Reklama

Nasza „sprawa dla reportera”

Urząd Miasta w Sochaczewie
14/10/2004 10:28
13 października w Sochaczewie gościła red. Elżbieta Jaworowicz, autorka interwencyjnego programu „Sprawa dla reportera” nadawanego od kilkunastu lat przez TVP 1. Na prośbę Burmistrza Bogumiła Czubackiego przyjechała z kamerą, by nakręcić reportaż o „drogach niczyich” znajdujących na terenie naszego miasta. Od niemal roku, za sprawą parlamentarzystów nowelizujących ustawę o drogach publicznych, fragmenty dróg krajowych nr 2 i 50 nie mają zarządcy. GDDKiA nie chce ich sprzątać, remontować, naprawiać uszkodzonej sygnalizacji świetlnej. Problem z każdym dniem staje coraz poważniejszy.

Po południu na Placu Kościuszki zebrało się kilkuset mieszkańców miasta, by zamanifestować swoje niezadowolenie z tego powodu, wyrazić protest wobec zachowania Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Mieszkańcy głośno domagali się napraw obwodnicy, realizacji składanych ustnie i pisemnie obietnic, przekazania pieniędzy na naprawę zniszczonych domów i ulic. Reprezentanci komitetów protestacyjnych z ulicy Warszawskiej i Boryszewa – Zatorza żądali od Ministerstwa Infrastruktury oraz warszawskiego oddziału GDDKiA ludzkiego podejścia do problemów, których wybudowanie obwodnicy wcale nie rozwiązało. Chodzi m.in. o naprawę nawierzchni ulic Warszawskiej, Traugutta, Licealnej i Żyrardowskiej; taką zmianę oznakowania na rogatkach miasta, by kierowcy TIR-ów i samochodów osobowych skręcali na obwodnicę, a nie do centrum Sochaczewa; naprawę sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach; wypłatę odszkodowań za popękane ściany w budynkach przy Warszawskiej i Traugutta… Red. Jaworowicz nakręciła ponad godzinę rozmów ze zbulwersowanymi mieszkańcami. Tradycyjnie, na drugą część nagrania w studiu TVP, zaproszeni zostaną kolejni goście z Sochaczewa oraz reprezentanci GDDKiA i Ministerstwa Infrastruktury. Gotowy reportaż ukaże się w TVP w drugiej połowie listopada. O dokładnym terminie emisji poinformujemy.

Ps. Spotkanie z autorką „Sprawy dla reportera” miało pomóc w rozwiązaniu jednego z największych problemów naszego miasta, zjednoczyć wokół tej idei wszystkie zainteresowane strony – władze miasta, powiatu, gminy, komitety protestacyjne z ulicy Warszawskiej i Boryszewa. I to się udało. Niestety, nie zabrakło też pojedynczych osób, które chciały tę wizytę wykorzystać do zamanifestowania swojej niechęci wobec władz miasta. Zapewne w najbliższym numerze jednej z lokalnej gazet ukaże się szeroka informacja na ten temat.

DROGI NICZYJE

9 grudnia 2003 roku, czyli w dniu oddania od użytku obwodnicy Sochaczewa, weszła w życie nowelizacja ustawy o drogach publicznych. Zdaniem ekspertów, jest to kolejny bubel legislacyjny tworzony w szalonym tempie, nieprzemyślany, niedopracowany. Wyjątkowe tempo narzucono zarówno posłom, jak i senatorom, by miasta inwestujące przed laty w parkometry, tworzenie stref płatnego parkowania mogły nadal pobierać opłaty za postój. Pamiętamy relacje telewizyjne na temat stołecznego „Waparku”, który na kilka tygodni został zmuszony do zaprzestania pobierania opłat. Warszawiacy stawiali samochody w centrum stolicy za darmo. Między innymi z tego powodu legislatorzy zwracali uwagę przede wszystkim na przepisy dotyczące płatnego parkowania, a nie na zaskakujący i niosący fatalne konsekwencje dla samorządów artykuł ustawy mówiący, że „odcinek drogi zastąpiony nowo wybudowanym odcinkiem drogi z chwilą oddania go do użytku zostaje pozbawiony dotychczasowej kategorii i zaliczony do kategorii drogi gminnej”. To jedno zdanie może zmienić budżety miast czekających na oddanie obwodnicy do użytku, w przysłowiowe sito. Koszty remontów dróg, wiaduktów i mostów są przecież ogromne.
GDDKiA uważa, że na podstawie nowych przepisów Sochaczew powinien przejąć 6,3 km dróg, tzn. ulice Płocką, Warszawską, Traugutta, Licealną, Żyrardowską i Łowicką, a także wiadukt nad torami kolejowymi i most na Bzurze. W piśmie z dnia 12 grudnia 2003 roku, dyrektor warszawskiego oddział GDDKiA prosi Burmistrza Miasta o podjęcie czynności przygotowawczych mających na celu formalne przejęcie wspomnianych dróg, a przede wszystkim wyznaczenie przedstawicieli do komisji zdawczo – odbiorczej. Sugeruje, by formalnie drogi przeszły pod zarząd miasta od 22 stycznia 2004 roku, czyli po podpisaniu protokołu zdawczo - odbiorczego.
Cztery dni później, 16 grudnia 2003 roku, Burmistrz Bogumił Czubacki pisemnie poinformował dyrektora GDDKiA w Warszawie, że dokonana przez niego interpretacja znowelizowanych przepisów ustawy o drogach publicznych jest błędna, gdyż nie uwzględnia art. 10 tejże ustawy, mówiącego, że „do postępowań administracyjnych wszczętych, a nie zakończonych decyzją ostateczną przed dniem wejścia w życie ustawy stosuje się przepisy dotychczasowe”. Na ich podstawie o zaliczeniu dróg krajowych do nowych kategorii (wojewódzka, powiatowa, miejska) decydowały uzgodnienia pomiędzy partnerami, czyli GDDKiA i samorządami. Burmistrz informuje, że postępowanie administracyjne w sprawie zaliczenia dróg krajowych nr 2 i nr 50 do odpowiednich kategorii zostało wszczęte wcześniej (początek postępowania wyznacza pismo GDDKiA do Burmistrza Miasta z dnia 8.01.2002r), a dodatkowo fakt ten potwierdza pismo Burmistrza Sochaczewa do Ministra Infrastruktury z dnia 8 grudnia 2003 roku (wysłane na dzień przed wejściem nowelizacji w życie), w którym prosimy o rozstrzygnięcie – które drogi mają zostać przejęte i przez który samorząd: miejski, powiatowy czy wojewódzki.
W piśmie do GDDKiA Burmistrz stwierdza na koniec, że „do czasu wydania przez Pana Ministra stosownego rozporządzenia drogi te (mimo wybudowania i oddania do użytkowania obwodnicy Sochaczewa) posiadają kategorię dróg krajowych i pozostają w Waszym zarządzie”. Zdaniem Burmistrza powoływanie jakiejkolwiek komisji zdawczo – odbiorczej jest nieporozumieniem lub działaniem przedwczesnym. Dodatkowo zwraca uwagę, że wszystkie drogi krajowe „wymagają doprowadzenia do właściwego stanu technicznego gdyż w dotychczasowym stanie nie nadają się do przekazania – przejęcia”.
Już w grudniu 2003 roku było wiadomym, że jeśli Minister Infrastruktury nie rozstrzygnie sporu, miasto skorzysta z innej możliwości – zaskarży znowelizowaną ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Jest to procedura trudna, długotrwała, wymagająca od prawników doskonałego przygotowania materiałów. Samorząd miejski wykaże sędziom Trybunału Konstytucyjnego, że ustawa o drogach publicznych w rażący sposób narusza ustawę zasadniczą, to znaczy nakłada na samorządy dodatkowe, bardzo kosztowne zadanie, nie przekazując na ten cel pieniędzy.
Spór związany z interpretacją przepisów nie jest niczym nowym w polskiej rzeczywistości, przeciwnie staje się „normą”. Miasto nie stoi na straconej pozycji – ma w ręku bardzo silne argumenty i będzie z nich korzystać. Władze stały i nadal stoją na stanowisku, że o przejęciu dróg od GDDKiA należy rozmawiać w szerokim gronie. Warunkiem podjęcia negocjacji jest też wykonanie przez Generalną Dyrekcję licznych napraw dróg nr 2 i 50.

WNIOSEK DO TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO

20 stycznia 2004 roku radni miasta Sochaczewa jednogłośnie przegłosowali uchwałę w sprawie skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niezgodności z ustawą zasadniczą niektórych zapisów znowelizowanej ustawy o drogach publicznych. We wniosku to Trybunału Konstytucyjnego Rada Miejska zwróciła uwagę na dwa istotne zapisy ustawy zasadniczej mówiące, że „jednostkom samorządu terytorialnego zapewnia się udział w dochodach publicznych odpowiednio do przypadających im zadań”, oraz że „zmiany w zakresie zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego następują wraz z odpowiednimi zmianami w podziale dochodów publicznych”. Miasto zwraca także uwagę, że zapisy ustawy oderwane są od rzeczywistości, choćby procedury uchwalania budżetu. Nie można przejąć dodatkowych, bardzo kosztownych zadań pod koniec roku, gdy procedura uchwalania budżetu jest na ukończeniu. Samorządy muszą przestrzegać ściśle określonych procedur – do kiedy Burmistrz pracuje nad budżetem, w jakim terminie przesyła projekt do Regionalnej Izby Obrachunkowej, kiedy projekt trafia pod obrady Komisji RM itd. W dniu wejścia ustawy w życie projekt budżetu Sochaczewa był gotowy, przeszedł całą tę drogę.
Miasto podważa także sens automatycznego zaliczania odcinka drogi zastąpionego nowo wybudowanym odcinkiem do kategorii drogi gminnej. Przepisy określają przecież, jakie kryteria powinny spełniać i jakie parametry powinny mieć drogi wojewódzkie, powiatowe i gminne. Nie da się wykluczyć, że „z automatu” drogą gminną może się stać droga o parametrach wymaganych dla tras wojewódzkich lub krajowych.
Radni podzielili stanowisko Burmistrza i radcy prawnego, że znowelizowana ustawa jest bublem legislacyjnym, dlatego jednogłośnie zdecydowali o skierowaniu wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.

MINISTER ROZSTRZYGNĄŁ. GDDKiA MA INNE ZDANIE

17 marca Minister Marek Pol podpisuje „Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie ustalenia przebiegu dróg krajowych w województwach dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim, pomorskim, śląskim, zachodniopomorskim wraz z załącznikami” (dostępne na stronie Ministerstwa pod adresem www.mi.gov.pl/moduly/dokumenty/dokument.php?id_dokumentu=592). Wynika z niego jednoznacznie, że fragmenty dróg krajowych nr 2 i 50, przebiegające przez miasto Sochaczew, nadal są zarządzane przez GDDKiA. W ten sposób, zdaniem Burmistrza Sochaczewa, Minister Infrastruktury rozstrzygnął, kto ma dbać o drogi, naprawiać je, usuwać awarie sygnalizacji świetlnej, dbać o bezpieczeństwo kierowców i pieszych, sprzątać nawierzchnię, rekultywować trawniki itp. Minister zajął stanowisko w znanym mu z wcześniejszej korespondencji sporze pomiędzy Burmistrzem a GDDKiA.
Niestety GDDKiA (podległa Ministerstwu Infrastruktury!) nie respektuje zapisów rozporządzenia. Dyrekcja odważa sens rozporządzenia argumentując, że prace nad ustaleniem przebiegu dróg krajowych na terenie kilku województw, w tym Mazowieckiego, trwały wiele miesięcy, dlatego na pewnym etapie zapisy rozporządzenia uległy dezaktualizacji. Zdaniem GDDKiA, Minister podpisał nieaktualny akt prawny, niezgodny z ustawą i dlatego z mocy prawa nieważny.

TRUBUNAŁ KONSTYTUCYJNY PRACUJE NAD WNIOSKIEM

20 września 2004 roku, do Urzędu Miejskiego wpłynęło postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 września 2004 roku, o odmowie badania zgodności znowelizowanej (i skarżonej przez Burmistrza) ustawy o drogach publicznych z konstytucyjną zasadą prawidłowej legislacji. Po wstępnym rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym, TK uznał, że w tej części wniosku Burmistrza, sprawą nie będzie się zajmował.
Miasto zwróciło uwagę, w swym wniosku do TK, na dwa główne aspekty sprawy. Po pierwsze, że zgodnie z konstytucją za nowymi zadaniami przekazywanymi samorządom powinny pójść także pieniądze – i tego TK nie kwestionuje nadając skardze dalszy bieg. Po drugie na konstytucyjny obowiązek tworzenia prawa dobrego, spójnego, a nie oderwanego od rzeczywistości, niechlujnego i szkodliwego. Tego drugiego aspektu TK nie będzie analizował - poinformowano Burmistrza Sochaczewa - gdyż samorząd w swej skardze wskazał tylko na wybrane fragmenty niechlujnie nowelizowanej ustawy, a wnioskodawca powinien spojrzeć na ustawę z szerszej perspektywy i wskazać wszystkie błędy, jakie popełnił ustawodawca. A bez wniosku TK analizować konstytucyjności ustawy nie ma prawa.
Oczywiście od postanowienia TK samorząd będzie się odwoływał. Burmistrz otrzymał upoważnienie od Rady Miejskiej, do kontynuowania sprawy i dalszej walki o stwierdzenie niektórych zapisów ustawy o drogach publicznych za niezgodne z konstytucją. W razie potrzeby do TK zostanie skierowany kolejny wniosek, tym razem w szerszym zakresie dającym się zweryfikować pod kątem zasad prawidłowej legislacji.

MIASTO NADAL WYRĘCZA GENERALNĄ DYREKCJĘ

Mimo, że drogi krajowe przebiegające przez teren miasta są zarządzane przez GDDKiA, ta nie interesuje się ich stanem technicznym, czystością, bezpieczeństwem podróżnych. Od grudnia ub. roku miasto, w miarę posiadanych środków, dba o chodniki, rekultywuje trawniki, kilka razy samorząd zapłacił za naprawę uszkodzonej sygnalizacji świetlnej. Każdorazowa wizyta ekipy naprawiającej światła kosztuje kasę miasta kilka tysięcy złotych! Od grudnia miało miejsce kilka awarii sygnalizacji. Apele Burmistrza, pisma i faxy przesyłane do GDDKiA nie przyniosły rezultatu. Przez kilka dni na bardzo ruchliwych skrzyżowaniach brak świateł, a GDDKiA nie dostrzega problemu. Zwykle taka kilkudniowa przerwa w działaniu sygnalizacji staje się przyczyną kilku kolizji drogowych. Na szczęście na razie nikt nie zginął, ale co będzie jutro? Kto poniesie odpowiedzialność za ignorowanie Rozporządzenia MI?

DZIAŁALNOŚĆ GDDKiA

Od wielu lat Sochaczew jest traktowany przez GDDKiA jak niechciane dziecko, samorząd utrudniający drogowcom życie, a zatem zasługujący na klapsa i pogrożenie palcem. Przez lata traktowano nas z góry, nie słuchano głosu mieszkańców Sochaczewa. Oto przykłady:

* Nie zrealizowano obietnicy, że materiał niezbędny do budowy nasypów obwodnicy, czyli ziemia i piach, będzie pozyskiwany od lokalnych dostawców. Materiał sprowadzani spoza powiatu.

* Wiosną 2003 roku, wykonawca trasy, czyli Warszawskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych, zaczęło do budowy nasypów obwodnicy, w bardzo gęsto zaludnionym terenie, używać … pyłów dymnicowych z elektrociepłowni na Żeraniu. Przez kilka tygodni dzielnica Boryszew była pokryta czarną warstwą pyłu, wdzierającego się do mieszkań, pokrywającego ogródki warzywne, ogrody… Pył rozładowywano przy ul. 15 sierpnia, nie polewano go wodą, każdy podmuch wiatru wznosił tumany kurzu. Mieszkańcy i samorząd protestowali, a pyły sprowadzano nadal.

* Mieszkańcy Sochaczewa, których ulice osiedlowe były wykorzystywane przez ciężki sprzęt, nadal nie doczekali się naprawy dróg. GDDKiA oraz WPRD wielokrotnie obiecywały, że po zakończeniu prac budowlanych zabiorą się za naprawę wyrządzonych szkód. Samochody dostawcze, spychacze korzystały z ulic miejskich, zniszczonych przez ich działanie w znacznym stopniu. Niektóre ulice nadal czekają na łaskawość WPRD, wykonawcy tego odcinka obwodnicy. Problem ten występuje na ul. Bojowników i Fabrycznej. Dlatego też w kilka tygodni po oddaniu obwodnicy do użytku, Urząd Miejski wystąpił o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego o dopuszczeniu obwodnicy do użytkowania. Okazuje się, że w decyzji Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego nie zapisano, w jakim terminie mają zostać naprawione drogi i jaki ma być zakres tych prac. Miasto nie zgodzi się na łatanie dziur, użycie tanich półśrodków, domaga się położenia solidnej nawierzchni.

* Co kilka tygodni mieszkańcy alarmowali władze miasta, że wykonawca samowolnie zmienia uzgodnienia projektowe, mając dla swych działań aprobatę inwestora czyli GDDKiA. Próbowano zastosować inne ekrany dźwiękochłonne, z powodu błędu projektanta zamknięto bardzo ruchliwy przejazd kolejowy na wysokości wsi Wójtówka.

* Przez lata GDDKiA nie wykonała żadnego znaczącego remontu dróg nr 2 i 50. Naprawa polegała najczęściej na frezowaniu nawierzchni, łataniu większych dziur. Kilka miesięcy przed oddaniem obwodnicy, dyr. Dąbrowski z GDDKiA twierdził, że nie może się zająć remontem dróg, ponieważ ruch na trasie nr 2 jest zbyt duży. Zamknięcie choćby jednego pasa jezdni spowodowałoby ogromne korki na trasie międzynarodowej. Po oddaniu obwodnicy pojawiły się wreszcie warunki do rozpoczęcia remontu, ale GDDKiA zabrakło już woli i determinacji.

* W ubiegłym roku realizowano przebudowę drogi krajowej nr 50, drugiej po trasie nr 2 przebiegającej przez Sochaczew. Wzmocniono, poszerzono i przebudowano kilkadziesiąt kilometrów trasy, ale niestety znowu zapomniano o Sochaczewie. Na rogatkach miasta szeroka trasa zwęża się, nie zrobiono żadnych chodników, a do utwardzenia poboczy użyto odpadów – gruzu, piachu, pyłu itp. Ulice miejskie, stanowiące część drogi nr 50 (Żyrardowska, Licealna, Traugutta), nawet nie zostały dotknięte przez GDDKiA, która chwali się, że na remont otrzymała pieniądze z Unii Europejskiej (ISPA). W mieście stoi tablica informująca, że drogę zbudowano z udziałem funduszy unijnych. Wkopano ją w gruz i piach wyrzucony na pobocze drogi. Tymczasem przebudowa „50” jest realizowana, zadania nie zakończono, przeciwnie nabiera rozmachu. W tym roku GDDKiA chce m.in. z udziałem środków ISPA przebudować 30,3 km trasy między Sochaczewem a Mszczonowem, wzmocnić „50” na odcinku 67,1 km pomiędzy Grójcem a Mińskiem Mazowieckim, a także z własnych środków przebudować tę trasę na odcinku Wyszogród – Płoński (19,2 km). Dane pochodzą ze strony internetowej warszawskiego oddziału GDDKiA. Jak widać są pieniądze.

* GDDKiA nie zrealizowała, opracowanego dużym kosztem, projektu modernizacji skrzyżowania drogi krajowej nr 2 i nr 50 (ul. Łowicka, Płocka i Gawłowska) w Sochaczewie. O przebudowę władze miasta starały się kilka lat. Niestety GDDKiA nie wystąpiła w terminie o pozwolenie na budowę, przez co doszło do zdezaktualizowania projektu technicznego, a publiczne (budżetowe) pieniądze wydane na jego opracowanie poszły w błoto.

* Przez kilkadziesiąt lat ulica Warszawska przebiegająca przez samo centrum miasta dała się mieszkańcom poważnie we znaki. 20-30 tysięcy samochodów na dobę, nieustanne drgania, hałas, spaliny – wszystko to wywarło wpływ na organizm miejski. Domy przy Warszawskiej i Traugutta pękały, nic nie dawała wymiana okien na dźwiękoszczelne, bo hałas i tak wdzierał się do mieszkań. Liczne badania przeprowadzane przez Inspektorat Ochrony Środowiska w Płocku wykazywały, że wszelkie normy dopuszczalnego dziennego i nocnego hałasu są przekraczane, podobnie stężenie szkodliwych związków chemicznych wydobywających się ze spalanego paliwa. Rekordy biło stężenie rakotwórczego benzopirenu.

* Co ciekawe, w połowie kwietnia 2003 roku odbyło się w gabinecie Burmistrza spotkanie z dyrektorem Dmuchowskim z GDDKiA. Wtedy z jego ust padło zapewnienie, że na wszystkie inne inwestycje drogowe w kraju może zabraknąć pieniędzy, ale na Sochaczewa nigdy, a szkody będą naprawione.

Daniel Wachowski
Rzecznik Prasowy Burmistrza
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Daniel Wachowski 2004-10-15 00:00:00

    Ależ Panie Leo, ja zawsze jestem bardzo spokojny. Z pokorą przyjmuję Pana złośliwości, zarzuty, jawnie okazywaną niechęć. Jeśli zaś chodzi o brak zainteresowania dziennikarzy wizytą P. Jaworowicz, to moim skromnym zdaniem reprezentowany przez Pana Express "wystawił najsilniejszą reprezentację". Przez cały czas na Placu Kościuszki byli dwaj bracia S., współpracownicy gazety, fotoreporter...Pani redaktor nie jest Prezydentem ani Papieżem (piszę z dużej litery, by okazać szacunek tym osobom), natomiast w naszej wspólnej sprawie może zrobić bardzo wiele. Jeśli jej wizyta, obecność Sochaczewa na antenie TV ogólnopolskiej nie jest wydarzeniem, to co jest?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Leo 2004-10-14 00:00:00

    Niestety, nie zabrakło też pojedynczych osób, które chciały tę wizytę wykorzystać do zamanifestowania swojej niechęci wobec władz miasta. Zapewne w najbliższym numerze jednej z lokalnej gazet ukaże się szeroka informacja na ten temat.
    A skąd Pan to już dziś wie?Więcej spokoju i psychicznego zrównoważenia panie rzeczniku.
    Nie sądze aby jakakolwiek gazeta (nie biuletyn propagandowy) zwracała sobie głowę przyjazdem do miasteczka pani redaktor J.
    To nei papież ani prezydent.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości