, by lotnisko pasażerskie nie zagrażało wojskowym działaniom jednostki, z którymi zawsze wiąże się pewna doza tajemnicy. Będzie musiał również zostać wytyczony oddzielny dojazd i zbudowana droga do powstającego lotniska. Dowódca jednostki płk Mirosław Grzybowski nie otrzymał jeszcze żadnych dyspozycji w tej sprawie od swoich przełożonych. Twierdzi jednak, że zostały już wcześniej stworzone dwa warianty współistnienia na Bielicach dwóch lotnisk: cywilnego i wojskowego. Propozycje te przesłano na wyższe szczeble wojskowej hierarchii, teraz należy się spodziewać, że któryś z nich zostanie zaakceptowany, ale taką decyzję muszą podjąć przełożeni. Moim zdaniem - mówi płk Grzybowski –drugie lotnisko zupełnie nam nie będzie przeszkadzało. W Niemczech widziałem podobną sytuację. Obawy ma jednak prezes sochaczewskiej spółki, Bogdan Zasada. Myślę, że udziałowcy spółki w Modlinie, a szczególnie Agencja Mienia Wojskowego (36 proc.) i Państwowe Porty Lotnicze (30 proc.), mogą próbować blokować Sochaczew, bo mają interes w powodzeniu przedsięwzięcia konkurencyjnego. Inna sprawa to fakt, że spółka nasza w zasadzie spełniła już warunek swego istnienia – kontynuuje Bogdan Zasada. – Doprowadziła bowiem do sytuacji, gdy marszałek województwa jako wspólnik wprowadza do spółki duży kapitał, jakiego miasto i gmina nie posiada. Na początek ma to być 15 mln zł, a do końca roku 30 mln zł. W „Gazecie Prawnej” zaś marszałek zadeklarował, że wprowadzi do sochaczewskiej spółki 170 mln zł. Reszta ma być pozyskiwana z funduszy unijnych. Zdaniem Bogdana Zasady, po wprowadzeniu tak olbrzymiego kapitału, marszałek przejmie całkowicie władzę nad naszą spółką, a zarówno gmina Sochaczew jak i miasto zostaną sprowadzone do pozycji obserwatorów, bo nie posiadają środków, aby być równorzędnym partnerem dla urzędu marszałkowskiego. Na pewno więc z jednej strony dobrze, że projekt nasz zyskał tak możnego protektora, dzięki któremu Sochaczew jest, jak się wydaje, bliżej lotniska, z drugiej jednak - prawdopodobnie stracimy wpływ na decyzje dotyczące przyszłości lotniska cywilnego. Być może, gdyby udało się pozyskać do spółki, jako kolejnego wspólnika strategicznego inwestora, który zrównoważyłby kapitał marszałka, wówczas miasto i gmina, nawet z małymi udziałami, byłyby pewnym języczkiem uwagi dla obu głównych udziałowców” – dodaje Bogdan Zasada. Również burmistrz Bogumił Czubacki twierdzi, że w naszym samorządzie rozważana jest obecnie możliwość przyjęcia do spółki lotniskowej inwestora z dużym kapitałem, prawdopodobnie zza granicy. Chodzi nam o taką firmę, która nie tylko ma kapitał, ale również zna się na budowie lotnisk. Tacy są i chętnie tu przyjdą, bo tak jak my martwimy się o pieniądze, to oni na Zachodzie martwią się o to, jak pieniądze korzystnie zainwestować – przekonuje burmistrz Czubacki. Jedyną niewiadomą jest stanowisko marszałka, który jako największy udziałowiec będzie miał decydujący głos w tej sprawie. Kto więc „wyląduje” na Bielicach jako kapitan, przekonamy się zapewne niebawem. Sławomir Burzyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze