To nie jest wystawa o wojnie. To opowieść o emocjach, odwadze i kobietach, które nawet pośród ruin potrafiły zachować człowieczeństwo. Po ośmiu latach od pierwszej odsłony i po sukcesie wystawy przygotowanej na 80. rocznicę Powstania Warszawskiego Tomasz Ertman ponownie zaprasza do świata Morowych Panien. Trzecia odsłona projektu zadebiutuje już 1 sierpnia i - jak przyznaje sam autor - być może jest jego najbardziej osobistą historią.
Nie planował ani drugiej, ani tym bardziej trzeciej odsłony. A jednak historia ponownie upomniała się o pamięć.
Nigdy nie mówię, że coś kończy się definitywnie, bo życie wielokrotnie mnie zaskakiwało.
– Mówi Tomasz Ertman, autor fotograficznego cyklu „Morowe Panny”, który od lat przypomina o kobietach Powstania Warszawskiego. Bohaterkach często pozostających w cieniu historii, choć ich odwaga nierzadko przewyższała tę, którą przypisujemy żołnierzom walczącym z bronią w ręku.
Już 1 sierpnia o godzinie 16.00 w budynku Urzędu Miasta w Żyrardowie odbędzie się wernisaż najnowszej odsłony projektu. Będzie to nie tylko spotkanie z fotografią, ale przede wszystkim z emocjami, które - jak podkreśla autor - są ponadczasowe.
Kiedy w 2017 roku w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej odbywała się pierwsza wystawa „Morowych Panien”, Ertman nie przypuszczał, że stanie się ona początkiem większej historii.
Nie myślałem nawet o drugiej odsłonie. „Morowe Panny 3” tym bardziej nie były w moich planach. Jednak im bliżej było 80. rocznicy Powstania Warszawskiego, tym mocniej czułem potrzebę, by ponownie zmierzyć się z tym tematem
– opowiada.
Decyzja dojrzewała przez lata. Ostatecznie druga odsłona powstała na jubileusz Powstania, a dziś nadchodzi jej kontynuacja.
Nowa wystawa nie jest przypadkowym zbiorem fotografii. Jej osią stała się liczba 63.
To właśnie tyle dni trwało Powstanie Warszawskie. W tym roku Tomasz Ertman skończył 63 lata, urodził się w 1963 roku, a na wystawie znajdą się dokładnie 63 fotografie.
Podobnie jak poprzednie odsłony, także ta prowadzi widza przez kolejne etapy Powstania - od euforii pierwszych dni, przez walkę i codzienność, aż po śmierć. Bo - jak podkreśla autor - Powstanie to nie tylko barykady i karabiny, ale również zwykłe życie toczące się w niezwykłych okolicznościach.
Projekt ma dla Tomasza Ertmana również wymiar osobisty.
Jako chłopiec słuchał opowieści kolegów swojego ojca - Powstańców Warszawskich. Ich wspomnienia znacząco różniły się od historii opowiadanej w szkolnych podręcznikach lat siedemdziesiątych.
To oni pokazali mi prawdziwy obraz kobiet w Powstaniu. Nie były wyłącznie sanitariuszkami czy łączniczkami. Walczyły także na pierwszej linii frontu
– wspomina.
To właśnie z tych rozmów narodziło się przekonanie, że wobec tamtego pokolenia ma do spłacenia pewien dług.
Na fotografiach próbuję oddać przede wszystkim emocje, bo one są ponadczasowe. Miłość pozostaje miłością, strach pozostaje strachem - niezależnie od epoki.
Bez scenariusza. Z prawdziwymi emocjami
Podawałem jedynie temat sesji. Nigdy nie dawałem scenariusza. Lubię, gdy osoba fotografowana staje się współtwórcą obrazu
– wyjaśnia fotograf.
Większość kobiet uczestniczących w projekcie nigdy wcześniej nie pozowała przed profesjonalnym obiektywem. Obok aktorek i modelek pojawiły się osoby, dla których była to pierwsza sesja w życiu.
Wyjątkowe miejsce w historii projektu zajmuje Paulina Gajda - jedyna uczestniczka, która pojawiła się we wszystkich trzech odsłonach „Morowych Panien”. Jak podkreśla Tomasz Ertman, jej obecność stała się pięknym symbolem ciągłości projektu i wspólnego przeżywania tej niezwykłej historii.
Choć fotografie opowiadają o Powstaniu Warszawskim, nie powstały w stolicy.
Autor szukał miejsc, które zachowały klimat dawnych ulic i podwórek. Zdjęcia realizowano m.in. w opuszczonej jednostce wojskowej w Teresinie, przy ulicy Farnej w Sochaczewie, w pałacu w Gawłowie, w Żyrardowie czy Łowiczu.
Większość karabinów, hełmów i elementów umundurowania pochodzi z prywatnej kolekcji fotografa. W przygotowaniach wsparła go również Sochaczewska Grupa Rekonstrukcyjna, a modelki samodzielnie kompletowały stroje cywilne, inspirując się autentycznymi fotografiami z okresu międzywojennego.
Na archiwalnych fotografiach Powstania Warszawskiego Tomasza Ertmana od zawsze fascynował pewien szczegół.
Mimo tragedii wiele z tych dziewczyn się uśmiechało. Były zdjęcia pełne bólu, ale nawet wtedy starały się pozostać kobietami – zadbanymi, pięknymi, czasem nawet zalotnymi. To niezwykłe, że w samym środku katastrofy potrafiły zachować kobiecość. Ten błysk w oku, kosmyk włosów wymykający się spod chustki – właśnie tego szukałem na swoich fotografiach.
Reklama
To właśnie dlatego bohaterkami jego prac są kobiety - nie jako tło wydarzeń, lecz ich pełnoprawne uczestniczki.
Autor nie potrafi wskazać jednej fotografii, która jest dla niego najważniejsza.
Każda fotografia jest zapisem emocji. Najczęściej bardzo trudnych emocji. Po każdej sesji jestem zwyczajnie emocjonalnie wyczerpany. Dopiero podczas przeglądania zdjęć widzę, że być może udało się zatrzymać na nich coś prawdziwego.
I choć wydawało się, że projekt zakończy się na dwóch odsłonach, życie napisało inny scenariusz.
To właśnie najmłodsza uczestniczka projektu - Hania - sprawiła, że powstały „Morowe Panny 3”. Po swojej sesji zapytała autora, czy jej zdjęcia znajdą się na wystawie. Gdy usłyszała, że nie, powiedziała tylko: „Szkoda”.
Wtedy zmieniłem zdanie. Pomyślałem, że jednak powinna powstać kolejna odsłona tego projektu
– przyznaje.
Wernisaż wystawy „Morowe Panny 3” odbędzie się 1 sierpnia o godz. 16.00 w budynku Urzędu Miasta w Żyrardowie, ul. Bolesława Limanowskiego 44.
To będzie spotkanie nie tylko z fotografią. To będzie spotkanie z pamięcią. Z historią opowiedzianą nie przez daty i liczby, lecz przez spojrzenia, gesty i emocje kobiet, które osiemdziesiąt dwa lata temu musiały dorosnąć znacznie szybciej, niż powinny.
Na zakończenie Tomasz Ertman podkreśla, że „Morowe Panny 3” są dziełem wielu ludzi. Składa serdeczne podziękowania wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania wystawy – modelkom, rekonstruktorom, osobom udostępniającym plenery i rekwizyty, przyjaciołom oraz wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali go swoją pracą, zaufaniem i życzliwością.
Bez Was ten projekt nigdy by nie powstał
– podsumowuje fotograf.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nawet do takiego wydarzenia jakim było Powstanie Warszaskie trzeba przemycać feminazistowską narrację. Rzygać się chce.
Sluchaj *** ***ona jak nie oddacie tego epeta to my tam za 15 minut bedziemy
gil to ci z nosa wylatuje cwelu
Nawet do takiego wydarzenia jakim było Powstanie Warszaskie trzeba przemycać feminazistowską narrację. Rzygać się chce.
Sluchaj *** ***ona jak nie oddacie tego epeta to my tam za 15 minut bedziemy
gil to ci z nosa wylatuje cwelu