Reklama

Kwiaty i gratulacje dla jubilatki

Urząd Miasta w Sochaczewie
29/09/2012 09:16

100 lat to piękny wiek, a niewielu z nas ma możliwość obchodzenia tak dostojnego jubileuszu. Sto lat, to czas, w którym zebrać można mnóstwo doświadczeń i mądrości, przeżyć wspaniałe chwile szczęścia i niezmierzonej radości.

W środę, 26 września, sochaczewianka Janina Czudowska obchodziła setne urodziny i właśnie z tej okazji jubilatkę odwiedzili burmistrz Piotr Osiecki wraz z Przewodniczącą Rady Miasta Jolantą Gontą. Wybrali się do domu p. Janiny z życzeniami 200 lat w zdrowiu, z kwiatami, tortem i pisemnymi gratulacjami.

Reklama

W okolicznościowym liście czytamy m.in. Dane było Pani przeżyć wiele pięknych chwil, stworzyć wspaniałą i kochającą się rodzinę, wychować i wykształcić dzieci, a życiową zaradnością w trudnych czasach zyskać szacunek najbliższych. Nie jest łatwo zbudować dom pełen miłości i wyrozumiałości, oparty na uniwersalnych wartościach takich jak honor i patriotyzm. Pani wypełniła to zadanie.  Wierzymy, że wspominając minione lata będzie Pani pamiętać tylko to, co dobre i miłe. Jesteśmy przekonani, że wiele takich pięknych chwil jeszcze przed Panią. Z okazji wspaniałego jubileuszu setnych urodzin pragniemy złożyć Pani serdeczne gratulacje oraz wyrazy najwyższego szacunku. Wraz z gratulacjami prosimy przyjąć, w tym uroczystym dniu, najlepsze urodzinowe życzenia wszelkiej pomyślności, długich jeszcze lat życia w zdrowiu, spokoju oraz radości w kręgu bliskich osób.

 

Reklama

Szacowna jubilatka Janina Czudowska miała dwóch mężów. Jak mówi - obydwaj majętni, dzięki czemu mogła rozwijać swoje pasje. Pierwszy mąż, Władysław Grabowski, działał w AK, został rozstrzelany w 1944 roku, gdy żona miała 32 lata. Została sama z dwunastoletnią córką Wandą. W. Grabowski był synem Obermaszynisty. Posiadał koncesję na sprzedaż win i wódek.

Drugi mąż Bolesław Czudowski to lekarz, swego czasu ordynator oddziału w szpitalu św. Józefa w Sochaczewie, prowadził też prywatną praktykę lekarską. Dużo starszy od żony (był wdowcem z dwójką dzieci), w latach okupacji pomagał żołnierzom AK w Kampinosie.
Janina Czudowska z pierwszego małżeństwa ma córkę Wandę, absolwentkę SGGW w Warszawie, z drugiego syna Jaromira. Mieszka z córką z pierwszego małżeństwa. Syn jest uznanym lekarzem, zrobił doktorat jeszcze przed wyjazdem z Polski (emigracja w 1979 roku). Mieszka na stałe w Holandii, a ojczyznę odwiedza średnio raz w roku.  Przyjeżdżając do matki stara się remontować dom, w którym mieszka matka. W ciągu roku wspiera ją finansowo, jest też w stałym kontakcie telefonicznym.

Reklama

P. Janina prowadziła sklep modniarski z kapeluszami i galanterią, w miejscu gdzie niegdyś znajdowała się restauracja Malinka. Ponieważ miała i nadal ma wyczucie, gust, smak, potrafiła dobrać ubrania, dodatki, klientki do niej wracały. Dom, który wybudowała w latach pięćdziesiątych urządzała radząc się stylistów.

Zawsze prowadziła ogród (ok. 4 tys. m2), to była pasja jej życia, która przynosiła także pieniądze. Jej kwiaty kupowały najlepsze kwiaciarnie w Warszawie. Lubiła robótki ręczne, wyszywanie obrusów, szydełkowanie.

Reklama

Janina Czudowska podkreśla, że wszystko osiągnęła dzięki swojej pracy. Porównuje się ze swoją matką, która samodzielnie zarządzała dużym gospodarstwem w Szymanowie, po tym jak w wieku 41 lat zmarł jej mąż. Miała 4 siostry, wszystkie od niej starsze, oraz brata, który także dożyły sędziwego wieku ok. 90 lat.

Jest absolwentką Liceum Sióstr Niepokalanej, więc nawet gdy się spiera, robi to z klasą i z umiarem. Takie odebrała wychowanie. Cały czas jest aktywna. Każdego dnia, po śniadaniu pyta - jaki jest plan na dzisiaj

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama