Reklama

Maria Gołkowska - wszystkie święta w tym domu

Tygodnik Ziemia Sochaczewska
16/04/2003 00:00
Maria Gołkowska – znana sochaczewska polonistka
Niemal wszystkie święta wielkanocne swojego życia spędziłam w domu rodzinnym przy ul.Staszica. Zawsze zbierała się tu liczna rodzina. Na długo przed świętami w domu pachniało zapachem szykowanych tradycyjnych dań. Do tej pory wszystkie potrawy przygotowujemy sami. Może z wyjątkiem szynki, chociaż w czasach komuny też szynkę robiliśmy w domu. Trzeba ją było zapeklować, potem uwędzić, czym zajmował się mój mąż, a następnie długo gotować. Wszyscy do dziś wspominają, że była to najlepsza szynka, jaką jedliśmy.
Dom jest wielopokoleniowy, w związku z tym pamiętam wspomnienia mojej mamy o tym, jak jeszcze dziadkowie mieszkający w tym domu szykowali święta. Cały Wielki Czwartek odbywało się pieczenie, już od wczesnego świtu, a trzeba dodać, że wówczas nie było jeszcze światła elektrycznego. Babcia dozorowała wszystkie pracujące przy tym kobiety. Piekło się tu ciasta z mlekiem i czarnuszką, czyli podobną do kminku przyprawą. Oraz oczywiście baby, jeszcze z przepisu Ćwierczakowiczowej, typu: „weź mąki funt, jaj pół kopy…” i wszyscy chodzili na palcach, gdy te baby rosły, żeby broń Boże nie opadły. Piekło się je oczywiście w glinianych formach, i muszę powiedzieć, że ja do dnia dzisiejszego mam dwie takie gliniane formy, w których piekę baby na Wielkanoc, bo one mają rzeczywiście potem inny smak.
Piecze się też mazurki oraz keks, w którym jest bardzo dużo bakalii, orzechów, migdałów, rodzynków, fig, skórki pomarańczowej i tak dalej, natomiast mało mąki, dodaje się do tego alkohol i trzeba bardzo uważać, aby pieca broń Boże nie otworzyć, żeby keks mógł urosnąć, bo on jest mokry, ciężki, nie taki normalny tylko trochę „zwariowany”. Oprócz ciast i mięs, na Wielkanoc musi być to co najbardziej wielkanocne, to znaczy pieczona biała kiełbasa oraz szynka, chociaż ta ostatnia już teraz nie jest jakąś specjalną atrakcją, ale ze względu na tradycję musi być.
Barwimy oczywiście jajka, które święci się potem razem z symbolami innych pokarmów. Ja na przykład piekę do święcenia w małych foremkach, też glinianych, malutkie babeczki specjalnie dla dzieci. W święconce nie może oczywiście zabraknąć soli, posolimy nią potem jajka, którymi będziemy się dzielić.
A propos święcenia jajek, jak myśmy byli we Włoszech i nadeszła Wielkanoc, nie zdawałam sobie do końca sprawy z dużej różnicy obyczajów. Wybrałam się więc w Wielką Sobotę z jajkami w koszyczku do kościoła. Tak zwiedziłam cztery kościoły, ale nigdzie nikt nie święcił pokarmów. W końcu doszłam do wniosku, że skoro jajka były aż w czterech kościołach, to można uznać, że jeśli nie zostały poświęcone, to chociaż uświęcone i nadają się, aby nimi w Dzień Wielkanocny się podzielić.
Trzeba przy okazji powiedzieć, że właśnie dopiero na obczyźnie widzi się prawdziwe piękno polskich tradycji. Chociażby, ubierania Grobu Pańskiego. We Włoszech ma to bowiem wymiar jedynie symboliczny, natomiast w Polsce bywają to często swojego rodzaju dzieła sztuki. Widuje się takie Groby, które zapadają na długo w pamięci, dlatego, że są ogromnie wymowne i jednocześnie piękne, niosące w sobie to przesłanie mistyczne, które skłania człowieka do modlitwy.
W moim domu jakoś tak mama tego zawsze pilnowała, i nadal pilnujemy tej tradycji, żeby przed Wielkanocą koniecznie iść i pomodlić się do Grobu. Ja najbardziej lubię robić to późnym wieczorem, bo wtedy mocniej się odczuwa istnienie niewiadomego.
A Wielkanoc zawsze lubiłam, szczególnie, jako dziecko, chociaż było to w czasie okupacji, więc nie były to bogate święta. Ale wtedy robiło się już jeśli nie zupełnie ciepło, to cieplej. I można było biegać po dworze i patrzeć na słońce. Brało się to pewnie stąd, że zimy wojenne były strasznie mroźne, wszystkie po kolei. Z 1939 na 40, bywały spadki temperatury do 40 stopni, a nie było przecież dla Polaków opału. Coś się na czarnym rynku trochę kupowało, ale wiecznie marzliśmy. Dlatego to ciepło związane z Wielkanocą było wtedy dla mnie wielkim darem.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    login 2005-09-12 00:00:00

    Nie: "Ćwierczakowiczowej", tylko: "Ćwierczakiewiczowej".

    Chyba Jedyny Uczeń, Który Potrafił Się Tobie Postawić

    P.S. Wtedy (właśnie zaczęłaś nam czytać na lekcji "Wiatr od morza"), gdy NIBY ZA TO wyrzuciłaś mnie z klasy, to ja NAPRAWDĘ nie pisałem długopisem po ławce. Zresztą, Ty to DOBRZE wiedziałaś...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości