Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W newsie zamieściłem link do relacji portalu ArtInfo z wystawy Małgorzaty. Zachęcam do obejrzenia.
Niestety, autor artukułu o wystawie uległ pewnym uproszczeniom. Jestem w tej dobrej sytuacji, że Małgorzatę znam, stąd mogę powiedzieć, iż nie wydaje mi się, aby postrzegała ona miłość w tak uproszczony sposób, jak to ArtInfo opisało.
Poza tym w tych (przynajmniej w niektórych) jest sporo niepokoju, a czasami pustki. Wydaje mi się, że dopiero ze specyficznej gry tych zjawisk/uczuć/pojeć wyłania się miłość. Nie tylko w obrazach Gośki, ale w ogóle.
Szczęście i radość są, ale dopiero gdzieś na samym końcu. Dlatego są tak ważne.
Rozumiem, przyzwyczaiłem się już do tego, że niektórych ponosi, bo samemu mi się to nie raz zdarzyło.
A samo pisanie o sztuce. Hm..., ja oczywiście jestem za, ale jestem za, przede wszystkim dlatego, że pozwala nam ją głębiej przeżywać, choć żadnych ostatecznych ustaleń na tym polu się nie osiągnie.
ze złosci przeczytało mi się uczuciowość zamiast uczciwość i już miałem gławę pełną piany, sorry.
no tak można Andrzeju bez końca, sam wiesz. Dzięki za to, że pozostawiłeś mi margines racji stwierdzając, że "zadanie niewątpliwie trudne i że można przynajmniej próbować". Z drugiej strony to, że "robi się to nieustannie" świedczy o tym, że wszystkie próby do tej pory były nieudane. No nie jestem tak delikatny w dyskusji jak Ty, ale często za słowami nie stoi Nikt i Nic. Nie dziw się, że sprawdzam, czy piszący rzeczywiście wie co robi. Pozdrawiam serdecznie. Dziś wiem, że istniejecie:))))
Droga Likeu,
myślę, że choć niewątpliwie jest to trudne zadanie, można przynajmniej próbować opisać uczucia i sztukę. Zresztą robi się to nieustannie. Polemizowałbym też ze stwierdzeniem, że każda sztuka musi bądź nie musi stawiać pytania. Weźmy uwielbianą przeze mnie japońską poezję. Tutaj nie ma ani pytań, ani odpowiedzi. Jest tylko obraz i rozproszenie myśli. Może coś takiego jest też w pracach Małgorzaty, ale nie widziałem ich, więc nie chcę wymyślać czegoś na poczekaniu.
Nie chodzi rownież o "uczuciowość formalną", a "uczciwość formalną". Można to oczywiście napisać prościej, być może Małgorzata nie chce po prostu trzymać się niewolniczo jakiejkolwiek formy dzieła i pozwala sobie na daleko idącą swobodę, dowolność.
"Styk przeżycia i pamięci" - bardzo mi się podoba to sformułowanie. Jest w nim coś ważnego, coś, co jeszcze muszę sobie sam przemyśleć.
Poza tym pozdrawiam Cię, Likeu, jak zwykle :-)
Bardzo chętnie, dowiedziałbym się co wg. autora powyższego tekstu oznacza "uczuciowość formalna" i w której wystawianej pracy ją można dostrzec. Zainteresował mnie również "styk przeżycia i pamięci". To co przeczytałem uważam za obraźliwy żart z czytelników. To kpina, z której autor ma pewnie nieskrywaną radość. Nie można opisać sztuki, nie można opisać uczuć. A, jeszcze jedno. Jak sztuka może być: "...nie stawianiem pytań". Jak? Każda sztuka jest stawianiem pytań! Jeżli daje odpowiedzi to w zamian stawia pytania.
Oczywiscie w tych obrazach...
:)
W newsie zamieściłem link do relacji portalu ArtInfo z wystawy Małgorzaty. Zachęcam do obejrzenia.
Niestety, autor artukułu o wystawie uległ pewnym uproszczeniom. Jestem w tej dobrej sytuacji, że Małgorzatę znam, stąd mogę powiedzieć, iż nie wydaje mi się, aby postrzegała ona miłość w tak uproszczony sposób, jak to ArtInfo opisało.
Poza tym w tych (przynajmniej w niektórych) jest sporo niepokoju, a czasami pustki. Wydaje mi się, że dopiero ze specyficznej gry tych zjawisk/uczuć/pojeć wyłania się miłość. Nie tylko w obrazach Gośki, ale w ogóle.
Szczęście i radość są, ale dopiero gdzieś na samym końcu. Dlatego są tak ważne.
Rozumiem, przyzwyczaiłem się już do tego, że niektórych ponosi, bo samemu mi się to nie raz zdarzyło.
A samo pisanie o sztuce. Hm..., ja oczywiście jestem za, ale jestem za, przede wszystkim dlatego, że pozwala nam ją głębiej przeżywać, choć żadnych ostatecznych ustaleń na tym polu się nie osiągnie.