Ponad trzy godziny dyskusji i wzajemnych oskarżeń, ogromne emocje i wiele gorzkich słów wypowiedzianych pod adresem władz miasta i starostwa – to efekt czwartkowego spotkania w sprawie mostu w Chodakowie. Nie przyniosło ono nowych rozwiązań ani decyzji, a jedyny konkret, to zapowiedź spotkania władz miejskich i powiatowych oraz wspólnego posiedzenia radnych obu samorządów. Na spotkanie do Miejskiego Ośrodka Kultury przybyło około 100 mieszkańców Chodakowa i wielu przedstawicieli dwóch urzędów – miejskiego i powiatowego z burmistrzem i starostą na czele. Dopisali również radni z tego terenu. Spotkanie w formie debaty poprowadził dyrektor wydziału promocji starostwa powiatowego Adam Lemiesz. Powiat swoje Zaczęło się od przypomnienia działań podejmowanych przez starostwo, w którego kompetencjach znajduje się most na Młynarskiej. Wicestarosta Piotr Osiecki przedstawił chronologię wydarzeń związanych z przebudową, począwszy od marca 2002 roku, aż do chwili obecnej. Szczególną uwagę zwrócił na stanowisko wojewódzkiego konserwatora zabytków, który w okresie 2003-2006 r. zmienił status mostów. O ile w 2003 roku znajdował się on jedynie w strefie ochronnej, to w 2006 r. okazało się, że jest zabytkiem wchodzącym w skład założenia parkowo-pałacowego, co zupełnie zmieniło sytuację. Druga zmiana stanowiska przez konserwatora dotyczyła koncepcji przebudowy mostu o parametrach: 6-metrowa jezdnia, 1,5 - metrowy chodnik. W czerwcu 2006 decyzja była pozytywna, we wrześniu tego samego roku – negatywna. Starostwo nie otrzymało także od burmistrza decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych, co w połączeniu z negatywną opinią konserwatora zabytków zaskutkowało, zdaniem wicestarosty, zawieszeniem prac projektowych, a w grudniu 2006 ekspertyzą nakazującą zamknięcie mostu dla ruchu kołowego. Ostatecznie most zamknięto 18 stycznia 2007 r. - Straciliśmy 15 miesięcy, 150 tys. zł na dokumentację oraz ekspertyzy i jesteśmy w punkcie wyjścia – podsumował swoje wystąpienie wicestarosta, dodając, że dodatkowo okazało się, iż koncepcja starostwa dotycząca przebudowy mostu jest niezgodna z planem przestrzennego zagospodarowania Sochaczewa. Miasto swoje Inną wersję wydarzeń przedstawił burmistrz Bogumił Czubacki, odwołując się jeszcze do końca lat 90, kiedy pełnił funkcję członka zarządu powiatu sochaczewskiego i kiedy to, za jego sprawą, do budżetu starostwa na 2003 r. wprowadzono środki na rozpoczęcie inwestycji. Twierdził, że zarząd powiatu poprzedniej kadencji nie zrobił nic, aby sprawę mostu ruszyć z miejsca. Działania miasta w kwestii mostu w Chodakowie przedstawiał też Julian Zasuwa z Urzędu Miejskiego. Z jego wystąpienia zebrani dowiedzieli się, że temat nie jest nowy. Miasto zainteresowało się nim, jeszcze kiedy nie było powiatów. Mowa o moście klasy G, gdzie szerokość jezdni wyniosłaby 7 m, jednostronnego chodnika - 2 m. Most przebiegałby 20 m w górę rzeki w stosunku do istniejącego, a koryto rzeki miało być przebudowane na odcinku 250 m. W 1996 koszt przeprawy oszacowano na 2 mln zł. Miasto wykupiło także działki pod budowę mostu, a nawet ogłosiło przetarg na jego realizację, ale z braku funduszy do rozpoczęcia inwestycji nie doszło. W 1999r., w związku z reformą administracyjną, w wyniku której powstały powiaty i nowy podział kompetencji, całą dokumentację, wraz z działkami, przekazano starostwu. Miasto natomiast dokonało zmiany planu zagospodarowania przestrzennego na terenie planowanej inwestycji. Jak wyjaśniał dalej Julian Zasuwa, w lutym tego roku do UM dotarł raport środowiskowy wykonany przez starostwo, ale wynikało z niego, że nie chodzi o remont istniejącego mostu, a o budowę nowego, położonego 4 m w górę rzeki w stosunku do obecnego, co jest niezgodne z planem zagospodarowania miasta, dlatego urząd nie mógł wydać pozytywnej decyzji środowiskowej. Nie zgadzał się z tą opinią wykonawca raportu, sugerując, że miasto celowo zablokowało wydanie decyzji o warunkach oddziaływania na środowisko. Zupełnie innego zdania był wiceburmistrz Jerzy Żelichowski, który przekonywał, że starostwo mogło się odwoływać od decyzji, a nie zrobiło tego, a na dowód swoich racji przedstawiał odpowiednie fragmenty ustawy. I Chodaków swoje Mieszkańcy nie chcieli jednak dłużej słuchać wzajemnych oskarżeń, a z sali padały głosy : „Zasypujecie nas kompetencyjnymi niuansami i historycznymi wspomnieniami, a my chcemy konkretów. Co dalej z mostem?”- pytali. Stanowisko powiatu zaprezentował wicestarosta Piotr Osiecki. – Mamy dwa wyjścia, pierwsze to zacząć wszystko od początku, całą procedurę, ale biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy w urzędzie traktowani jak petenci, efekt może być taki sam. Drugie wyjście jest takie, żeby miasto przejęło most i wykonało go wg własnej koncepcji, wtedy zapewne nie staną na przeszkodzie żadne kwestie formalne - mówił. Miasto z kolei, o czym wspominał burmistrz Czubacki i Julian Zasuwa, chciałoby wspólnie zbudować drogę północ - południe, której pierwszym etapem mógłby być most na Młynarskiej, a środki na ten cel można by pozyskać z Unii Europejskiej. Krzysztof Kubik, mieszkaniec Chodakowa i inicjator czwartkowego spotkania, miał jednak wątpliwości, po co w ich dzielnicy most o nośności 40 ton i czy nie będzie to nowa droga dla tirów. Bogumił Czubacki odpowiadał, że ma zapewnienie marszałka województwa mazowieckiego w tej sprawie. Po modernizacji drogi Warszawa – Leszno, ciężki transport powyżej 8 ton będzie w Lesznie kierowany na Błonie, tak, aby omijał Żelazową Wolę i Chodaków. Co zaś do przejęcia mostu przez miasto, burmistrz nie chciał się wypowiadać na spotkaniu, bo, jak mówił, to zbyt ciepła sprawa, a takich decyzji nie podejmuje się w jednej chwili. Wicestarosta Osiecki przypominał jednak, że temat nie jest całkiem nowy, bo od miesiąca pismo w tej sprawie znajduje się w Urzędzie Miejskim. A może by tak razem Coraz bardziej naciskali też mieszkańcy, którzy wobec przedłużającego się spotkania chcieli wiedzieć, kiedy zostanie rozwiązany ich problem. „ Od pięciu lat gracie w ping – ponga, a przegrani siedzą na sali” – wykrzykiwali ludzie. Pewien zwrot przyniosła wypowiedź przewodniczącej Rady Miasta Danuty Radzanowskiej, która złożyła zapewnienie, że jeżeli burmistrz przedstawi projekt uchwały w sprawie przejęcia mostu, to ona temat ten wprowadzi na najbliższą sesję 26 czerwca. - Spotkanie odbywa się w atmosferze wzajemnych oskarżeń, a mieszkańcy chcą odpowiedzi – mówiła radna. Zwróciła się też do starosty, aby ten złożył deklarację, że wesprze inwestycję. Propozycję Danuty Radzanowskiej podchwycił radny powiatowy Mieczysław Głuchowski, który zaproponował wspólne posiedzenie samorządu miejskiego i powiatowego. Starosta Tadeusz Koryś, jako organizator spotkania, zadeklarował, że jeśli miasto zdecyduje się przejąć most, powiat wykona wszystkie należące do niego obowiązki i natychmiast po podjęciu uchwały przekaże 200 tys. przeznaczone na inwestycję w tym roku. Podczas debaty padło jeszcze wiele pytań, m.in. o możliwość zbudowania tymczasowej przeprawy, o to, czy można teren mostu wyłączyć spod ochrony konserwatorskiej i wreszcie, czy starosta i burmistrz spotkają się ponownie, aby podjąć jeszcze raz najważniejszy w tej chwili dla mieszkańców Chodakowa temat. Usłyszeli zapewnienia, że takie rozmowy zostaną podjęte w przyszłym tygodniu. Jolanta Śmielak - Sosnowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze