Maraton uczy pokory – wrażenia debiutanta Jacka Hreczańskiego z KM Aktywni.
Udało się !!!. Przebiegłem swój pierwszy maraton. Jestem wielki. Czemu wielki ?. Bo dobiegłem, bo poniżej czterech godzin, bo udowodniłem sobie i innym, że w dziesięć miesięcy można zrobić z ,,kanapowca"" maratończyka.
Jak tylko sięgnę pamięcią nigdy nie lubiłem lekcji WF-u, a moją ulubioną oceną była ocena dostateczna, teraz nie potrafię sobie wyobrazić jak mogło by wyglądać moje życie bez biegania.
Przejdę do meritum sprawy. 10.10.10. godz 10.10 start XI Poznańskiego Maratonu im. Macieja Frankiewicza (dwa okrążenia po 21 km). Moim planem było trzymać się blisko peacemakera na 4 godziny. No i biegłem, biegłem, biegłem, a kilometry uciekały. Na trasie fantastyczni kibice. Około 20 kilometra pierwsze przykre doznanie, zaczynają mnie parzyć stopy, ale czy to powód żeby przerwać ? Biegłem dalej. Mijały kolejne kilometry. Z relacji kolegów, którzy już pokonali maraton wiedziałem, że przyjdzie ,,ściana"" - czekałem na nią. Moja dała o sobie znać już na 30 kilometrze. Trzy kostki czekolady jem przez 1,5 km., z bananem poszło łatwiej, na 35 km. już tylko picie, jeść się już nie dało i tak już do końca. Prawdziwa ,,ściana"" czekała na mnie na 38 kilometrze, cztery kilometry przed metą. I tu naprawdę zaczął się mój maraton. Prawdziwa walka o każdy metr, o każdy kolejny krok, nawet nie pamiętam, czy parzyły mnie stopy. Nie da się tego opisać słowami, to trzeba przeżyć. Maraton wygrywa się w głowie, tak mówią. Moim mottem było nie „poddaj się”. W tamtych chwilach sądziłem, że były to najgorsze minuty w moim życiu, ale patrząc z perspektywy kilku godzin pozostało coś, co trzeba przeżyć, czego bym nie zamienił na nic. Wiedziałem że końcówka będzie z górki. Był to dla mnie motywator, żeby postawić kolejny krok. Rada dla kolejnych debiutantów: jak już będziesz sądził, że nie dasz rady, że wolisz umrzeć, rozejrzyj się wokoło. Oni też są tak samo zmęczeni, a biegną i ty też dasz radę.
Nie byłem jedynym przedstawicielem Aktywnych był także Zenon Muszyński (miejsce 3830), dla którego był to już chyba 5 maraton.
Nie udało nam się spotkać, ale czuło się ducha klubowego w powietrzu. Podziękowania dla tych którzy mi pomagali, motywowali i wspierali. Należę do grona 15 osób z KM Aktywni, którzy pokonali ten dystans.
Mój czas 3. 57. 23, miejsce 1567/ 3871 którzy bieg ukończyli i 199/ 457 w kategorii M40
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze