W piątkowe popołudnie do Giżyc zawitały tłumy gości, nie tylko miejscowych, ale i przyjezdnych. Pogoda dopisała, dzień był piękny, więc można tu było spędzić kilka miłych godzin. To była wspólna impreza samorządu powiatu sochaczewskiego, Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej oraz parafii pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Giżycach. Dodajmy – impreza bardzo udana. Wśród wielu zaproszonych osób pojawili się między innymi wiecestarosta Janusz Ciura, członek zarządu RP Ryszard Ambroziak, kierownik POIK- u Anna Krukowska, reprezentujący PCRP dyr. Barbara Bogiel i Sławomir Szadkowski, dyr. Wydziału Promocji Starostwa Powiatowego Marcin Podsędek, wójtowie gmin Iłów Roman Kujawa i Rybno Grzegorz Kropiak.
Atrakcji było wiele - pokazy taneczne, porady specjalistyczne, konkursy, loterie, rodzinne konkurencje sportowe, jak przeciąganie liny czy bieg w workach, różne zawody sportowe. Można było zagrać w charakterze żywych piłkarzyków czy poturlać się w ogromnych bańkach napełnionych powietrzem. Głodni mogli skorzystać z grilla, którego obsługę zapewnił Dom Gościnny Radoszyna Beaty i Wojciecha Dziurewiczów z Łazisk. Można też było spróbować tłoczonego z jabłek soku, a nawet kupić sobie karton tego specjału w stoisku Aleksandry i Przemysława Ambroziaków z Brzozowca. Wielka dmuchana zjeżdżalnia była cały czas okupowana przez żądnych ekstremalnych wrażeń. Konkurencje sportowe poprowadził profesjonalnie znany wszystkim dziennikarz sportowy Sylwester Rozdżestwieński. Rozmaitość nagród zdecydowanie podniosła atrakcyjność konkursów i sportowych zawodów.
Momentem kulminacyjnym festynu w Giżycach był chyba jednak mini spektakl teatralny, czyli dowolna interpretacja legendy o „Złotej kaczce”, na który wszyscy tęsknie oczekiwali. Jeszcze na długo przed rozpoczęciem występu, 4- osobowa amatorska trupa teatralna bawiła nie tylko zebraną publiczność, ale najwyraźniej i samych siebie. Zarówno dzieci, jak i dorośli stali z oczami wlepionymi w scenę, nie mogąc doczekać się ostatniego gongu. Z powodzeniem udawał go proboszcz Tomasz Jackowski. A potem się zaczęło Już samo pojawienie się na scenie proboszcza Jackowskiego w roli Biedaka, a zaraz potem Jolanty Niewiadomskiej czyli Dobrej Pani, wywołało salwy śmiechu. Widowiskowo wyglądała Złota Kaczka, w którą wcieliła się Maria Jarka, a jej spotkanie z Kaperkiem, którego brawurowo zagrała Krystyna Siekiera zostało przedstawione bardzo sugestywnie. Kolejna postać, czyli żebrak, którego uosobiła znowu Jolanta Niewiadomska, wywołała kolejny aplauz publiczności. Ksiądz Tomasz Jackowski, opowiadający legendę o Złotej Kaczce, czynił to w sposób wyjątkowo swobodny, wywołując coraz to nowe salwy śmiechu. Tak naprawdę, to można było odnieść wrażenie, że aktorzy bawili się nie mniej dobrze niż oklaskująca ich publiczność. Szczerze mówiąc, ta 4- osobowa grupa aktorów spokojnie mogłaby wystąpić w profesjonalnym spektaklu.
Jeszcze dobrze nie umilkły brawa, a już proboszcz Jackowski wcielił się w rolę maszyny losującej jeden jedyny szczęśliwy los spośród aż 250. Tyle też rodzin z zapartym tchem oczekiwało, kto wygra lodówko – zamrażarkę, sprezentowaną na ten cel parafii proboszcza Jackowskiego przez zaprzyjaźnionych darczyńców z Kompiny. Wreszcie wybrana z publiczności dziewczynka wyciągnęła karteczkę i przy nagrodzie stanęła jej nieco zszokowana nowa właścicielka.
A potem był jeszcze czas na tańce i rozmowy o tej świetnej imprezie. Proboszcz Tomasz Jackowski dziękował serdecznie wszystkim przybyłym i wszystkim, którzy przyczynili się do logistycznego przygotowania festynu – władzom samorządowym, POIK- owi, dziewczętom i chłopcom, mężczyznom i kobietom – po prostu wszystkim.
Jak można było z nich wywnioskować, byli tu tacy, którzy nie opuszczą żadnej imprezy w Giżycach, szczególnie ze względu na charyzmatyczną postać proboszcza. Kilkanaście rodzin przyjechało też specjalnie, by obejrzeć „Złotą Kaczkę”.
A za rok kolejny odpust w Giżycach i kolejna doskonała zabawa.
Monika Gadzińska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze