Silnik Czejtera po ostatniej wyprawie jeszcze na dobre nie zdążył ostygnąć, a znów wskakuje na wyższe obroty. Bagaży dwa razy więcej, do tego sprzęt wspinaczkowy, mongolska mapa i gitara. O ile dojazd nad Bajkał nie okazał się wyjątkowo trudny, o tyle pokonanie Mongolii na czterech kołach może być wyzwaniem. Uzbrojeni po zęby i z wiarą w powodzenie, ruszyli na wyprawę samochodową.
Tym razem Mongolia, kraj o bardzo bogatej historii i kulturze, sięgającej tysiąca lat, jest celem wędrówki Marcina Kruczyka i jego trójki znajomych. Tym razem zespól stanowią Wojtek Marzec i Emil Gawroński z Łowicza, do męskiej grupy dołączyła Ola Jasińska z Łodzi. Mongolian Expedition - tak nazwano samochodową wyprawę w stepy Azji Centralnej. Uczestnicy wyjechali w drogę 1 sierpnia, powrót do Polski planują na 5 września. Jak mówi Wojtek, celem wyprawy jest dotarcie samochodem terenowym - Ładą Nivą - przez Ukrainę i Rosję do granicy mongolskiej w górach Ałtaj. - Po wjeździe do Mongolii zamierzamy przedostać się w jej wschodnią część, przemierzając cały kraj. Po drodze zwiedzimy malownicze jeziora, powędrujemy wysokimi górami, otrzemy się również o najdalej na północ wysunięte fragmenty pustyni Gobi. Zatrzymamy się w Karakorum i w Ułan Bator, czyli dawnej i obecnej stolicy kraju. O ile dojazd do Mongolii, jak twierdzą uczestnicy, nie sprawi im większych problemów (drogę w większości znają z poprzedniej wyprawy samochodowej nad Bajkał), o tyle jazda po Mongolii to nie lada sztuka. Nie istnieją tam normalne, utwardzone drogi, nawet szutrowe. Cały step poprzecinany jest za to siecią kolein biegnących w różnych kierunkach. Taka koleina to znak, że tędy przejechało kilka samochodów. Dokąd jechały i kiedy, tego nie wiadomo, bo znaki drogowe w Mongolii nie istnieją, a w stepowym klimacie przyroda powoli zaciera ślady pozostawione przez człowieka. Dodatkowym atutem Mongolii jest niezwykle urozmaicona rzeźba terenu i bogata przyroda. - Na mongolskim stepie niewiele zmieniło się od czasów Czyngis-chana. Dawna tradycja i obyczaje są wciąż widoczne zarówno podczas świąt, jak i w życiu codziennym. Nieodłącznym elementem stepu jest jurta i pasące się swobodnie konie. Mongołowie bardzo chętnie przyjmują gości i często zapraszają do bogato zdobionych namiotów. To jeden z nielicznych krajów niezniszczonych jeszcze współczesną cywilizacją - opowiada Wojtek. Do wyprawy do Mongolii Marcin przymierzał się od dłuższego czasu. Wspominał o niej już w połowie lipca, po powrocie z Mont Blanc. Do tej podróży musieli się dobrze przygotować. - Zakupiliśmy najlepsze, dostępne mapy, zrobiliśmy dokładne rozeznanie warunków drogowych wśród znajomych, którzy tam już byli - tłumaczy Wojtek. Mnóstwo informacji zaczerpnęli z dostępnych przewodników i literatury podróżniczej. Samochód po ostatniej wyprawie został dokładnie sprawdzony, a wszystkie usterki naprawione. Podstawę wyposażenia samochodu stanowi łopata, siekierka, piła oraz dodatkowe kanistry na benzynę. Uczestnicy wyprawy zapowiedzieli przed wyjazdem, że komunikaty z ekspedycji co kilka dni będą ukazywać się na stronie internetowej www.chate.pl.
as
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze