Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie zalew boryszewski odzyskał dawny blask. Do tej pory wojewoda mazowiecki nie odpowiedział na pismo starosty sochaczewskiego w sprawie przekazania powiatowi fragmentu zalewu należącego do Skarbu Państwa.
Zalew w Boryszewie swoją świetność przeżywał w latach siedemdziesiąty ubiegłego wieku. Nad utworzonym zbiorniku powstały tereny rekreacyjne, a mieszkańcy Sochaczewa mogli korzystać z jedynego w mieście miejsca do kąpieli. Dodajmy, że w tamtym czasie Bzura była tak brudna, że wejście do niej groziło chorobami skóry.
Potem zalew popadł w zapomnienie. Co prawda kolejne władze miasta próbowały przywrócić mu dawny blask, ale jak do tej pory nic z tego nie wyszło.
Ostatnia szansa na rewitalizację zalewu i terenów wokół niego pojawiła się na początku ubiegłego roku. Wtedy to władze miasta i powiatu ogłosiły, że wspólnie zagospodarują teren dla potrzeb mieszkańców.
Chodzi o 14 hektarów, w tym 2 hektary rekreacyjno-wypoczynkowe, gdzie planuje się wybudowanie między innymi wypożyczalni sprzętu wodnego, np. rowerów wodnych, plażę i punkt gastronomiczny. Jednak, aby zrealizować ten pomysł potrzebny jest teren. Ten co prawda należy do Skarbu Państwa, ale jest w użytkowaniu wieczystym przez osoby prywatne a część, jest w dzierżawie.
Dlatego starostwo w Sochaczewie zwróciło się na początku ubiegłego roku do wojewody mazowieckiego z pismem o przekazanie powiatowi gruntów będących własnością Skarbu Państwa, jednak do tej pory nie otrzymało odpowiedzi.
Miejmy nadzieję, że w końcu wojewoda przychyli się do prośby powiatu i już wkrótce teren zalewu znów stanie się miejscem wypoczynku dla mieszkańców Sochaczewa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z drugiej strony zalewu jest produkowany pelet, powstały z niego pył osadza się na wodach zalewu tworząc nieprzyjemną warstwę. Nie sądzę by fakt ten zachęcił kogoś do kompania się w wodach zalewu.
NIECH WIĘCEJ MISS POWIATU I MISTER MIASTA ATAKUJĄ ADASIA I OBECNĄ WŁADZĘ TO NA PEWNO DOSTANĄ ZALEW I FORSĘ DLA MIASTA I POWIATU. I TAK NIEZROZUMIAŁE JEST POPARCIE PRZEZ PLATFORMĘ TEGO PSEUDOBUDŻETU MIASTA I POWIATU. OPOZYCJO MIEJSKA I POWIATU OBUDDŹCIE SIĘ.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Jak chcę popływać, to idę na basen.
Czas świetności to lata 80 a nie jak w napisano 70 !
jezdzilam tam jako dziecko w latach 90, jeszcze tam ludzie przyjeżdzali i była to atrakcja miasta. Zdarzały się też utonięcia. Co do prośby starostwa, po takim czasie powinna być jakas odpowiedź od Wojewody, zapewne bedzie chodziło o przekazanie nieruchomosci Skarbu Państwa w mysl ustawy z 1990 r. o samorzadzie terytorialnym i pracownikach samorządowych, jesli byl one wlasnoscia SK w dniu wejscia w życie tamtej ustawy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Tyle było pomysłów tyle obietnic co zrobią ale to przed wyborami. Po wyborach liczy się tylko co z tego będę miał. Tak to działa.
Mowi się górnolotnie ZALEW....a to jest mała zalewajka...bez dopływowy niewielki zbiornik wodny...a gdy nastapi lato i gorące dni to ta woda nie nadaje się do pływania...zbiorniczek zamknięty bezodpływowy..niewiele można tu zrobić.
Do Walery -- i to powinno zamknąć dyskusję. Jeszcze pytanko--kto miałby rewtalizowac ten staw? Sochbud ,czy kto?
Dokładnie tak. Zaraz by psioczyli, że długie kolejki do dermatologa, po kąpieli w Zalewające. W latach '90 jak nie było basenu, o była atrakcja, zalew z brudną wodą. Wchodziło się po kolana i nie widać było stóp. To jest taka dyskusja z ludźmi, myślą, że zalew będzie z czystą wodą jak na basenie. To będzie taki sam niewypał, jak plaża miejska nad rz.Bzurą.
W ZALEWIE...woda powinna się w pewnym okresie czasu wymieniać sam..niewielki dopływ..i niewielki odpływ...nawet taki zalew jak w Skierniewicach na niewielkiej rzeczce...woda wpływa..i..wypływa...a tu nima.
Inwestycja w oczyszczenie zalewu i jego przekształcenie w miejsce do kąpieli może wiązać się z dużymi nakładami finansowymi, które w skali roku mogą okazać się nieopłacalne. Koszty początkowe związane z oczyszczeniem wody oraz późniejsze wydatki na utrzymanie, w tym zatrudnienie ratowników czy pielęgnowanie terenu (itp.), mogą obciążyć budżet miasta/powiatu. Dodatkowo, korzystanie z takiego zbiornika wodnego byłoby ograniczone do trzech miesięcy w roku, co nie uzasadnia inwestycji w kontekście dostępnych już miejsc do wypoczynku, np. kąpielisko przy rzece Bzura, basen czy inne obiekty rekreacyjne. Wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby skoncentrowanie się na poprawie jakości i utrzymaniu już istniejących miejsc, które odpowiadają już potrzebom mieszkańców. A czy macie może informacje, ile osób korzysta z kąpieliska przy rzece Bzura w okresie letnim? (chyba niewiele). Podobnie wyglądałaby sytuacja z zalewem,więc ważne jest, aby ocenić rzeczywisty popyt na takie miejsce. Najpierw domagacie się wielkich inwestycji, a później narzekania o zadłużaniu. Warto zastanowić się, czy dodatkowe wydatki są naprawdę konieczne.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Do czego konkretnie się odnosisz w swojej wypowiedzi? Mówimy o potencjalnym zalewie w Sochaczewie, który miałby służyć lokalnej społeczności. Nie bardzo rozumiem, dlaczego porównujesz to do Niemiec i ich infrastruktury (?). Przecież nikt nie zamierza jeździć nad zalew do Niemiec, ani nie ma to związku z tym, kto ile zarabia (?). Zdajesz sobie sprawę, że jeśli taki zalew powstanie, to jego utrzymanie będzie kosztować? Te koszty będą musiały być pokryte z podatków, opłat za śmieci, czy innych miejskich środków. To oznacza, że mieszkańcy będą musieli płacić więcej. Sochaczew ma już sporo punktów rekreacyjnych. Zamiast budować coś nowego, warto zastanowić się, czy jest to faktycznie potrzebne i opłacalne. Twoja wypowiedź wydaje się emocjonalna, ale nie odnosi się do meritum sprawy – czy Sochaczew rzeczywiście potrzebuje zalewu i czy mieszkańcy są gotowi ponosić koszty jego utrzymania. Rozumiem, że jesteś gotowy na podwyżki wszelkich kosztów życia w Sochaczewie – opłat za śmieci, podatków od nieruchomości i innych, nawet o 200%, bo ty chcesz zalew i koniec. Ale może warto zapytać resztę mieszkańców, czy są skłonni płacić tak wysokie ceny tylko po to, żeby ten zalew utrzymać? To, co dla ciebie jest oczywiste, dla innych może być sporym obciążeniem finansowym. Jeśli ktoś uważa, że bycie patriotą oznacza budowanie wszystkiego bez względu na koszty, to chyba nie do końca rozumie, co to znaczy dbać o swój kraj czy miasto. Prawdziwy patriota to ktoś, kto myśli o przyszłości, o możliwościach swojej społeczności, a nie tylko rzuca hasła bez patrzenia na konsekwencje. Koszty utrzymania takiego zalewu nie spadną z nieba. To my, mieszkańcy, będziemy musieli je pokrywać z własnych kieszeni, płacąc wyższe podatki i opłaty. Czy osoba o nicku patriota, zastanowił się, czy nas na to stać? Czy uwzględnił, że już teraz wiele osób ma problem z rosnącymi kosztami życia? A może uważa, że w imię patriotyzmu wszyscy powinniśmy się zadłużać lub płacić więcej, byle tylko powstał zalew? Wydaje się, że 'patriota' nie zna wartości pieniądza albo nie rozumie, jak działa gospodarka lokalna. To, że coś jest fajne, nie znaczy, że w praktyce ma sens. Może warto zamiast emocji użyć trochę logiki i zastanowić się, czy takie inwestycje są realnie potrzebne i opłacalne dla nas wszystkich, a nie tylko dla jednej osoby, która chce zalew i koniec. Pytanie do patrioty korzystasz z kąpieliska nad rzeką Bzurą w Sochaczewie? Korzystasz z basenu? Jak często?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przybyłem do Sochaczewa w 2000 roku. Pamiętam jak wtedy wyglądała woda i pamiętam jak wygląda obecnie, choć ostatni raz byłem tam z 2 lata temu. Jako wędkarz odwiedzałem ten akwen, ale tony zanęty wrzucane do tego zbiornika w połączeniu z zatrudnieniem go karpiem zrobiły swoje. Był taki rok, że po włożeniu dłoni paznokci nie było widać. Z akwenem nic się raczej już zrobić nie da. Ilość związków organicznych obecnych w tej wodzie już tam zostanie, bo te związki to nie woda, one nie odparują.
co sie nie da? jak sie nie da?, przekopac do rzeki bzury z jednej strony, zrobic przekop z ujsciem z drugiej jak sie chce to zawsze mozna
Każdy pisz i mówi o agroturystyce nad zalewem Boryszów,ale nikt nie napisze o wędkarzach,dla niektórych to jest raj,cisz spokój od codzienności,którzy opłacają kartę wędkarską,sam jestem wędkarzem i kocham te miejsce,jak powstanie agroturystyka przestanę opłacać kartę
Z drugiej strony zalewu jest produkowany pelet, powstały z niego pył osadza się na wodach zalewu tworząc nieprzyjemną warstwę. Nie sądzę by fakt ten zachęcił kogoś do kompania się w wodach zalewu.
NIECH WIĘCEJ MISS POWIATU I MISTER MIASTA ATAKUJĄ ADASIA I OBECNĄ WŁADZĘ TO NA PEWNO DOSTANĄ ZALEW I FORSĘ DLA MIASTA I POWIATU. I TAK NIEZROZUMIAŁE JEST POPARCIE PRZEZ PLATFORMĘ TEGO PSEUDOBUDŻETU MIASTA I POWIATU. OPOZYCJO MIEJSKA I POWIATU OBUDDŹCIE SIĘ.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.