Betonowe place wypełniają coraz większe obszary miasta. Coraz mniej zieleni i drzew dających wytchnienie od upałów. Adaptacja do zmian klimatu jest daleka od ideału, a coraz większe koszty utrzymania zieleni powinny skłonić do zadania ważnego pytania. Czy wspólnoty mieszkaniowe i samorządy stać na koszenie trawników?
Wycinka lub przycinanie do pnia drzew, ścinanie krzewów i koszenie trawników, tak najczęściej wygląda "dbanie" o zieleń części wspólnych mieszkańców. Z jednej strony jest to odpowiedź na chęć kontrolowania, wizję przyciętego krótko trawnika, niechęć do cienia i widoku wysokich drzew z okien mieszkańców bloków i ptaków, które "brudzą". Z drugiej, szczególnie w ujęciu samorządu konieczność wykonania określonej liczby koszeń trawników przez firmę zajmującą się tym działaniem. Wielu mieszkańców miasta wobec rosnących kosztów utrzymania, szalejącej inflacji i coraz wyższych rachunków, których podwyżki ponosi każdy mieszkaniec miasta oraz zmian klimatu, zauważa konieczność modyfikacji w wydatkach samorządu, jak wspólnot mieszkaniowych.
Do redakcji od długiego czasu wpływają interwencje mieszkańców związane z rewitalizacją terenów zielonych, która polega na wycince i koszeniu trawników w dobie upałów.
Pod naszym blokiem wreszcie urosła piękna, zielona trawa. Rosły też na niej rozsiane kwiaty, które nagle dziś zostały skoszone. Uważam, że w czasie suszy, nie powinno się kosić traw. Mieliśmy piękną łąkę, a za chwilę będziemy mieli żółtą popaloną połać...
Czy jest to naprawdę potrzebne? Czy pieniędzy przeznaczonych na koszenie traw nie można przeznaczyć na inne, ważniejsze cele?
Reklama
To jedno z wielu zapytań mieszkańców dotyczące nie tylko zieleni, ale i wydatków miasta. Miejmy nadzieję, że przyszłoroczne działania miasta, jak i wspólnot skupią się na działaniu dla dobra przestrzeni zielonych. I wspólnej kasy.
Zarząd Zieleni w Warszawie, który ogranicza koszenie, jest świetnym przykładem, że można zaoszczędzić i do tego jeszcze zyskać. Dzięki ograniczonemu koszeniu udało się pozyskać wiele roślin łąkowych, które mają szansę na przetrwanie. Nie chodzi o to, żeby nie kosić, chodzi o to, żeby kosić kilka razy w roku. Rośliny łąkowe oczyszczają powietrze, ograniczają hałas, zwiększają retencję wody. Z obserwacji wynika, że na łące występuje mniej kleszczy i co najważniejsze: trawy bardzo często uczulają, a rośliny łąkowe najczęściej zapylane są przez owady. Zieleń w mieście może być ciekawa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To ciągłe koszenie to jakiś obłęd ani to ładnie nie wygląda ani ekologiczne nie jest.
A kto wymyślił ozdabianie ulicznych latarni pelargoniami? Wygląda to śmieszne, niegustownie, dziwacznie i bezsensownie generuje koszty. Częste podlewnie z użyciem wysięgnika zamontowanego na ciągniku to niepotrzebne zużycie drogiego paliwa, wody, opłacenie pracownika. Ponadto owa polewaczka tamuje ruch uliczny.
a na głowy przechodniów brudna woda kapie
Popieram.
nie raz i nie dwa widziałem polewaczkę w czasie padającego deszczu , albo w chwilę kiedy przestał padać. Jest grafik , trzeba podlewać , a trawa? usycha nie podlewana , największą szansę przetrwania w suszy mają chwasty ,pokrzywy , te bydlaki przetrwają bez wody wiele , wiele dni , i rosną jak na drożdżach , nie jest to widok jaki byśmy chcieli oglądać. Zgoda co do mikrosystemu , ale trzeba było nie ogałacać ulic i placów z drzew. Na foto Leżajsk z lewej po rewitalizacji
Jak by tylko liczyć pieniądze to wszystko co robimy jest nieopłacalne. Pomyśl zanim coś napiszesz????
https://e-sochaczew.pl/artykul/plac-kosciuszki-bedzie/619551
nie dodam komentarza , byłaby to mowa nienawiści,pamiętam Plac Kościuszki jeszcze zadrzewiony , potem fontannę nazwali "wytryskiem Czubackiego"
https://e-sochaczew.pl/artykul/remont-chodakowskiej/582663 odkopałem z głębin internetu naszą sochaczewską stronkę,wtedy to jeszcze nie było -"niezalogowany "- a problem to drzewa
Popieram! Niech się wypowie spółdzielnia mieszkaniowa.
To ciągłe koszenie to jakiś obłęd ani to ładnie nie wygląda ani ekologiczne nie jest.
A kto wymyślił ozdabianie ulicznych latarni pelargoniami? Wygląda to śmieszne, niegustownie, dziwacznie i bezsensownie generuje koszty. Częste podlewnie z użyciem wysięgnika zamontowanego na ciągniku to niepotrzebne zużycie drogiego paliwa, wody, opłacenie pracownika. Ponadto owa polewaczka tamuje ruch uliczny.
a na głowy przechodniów brudna woda kapie