Prosto z USA przyjechał do nas Lord Bishop Rocks, zespół zachwycający brzmieniem, aranżem i atmosferą. Prawdziwie czarne dźwięki wypełniły po brzegi ściany pubu na Żeromskiego, publiczność nie mogła zostać obojętna na rockowo-bluesowe rytmy wydobywające się ze złotej gitary Lorda Bishopa. Dlatego tańczyła, pokrzykiwała i biła gromkie brawa. Ot, bawiła się świetnie.
Ci, którzy byli, dostali twardy dowód na to, że w opinii namaszczającej tego charyzmatycznego gitarzystę i wokalistę następcą Jimiego Hendrixa, nie ma nawet odrobiny przesady. Porwani poziomem i energią koncertu, postanowiliśmy tym razem zamieścić dłuższą relację video, by mieszkańcy mieli możliwość odczucia tego, co stracili.
Specjalnie piszemy o stracie, bo kolejny raz publiczność nie dopisała. Znudziło nam się już szukanie przyczyn tego zjawiska, tak naprawdę nie ma znaczenia, że tego dnia (24 maja) była II tura wyborów prezydenckich, że gusta większości mieszkańców są zgoła innej natury, że od rocka czy bluesa wolą disco, że może za dużo ostatnio otrzymują wartościowych propozycji muzycznych (to już chyba najgłupszy argument), że może nie przywykli do wychodzenia z domu na koncert, bo przez lata Sochaczew był pod tym względem niemal martwy. Dość, że nie biorą w nich udziału. A przynajmniej nielicznie. Nie chcą oglądać znakomitych koncertów na żywo, podanych im na tacy, w środku miasta, za 30 złotych - ich sprawa. Zyskują ci, którzy byli. Boimy się tylko, że w końcu odechce się Pełnej Qlturce.
figa
Video: Montownia Sochaczew
Foto: ArtMagazine Sochaczew
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze