Puls Orkan Sochaczew – Przyszłość Włochy Warszawa 2:1 (1:1) 0:1 R.Wicharski (9") 1:1 K.Bolimowski (38") 2:1 I.Łukawski (83", z rzutu karnego) skład:Sadecki – Rybicki, Łukawski, Plichta, Zych, Różycki, Cieślak, Bolimowski, Błaszczyk (84"Popławski), Szatkowski (70"Binienda), Oliwa (77"P.Chmielak) W piątek (29.04) na stadionie przy ulicy Warszawskiej odbył się mecz XXI kolejki Warszawskiej Ligi Okręgowej. Tym razem na „Maracanę” przybyła Przyszłość Włochy. Jesienią rywale ulegli sochaczewianom 0:2 jednak ani myśleli poddać się bez walki, zwłaszcza że od Orkana dzieliła gości różnica tylko trzech punktów. Mecz był marnym widowiskiem, a gra z reguły toczyła się w środkowej części boiska. Z pierwszej połowy godne zapamiętania były tylko trzy momenty. W 9" Hubert Sadecki stanął daleko przed bramką. Jeden z sochaczewian wybił piłkę i wydawało się, że Orkan wyprowadzi akcję zaczepną. Stało się inaczej. Lot futbolówki w pobliżu linii środkowej przerwał Rafał Wicharski i kopnął w kierunku bramki sochaczewian. Sadecki starał się do niej doskoczyć. Ta jednak wpadła bramkarzowi Orkana „za kołnierz”. Obrotem sprawy wszyscy byli mocno zdziwieni łącznie ze szczęśliwym strzelcem. W 38" Krzysztof Różycki dostał podanie ze skrzydła, uderzył z woleja … piłka niestety przeleciała nad poprzeczką. Pięć minut później z futbolówką przy nodze przed polem karnym znalazł się Krystian Bolimowski. Były reprezentant Polski (w kategoriach młodzieżowych) odda niesygnalizowany strzał. Piłka pomimo rozpaczliwej interwencji bramkarza gości zatrzepotała w sieci. Po przerwie Orkan nieco bardziej zdecydowanie zaatakował jednak nie stworzył sobie żadnej klarownej okazji, goście dosyć groźnie kontrowali. Na szczęście bez bramkowego skutku. W 80" sędzia nie gwizdnął po faulu na Mateuszu Zychu. Rywal leżąc na ziemi dodatkowo kopnął naszego zawodnika. Doszło do krótkiego spięcia i „ręcznej wymiany zdań”. Sędzia ukarał Mateusza Zycha i Bogusława Bilińskiego czerwonymi kartkami i na boisku zrobiło się luźniej. Trzy minuty po tym fakcie lewą stroną uciekł Piotr Chmielak. Rywal powalił go na polu karnym i arbiter wskazał na „wapno”. Skutecznym egzekutorem okazał się Ireneusz Łukawski. Przyjezdni rzucili się do ataku. Kilka razy zakotłowało się na polu karnym Orkana jednak ostatecznie to sochaczewianie bardzo cieszyli się z tego bardzo ważnego zwycięstwa. Mecz co prawda stał na marnym poziomie (może to winna wielkanocnego świętowania?) ale … zwycięzców się nie sądzi. Najważniejsze są trzy punkty dopisane do dorobku Orkana. Pozostałe wyniki XXI kolejki (mecze odbyły się w sobotę i niedzielę) podam w najbliższym numerze Ziemi Sochaczewskiej. (et)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze