Uroczystą, polową mszą świętą, zakończyły się w sobotę miejskie obchody 73 rocznicy wybuchu II wojny światowej. Ostatnim wydarzeniem upamiętniającym wrzesień 1939 roku, bohaterską postawę żołnierzy i śmierć wielu z nich, była msza odprawiona w Boryszewie przed pomnikiem 50 rozstrzelanych żołnierzy Bydgoskiego Batalionu Obrony Narodowej.
Mszę odprawił ks. Wojciech Jadownicki z parafii w Kozłowie Biskupim w asyście ks. Władysława Mielcarka z Miejskiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Bydgoszczy.
W nabożeństwie wzięli udział m.in. poseł Maciej Małecki, delegacja z Bydgoszczy reprezentująca tamtejszy Urząd Miasta, rodziny zamordowanych żołnierzy oraz lokalny Komitet Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa. Hołd bohaterom oddali też kombatanci, żołnierze garnizonu Sochaczew, przedstawiciele władz miasta, gminy Nowa Sucha, poczty sztandarowe i delegacje szkół, mieszkańcy Boryszewa. Mszę uświetnił Chór Nauczycielski VIVACE oraz uczniowie Szkoły Podstawowej Nr 2, którzy przygotowali okolicznościowy, krótki program słowno-muzyczny.
Po mszy, dyr. Wydziału Kultury i Współpracy z Zagranicą UM w Bydgoszczy Halina Piechocka-Lipka, wręczyła burmistrzowi P. Osieckiemu Medal Prezydenta Bydgoszczy. Jak zaznaczyła, składa to odznaczenia na ręce burmistrza, jako wyraz wdzięczności całej społeczności Bydgoszczy dla sochaczewian troskliwie opiekujących się pomnikiem poległych żołnierzy. Od lat bydgoszczanie są pod wrażeniem, jak wielkim szacunkiem otacza się tutejszy pomnik i mogiły, ile robi się dla zachowania pamięci o zamordowanych żołnierzach. Słowo dziękujemy, to za mało, stąd decyzja Prezydenta Bydgoszczy o przyznaniu medalu.
Odbierając medal Piotr Osiecki powiedział: Jestem zaszczycony, że w imieniu naszej społeczności mogę odebrać ten medal. W czasie bitwy nad Bzurą zginęło ponad 20 tys. polskich żołnierzy. W czasie trzydniowej obrony Sochaczewa zginęło kilkuset żołnierzy II batalionu 18 pułku piechoty na czele z jego dowódcą mjr Feliksem Kozubowskim. Od 17 września rozpoczęły się masowe mordy na kresach i masowe wywózki Polaków. I wydawałoby się, że w tym ogromie zbrodni, ogromie nieszczęść, cóż może znaczyć rozstrzelanie 50 żołnierzy? Czy w ogóle śmierć możemy traktować jako pojęcie statystyczne? Czy dla obecnej tu co roku p. Krystyny, której tata dokładnie 73 lata temu został tutaj zamordowany, ta śmierć jest mniej ważna? Tu ginęli synowie, ojcowie, mężowie, tu strzałem w głowę zabito plany i marzenia ich rodziców, żon, dzieci Jestem dumny z tego, że mieszkańcy Sochaczewa od początku otoczyli to miejsce taką troską, jaką otacza się grób rodzinny. Jest wśród nas Bronisław Sałaciński, który wspólnie z innymi pięknymi duchem i czynami mieszkańcami Sochaczewa opiekował się pomnikiem, a przede wszystkim chronił pamięć o 50 niewinnych, zamordowanych polskich żołnierzach. Czy my możemy zapomnieć o tych, którzy ginęli ze słowami za Polskę walczyliśmy za Polskę umieramy? Z takimi słowami na ustach ginęli ci, którzy 73 lata temu przez niemieckich żołnierzy byli tu rozstrzeliwani. Powiedziałem przed mszą, naszym przyjaciołom z Bydgoszczy i chcę to jeszcze raz powtórzyć, że mieszkańcy Sochaczewa pamiętali, pamiętają i będą pamiętać, a najlepszym tego przykładem jest obecność dyrektorów, uczennic i uczniów, którzy przybyli na naszą mszę polową wraz z tym, co jest najświętsze w każdej z tych placówek, przybyli ze swoimi sztandarami. I to jest gwarancja, że kolejne pokolenia będą kustoszami pamięci.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze