Reklama

Młodzi powinni mieć swój głos

14/07/2008 10:39
Od samego początku przypatrujemy się poczynaniom twórców portalu PolskaXXI. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, Jan Rokita, Kazimierz Ujazdowski i dr Rafał Matyja kilka miesięcy temu stworzyli portal, który ma położyć kres jałowej dyskusji politycznej w naszym kraju i stać się miejscem merytorycznej, nie tylko politycznej, debaty. O pomyśle na politykę w Internecie, jego realizacji i najbliższych planach na przyszłość specjalnie dla portalu "e-Sochaczew.pl" opowiada Lucjan Karasiewicz – sekretarz portalu PolskaXXI i były poseł PiS.

- Skąd wziął się pomysł na polityczny portal i jaka rola w tym projekcie przypadła Panu?

- Portal powstał jako idea obywatelskiej debaty politycznej, merytorycznej, pozbawionej polityki – chcemy rozmawiać o sprawach ważnych dla kraju – rozmawiać ponad podziałami. Portal wychodzi również naprzeciw nowym tendencjom – kiedyś wydawało się biuletyny, dzisiaj najlepszym i najskuteczniejszym medium jest Internet. Nie jest to trudny środek przekazu, wprowadzenie tekstu nie sprawia większych problemów, jest to jest kwestia godziny, wydrukowanie biuletynu zajmuje natomiast kilkanaście dni.
Portal cały czas rozbudowujemy - uruchamiamy newsletter, powstało forum, na którym czekamy na opinie i komentarze Internautów. Pomysł bardzo mi się spodobał, dlatego przyjąłem zaproszenie, aby pełnić funkcję sekretarza. To był wyraz tego, że twórcy portalu chcą, aby młodzi ludzie również mieli swój głos i swój udział w polityce. Zresztą, ostatnie wybory dobitnie pokazały, jak bardzo liczy się głos młodego pokolenia.

- Wywodzi się Pan z określonego środowiska politycznego i nie kryje Pan swoich poglądów. Portal również tworzą ludzie z określonymi poglądami politycznymi. Czy nie uważa Pan, że przez to portal nie będzie faktycznie apolityczną płaszczyzną wyrażania poglądów?

- Z ministrem Kazimierzem Ujazdowskim i Jerzym Polaczkiem byłem związany już wcześniej, można powiedzieć, że było to środowisko konserwatystów polskich. Dzisiaj gdybyśmy zapytali kto jest politykiem konserwatyzmu większość wskazałaby na Romana Giertycha, a oni są politykami narodowymi. My jesteśmy politykami konserwatyzmu, stąd chcemy, aby portal był też forum wokół idei konserwatyzmu i rozwoju naszego kraju w oparciu o konserwatyzm. Staramy się pokazywać jak budować politykę pamięci, jednocześnie mówiąc o rozwoju. Taki temat miała nawet niedawna konferencja – „Polska pierwszej prędkości” poświęcona debacie o tym, w jaki sposób Polska może zostać czołowym, dynamicznie rozwijającym się, krajem UE. Mówiliśmy o dwóch aspektach – pierwszy, to kwestie gospodarcze, drugi to pewne rozwiązania ekonomiczne, które, nie ma co ukrywać, są blokowane przez skupiające się same na sobie partie polityczne.
- Ostatnio, wspólnie z ministrem Ujazdowskim, zaprotestował Pan oficjalnie przeciwko, jak sami Państwo twierdzicie, planom likwidacji Muzeum Ziem Zachodnich. Na czym polega konflikt?

- Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” oraz Muzeum Ziem Zachodnich to autorska koncepcja ministra Ujazdowskiego, która miała być hołdem wobec starszego pokolenia (pamiętającego jeszcze czasy sprzed – proponuję wykreślić i zastąpić - które tworzyło historie tych ziem po 1945 roku. Ci ludzie bezpowrotnie odchodzą i za kolejne 10-15 lat nie będzie kogo pytać o naszą przeszłość. My z kolei chcemy prowadzić politykę odpowiedzialności, tak aby mieć co pokazać i przekazać młodemu pokoleniu. Tymczasem projekt budowy Muzeum wycofano w lutym z finansowania z UE, a teraz rząd wycofał się ze współfinansowania (wykreśliłem budowy)Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. Obawiamy się, że to celowa polityka rządu, który odchodzi od patriotycznego patrzenia na politykę historii, pamięci. Tłumaczy to irracjonalne, lakoniczne, że jest to najgorzej przygotowany projekt, nie wskazując jednak na konkrety i nie proponując zmian.

- Wracając jeszcze do Pana przeszłości w PiS-ie. Skąd decyzja o odejściu z partii?

- Mogę powiedzieć, że kropla wydrążyła skalę. Jeżeli moja identyfikacja z programem spada do 50-60 procent, to pozostaje pytanie - co mnie trzyma i ile jestem w stanie poświęcić? –Pozostać w całej machinie partyjnej, firmować własnym nazwiskiem i twarzą czegoś z czym się nie zgadzam i co nadwyręża w jakiś sposób mój kręgosłup moralny? Konkretnie zaważyła po raz kolejny postawa partii w sprawie traktatu unijnego. PiS mnie potrafił w tej sprawie zająć jednoznacznego stanowiska. Jestem zwolennikiem traktatu, uważam co prawda, że nie jest on idealny jeśli chodzi np. o reformę administracji czy sposób podejmowania decyzji, ale traktat jest krokiem do przodu. Poza tym Polska, jako członek UE, nie może pozwolić sobie na zablokowanie integracji, bo przyjęłaby rolę czarnej owcy w UE, co byłoby dla nas niebezpieczne i osłabiłoby naszą pozycję. Proszę zważyć, że nie przyjęcie traktatu najbardziej na rękę byłoby Rosji, tymczasem zapis o solidarności energetycznej tak naprawdę niweczy plany budowę gazociągu Niemcy-Rosja. Zauważyłem, że w PiS-ie zaczęła się jakaś dziwna gra wokół traktatu. Gdy był u władzy i prezydent negocjował warunki dostawaliśmy sms-y, żeby nie podważać traktatu, gdy jednak władzę stracili traktat stał się najgorszy, mimo że nic się nie zmieniło. Nie mogłem tego przyjąć. Osobną kwestią, która zdecydowała o moim odejściu z partii, to zbyt mocne przesunięcie w prawo – gdybym chciał zapisać się do LPR-u zrobiłbym to 6 lat temu.

- Jak wyglądała rozmowa z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Jak przyjął wiadomość o Pana odejściu z partii?

- Nie oburzył się, chociaż stwierdził, że jeśli jestem taki honorowy, to powinienem złożyć mandat. Ja z kolei powiedziałem, że podpisałem zobowiązanie wobec innej partii, niż ona jest dzisiaj, a mandat jest upoważnieniem od wyborców. Przyznałem, że nie zgadzam się z większością decyzji politycznych partii, ale z racji tego, że poświęciłem dla niej kilka lat, on zasługuje na to, aby dowiedzieć się o moim odejściu osobiście, a nie np. z paska TVN24. To go nieco zdziwiło.

- Z jakiej listy wystartuje Pan zatem w kolejnych wyborach?

- W polityce, jak w życiu - nigdy nie mów nigdy, dlatego nie będą zarzekał się teraz, że wezmę udział czy nie. Teraz skupiam się na działalności portalu i wypełnianiu zobowiązań wobec wyborców. Czy wystartuje, okaże się później.

- Wracając do samego portalu. Jakie są Państwa najbliższe plany?

- Na pewno będziemy organizować kolejne konferencje. Zależy nam również bardzo na zwiększeniu roli naszego forum, które działa w portalu. Liczymy na dużą aktywność i czekamy na ewentualne sugestie, pytania. chcemy, aby ludzie mieli tu okazję do rozmawiania o największych, ich zdaniem, problemach w naszym kraju. Proponowali zmiany.

- Czy Pana zdaniem Internet to dobre miejsce takiej do politycznej debaty?

- Oczywiście. Internet to przyszłość funkcjonowania nie tylko politycznego, ale również społecznego. Gdybyśmy spojrzeli na to, co działo się pod tym względem w Polsce 10 lat temu, to zauważymy, jak ogromny postęp technologiczny zrobiliśmy. Myślę, że zwłaszcza portale społecznościowe, gdzie ludzie dobrowolnie komentują pewne kwestie, zdarzenia, są fenomenalne. Na forum pojawiają się informacje, których nikt nam nie przekaże w bezpośredniej rozmowie. Zresztą, fora w swej istocie to miejsce wymiany poglądów, a nic nie jest, przynajmniej nie powinno być, tak cenne jak informacje otrzymywane od społeczeństwa. Nie liczą się dyskusje wśród zamkniętych elit, jeśli pragniemy radykalnych, szybkich zmian, które co prawda są czasami ryzykowne, ale są ceną prawdziwej reformy kraju.

- Czy uważa Pan, że młodzi powinni mieć swój udział w polityce, czy może lepiej pozostawić tę dziedzinę starszym, zwykle bardziej doświadczonym?

- Mój przykład chyba najlepiej świadczy o naszym podejściu do udziału młodych w polityce. Ja działam w niej już kilkanaście lat - dwie kadencje spędziłem w samorządzie i dwie w parlamencie. Od 7 klasy podstawówki wiedziałem, że chcę działać jako polityk. Jako dziecko mieszkałem na wsi – zimą chodziłem w strasznych zaspach, ponieważ nikomu nie opłacało się odgarniać śniegu. Zastanawiałem się wówczas, co trzeba zrobić, aby jak w każdym cywilizowanym kraju, można było normalnie dotrzeć do szkoły - trzeba mieć wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Ja chciałem ten wpływ mieć, przy czym aspekt społeczny był dla mnie ważniejszy, niż polityczny. Myślę, że w polityce jest miejsce dla młodych ludzi, ale muszą liczyć się oni z dwoma zagrożeniami. Pierwszym z nich są starsi – ale nie ze względu na to, że blokują im dojście do realnego decydowania, ale dlatego, że uczą złych nawyków – pijaństwa, partyjniactwa, zamykania się w wąskim myśleniu. Poznałem bardzo wielu młodych parlamentarzystów, którzy po roku, dwóch, przejęli najgorsze nawyki od swoich starszych kolegów. Drugie zagrożenie to system partyjny, który powoduje, że młodzi często pełnią marginalną rolę, służąc jako tzw. zapchaj dziury na listach wyborczych. Wydaje mi się jednak, że tym bardziej młodzi powinni walczyć o swoje miejsce w polityce, bo jeżeli oni nie będą zmieniać polityki, to kto?
- Jak zatem należy ich zachęcać, zwiększać udział młodych w polityce?

- Młodzi powinni tworzyć własne zdanie, nie może być tak jak to się często dzieje na różnego rodzaju wiecach - wchodzi polityk i mówi, że rozumie młodych, bo ma syna w naszym wieku (śmiech). Młodzi powinni mieć swój głos. Na Dolnym Śląsku powołali właśnie ruch Młodzi XXI – jego członkowie mają zastanawiać się jak powinien wyglądać Dolny Śląsk dla młodych ludzi. Sam miałem okazję należeć do kilku stowarzyszeń i szczerze polecam taką aktywność innym. W takich organizacjach ludzie działają całkowicie non-profit, nie przyłączają się dla zysku, ale po to żeby zrobić coś dla swojego otoczenia. To jest ogromna, pozytywna rzecz – działanie dla społeczności, bez politycznych podziałów. Tacy ludzie wnoszą wiele wartości, m.in. merytorycznego argumentowania pewnych decyzji, czyli wartości, które powoli są wypierane z debaty politycznej. Jako portal staramy się wspierać takie stowarzyszenia, udostępniając im pole do informowania, obejmując patronatem różnego rodzaju akcje. Zachęcam szczerze – jeśli bliskie są Wam idee naszego portalu i chcecie zrobić coś dobrego dla swojego otoczenia, wystarczy zgłosić do nas chęć utworzenia Stowarzyszenia XXI.

rozmawiała Martyna Mikulska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Szymon 2008-07-16 14:33:19

    Tak jak słynna debata pomiędzy wiceprezydentem R. Nixonem a młodym gubernatorem J.F.Kennedy"m była początkiem "ery obrazu telewizyjnego" w polityce, to przyszłość tej jakże ważnej sfery życia być może należy właśnie do internetu. Przypomnijmy, że owa debata transmitowana przez telewizję przesądziła o zwycięstwie Kennedy"ego w wyborach w 1960 roku. Jako ciekawostkę dodam, że ludzie słuchający tej debaty w radio w przeważającej mierze sądzili, że zwyciężył R. Nixon. Ja osobiście wierzę, że internet będzie sukcesywnie aktywizował przede wszystkim młodych wyborców.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości