Reklama

Mobilizacja na kortach.

Tygodnik Echo Powiatu
26/06/2002 00:00
O nieformalnym Stowarzyszeniu Sympatyków Tenisa Ziemnego w Sochaczewie mówi się coraz głośniej. A to za sprawą decyzji, która ma niedługo zapaść w sprawie planowanej sprzedaży działki na terenie której obecnie znajdują się korty tenisowe przy ul. Warszawskiej. Sochaczewscy miłośnicy tenisa z niepokojem przyjmują wiadomość, że korty mogłyby przestać istnieć.
Rejestracja formalnego stowarzyszenia jest niezwykle ważna, sochaczewscy tenisiści chcą mieć swój status prawny. Obecnie do stowarzyszenia należy ponad 30 osób, które od kilku lat grywają na sochaczewskich kortach. Jest spora grupa ludzi zaangażowanych mocno w rozwój i utrzymanie tych kortów.
- Zawiązanie przez nas stowarzyszenia jest odpowiedzią na całe zamieszanie, jakie ostatnio pojawiło się wokół kortów, w związku z chęcią przemianowania tego terenu pod budowę hotelu. Teraz okazuje się, że nie na budowę hotelu, a tylko na działkę pod działalność gospodarczą. Kiedy będziemy posiadać moc prawną łatwiej będzie nam prowadzić rozmowy, będziemy mieć większą siłę przebicia - mówi Sławomir Szęszoł członek stowarzyszenia.
Korty powstały w 1970 roku, przez ten okres były mocno eksploatowane. Przewinęły się przez nie rzesze ludzi, plejady znanych osób, które rozsławiły tenis sochaczewski (Sylwester Rozdżestwieński, Waldemar Duda). Szkoda byłoby, gdyby historia kortów została zakończona z rokiem 2002. W tym momencie stworzenie nowego obiektu do gry w tenisa na zasadach rynkowych jest niezwykle kosztowne.
Jeszcze dwa, trzy lata temu w Sochaczewie w tenisa grało około 20 osób, ale pojawiła się grupa młodych ludzi, którzy zaczęli grać i grają do dziś. - Kiedyś było tak, że młody człowiek przychodził na korty, brał starą rakietę, piłeczki i odbijał o ścianę, pograł dwa tygodnie, nie widział efektów gry i szybko się zniechęcał. Teraz są dwie szkółki, jedna prowadzona jest na kortach przy ZSR CKU, a druga przy ul. Warszawskiej. Obecnie uczęszcza do obu blisko 40 osób - opowiada S. Szęszoł.
W tej chwili z kortów regularnie korzystają 33 osoby (tyle osób wpłaciło roczną składkę), do tego dochodzi jeszcze grupa osób grających nieregularnie tj. około 15-20 osób. Jest też duża grupka dzieciaków, które grają w szkółce tenisowej. Szacuje się, że łącznie na kortach w szczytowym okresie pojawia się około 80 osób.
Na kortach znajdują się trzy obiekty do gry w tenisa. Jednocześnie może na nich grać maksymalnie 12 osób plus osoby grające na ścianie. Teraz, zwłaszcza w okresie wakacyjnym na kortach przewijać się będzie dużo osób. Największa grupa osób przychodzi grać w weekendy.
Jak mówią tenisiści najważniejszą sprawą jest doprowadzenie kortów do idealnego stanu. W tej chwili ich stan techniczny można ocenić na cztery. Osoby, które tu systematycznie grają i korzystają z kortów zainwestowały sporo czasu i środków pieniężnych, by z kortów w ogóle można było korzystać. Utrzymanie tego typu kortów jest bardzo drogie. - Obecnie pokrywamy 100% kosztów związanych z ich utrzymaniem. Dodatkowo płacimy za dzierżawę Klubowi Sportowemu Orkan. Zwykła mączka, której tu potrzeba kilka ton, tylko po to, by kosmetycznie wyrównać korty kosztuje ponad 200 zł za tonę. Wybudowanie nowego kortu sięga astronomicznych kwot. Budowa jednego kortu to około 50-60 tys. zł, pomnożyć to przez trzy. - Jeśli zostanie wyjaśniona sytuacja stanu prawnego tego obiektu planujemy znaleźć sponsora, firmę, która by nas wspomagała, pomagała utrzymać te korty, w zamian za korzystanie z tych obiektów.
Na jakich zasadach można przystąpić
do stowarzyszenia?
Wpłacając roczny abonament, tj. składkę w wysokości 200 zł. Wtedy ma się pełne prawo do korzystania z kortów. Osoby, które pojawiają się tu sporadycznie opłacają godzinę gry, stawka wynosi 10 zł za godzinę. Porównywalnie w Pruszkowie czy Warszawie koszty są trzy, czterokrotnie droższe. To jedne z najtańszych kortów w całym województwie mazowieckim.
Stowarzyszenie organizuje na sochaczewskich kortach turnieje tenisa ziemnego w singlu i deblu. W tym roku odbyły się już dwa singlowe i dwa deblowe. Jeden z nich odbył się na kortach w Szymanowie. - To jest fajna sprawa, kiedy przez trzy, cztery dni zbiera się około 15-20 osób, które toczą ze sobą pojedynki. Po skończonej grze oprócz pucharów i nagród na wszystkich czeka grill. Na turnieje przychodzi spora grupa ludzi z zewnątrz, obserwują jak zawodnicy grają - mówi S. Szęszoł - Zainteresowanie jest, tylko nie ma warunków naturalnych, nie ma trybun, ławek.
Od lat sochaczewskie korty mają stałych sympatyków i długą tradycję. Jak sami mówią potrzeba tylko 10% wkładu pracy, aby wyglądały one jeszcze atrakcyjniej. Należy je odświeżyć, dostawić kilka ławek. Należy mieć na uwadze, że w Sochaczewie jest grupa ludzi, która w ten sposób spędza swój wolny czas. Jeśli one znikną, część ludzi będzie miała dużo więcej wolnego czasu, nie wiedząc co z nim zrobić.
Anna Syperek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama