Chociaż samodzielna nauka angielskiego w domu nie są niczym nowym, to w czasach pandemii jest to sformułowanie wyszukiwane częściej niż kiedykolwiek. Bo choćby świat stanął w miejscu, to egzaminy i tak nie zostaną odwołane, a matury same się nie napiszą.
Dlatego coraz większa liczba rodaków szuka pomocy w Internecie. I to nie tylko pośród filmików do nauki języka na YouTubie, lecz również w formie korepetycji zdalnych. Takie lekcje prowadzone są online i uczestniczą w nich osoby, które nigdy nawet nie poznały się na żywo. Uczniowie znajdują korepetytorów przez platformy wspomagające takie korepetycje, na przykład Buki. Korzystanie z ich usług pośrednictwa jest darmowe, a same lekcje są wycenione bardzo przyzwoicie. Ceny wahają się w zależności od poziomu ucznia i specyfiki wiedzy, której szuka.
Na szczęście by nauczyć się mówić po angielsku w stopniu komunikatywnym, w dzisiejszych czasach nie potrzeba już worka pieniędzy!
Wydawałoby się, że nauka czegokolwiek z domu ma same plusy: nie trzeba tracić czasu i pieniędzy na dojazd do szkoły językowej czy domu korepetytora, nie ma ryzyka zarażenia się nawet grypą, co dopiero koronawirusem, można uczyć się w swoim wygodnym fotelu, w kapciach i pidżamie, i w dogodnym dla siebie czasie. Czy może być coś lepszego? Poznajmy zatem najpopularniejsze sposoby nauki angielskiego w domu wśród polskich uczniów.
wspomniana już największa na świecie skarbnica ogólnie dostępnych filmów wideo to również kopalnia materiałów do nauki języków obcych. A właściwie do nauki wszystkiego: od szydełkowania eko-toreb, przez samodzielne składanie mebli z Ikei po podstawy fizyki kwantowej. Nikogo wobec tego nie zdziwi, że popularny YouTube pełen jest filmów instruktażowych do nauki każdego jezyka na świecie w każdym tego znaczeniu.
Jeśli chcesz nauczyć się wymowy brytyjskiej – wielu Brytyjczyków udostępniło tutoriale dokładnie na ten temat za darmo i do publicznej wiadomości. Jeśli szukasz łatwo wytłumaczonych podstaw zasad gramatycznych, chętnie wyjaśni Ci to zarówno Anglik, jak i Filipinka czy nauczyciel angielskiego z Polski. Masz problemy z barierą językową? Słuchaj łatwych wykładów elokwentnych profesorów i mówców motywacyjnych, włączając przy tym napisane przez społeczność wolontariuszy YouTube’a transkrypty tych wypowiedzi.
A to wszystko za darmo i dostępne o każdej porze dnia i nocy. I znajdujące się dosłownie na wyciągnięcie palca… Ale czy ta studnia bez dna wystarczy do nauczenia się angielskiego z domu?
Jedna z najlepszych metod do samodzielnej nauki języka: zakup kilku dobrych, polecanych książek od renomowanych wydawnictw z nagraniami audio i zeszytem ćwiczeń z odpowiedziami to świetny pomysł. Jedynym minusem jest tu wytrwałość, która potrzebna jest do nauki w tej sposób. Bo ile ćwiczeń uda Ci się zrobić, zanim przypomnisz sobie, że nie musisz nikomu pokazywać tej swojej „pracy domowej”?
To kolejny bardzo popularny sposób na uczenie się angielskiego z zacisza swojego salonu. Brak dojazdów do miejsca korepetycji cieszył już mieszkańców wielkich, korkujących się aglomeracji, od kilku dobry lat. Teraz w szranki uczniów korzystających ze zdalnych korepetycji wchodzą mieszkańcy wszystkich innych ludzkich siedlisk, bo w wyniku pandemii nasze opcje na widywanie korepetytora na żywo są raczej ograniczone.
Poza bezpieczeństwem i wygodą tej metody, jej największym plusem jest to, czego brakuje YouTube’owym „nauczycielom”: konsekwencja w nauczaniu. Bo by nauczyć się czegokolwiek, potrzeba spójności i jakiegoś schematu podążania. Błądzenie na ślepo w przeszłości niewielu doprowadziło do celu ich wędrówki.
Jest to jednak zdecydowanie bardziej kosztowna opcja niż obie metody opisane powyżej. Na jedną lekcję trzeba przeznaczyć przynajmniej kilkadziesiąt złotych, a pierwsze rezultaty zobaczymy dopiero po kilku miesiącach korepetycji w wymiarze co najmniej dwa razy w tygodniu.
Dlaczego więc, przy tak szerokiej dostępności materiałów zupełnie za darmo, wszyscy Polacy nie mówią jeszcze płynnie po angielsku, niemiecku i szwedzku? Nauka z Youtube’a nie jest tak prosta, jak chcielibyśmy wierzyć, wciskając naszego węża w kieszeni nawet głębiej.
. Bo wcale niełatwe jest znalezienie lekcji dokładnie na takim poziomie, na jakim aktualnie się znajdujemy. Wielu tzw. native speaker’ów, czyli rodzimych użytkowników języka angielskiego, prowadzi lekcje, mówiąc wyłącznie po angielsku. Nie będzie to więc opcja dla osób zupełnie zielonych z angielskiego i tych, których ostatnia lekcja była jeszcze w liceum…
Ponadto w nauce z przypadkowych materiałów z Internetu brakuje spójności i struktury. Największym minusem jest bowiem brak długoterminowego programu nauki. Często bywa tak, że początkujący uczeń, który nie ma jeszcze wprawy w szukaniu odpowiednich dla siebie materiałów, traci czas na oglądanie treści dotyczących tych samym podstaw programowych w wykonaniu wielu nauczycieli, szukając tego jedynego. A jeszcze więcej kluczowych tematów omija po drodze, bo lekcje z tego rozdziału akurat nigdy nie zostały nagrane.
W nauce czegokolwiek zaleca się stosowanie ustalonego programu. I nie ma aż takiego znaczenia, jaki jest to program i kto go podpisał. Bardziej liczy się stałość lekcji, spójność tematów i schematu nauczania. Bo podążanie nawet za najgorszym nauczycielem w końcu doprowadzi gdzieś jego podopiecznego!
Co więcej, samodzielna nauka czegokolwiek to bardzo trudna sztuka. Często wymaga dyscypliny kadeta amerykańskiego Navy Seal A przy mnogości rozpraszaczy, które mamy na skinienie palca w każdej formie i postaci, próba skupienia się na nauce w domu, bez ponaglających spojrzeń mamy zagladajacej do pokoju co 5 minut (umówmy się, niewielu z nas jest nadal w tej komfortowej sytuacji posiadania nad sobą takiego przysłowiowego bata), prawdopodobnie skończy się na kolejnym epizodzie prosto z Netfliksa lub oglądaniu śmiesznych filmików z kotami zamiast następnej lekcji swojego amerykańskiego guru.
Taka nauka w zaciszu domowego ciepełka zdecydowanie nie jest dla nas wszystkich.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
teraz mam naukę angielskiego w formie online na studiach, ale niestety trochę przy mało, douczam się na yt i oglądając serialne bez lektora. Postanowiłam jeszcze uczyć się j.n i zapisałam się szkoły języka niemieckiego Katarina na kurs online właśnie i czuje, że to mi więcej daje niż nauka na studiach i yt. W tej szkole mam dopasowany poziom pod moje umiejętności
teraz mam naukę angielskiego w formie online na studiach, ale niestety trochę przy mało, douczam się na yt i oglądając serialne bez lektora. Postanowiłam jeszcze uczyć się j.n i zapisałam się szkoły języka niemieckiego Katarina na kurs online właśnie i czuje, że to mi więcej daje niż nauka na studiach i yt. W tej szkole mam dopasowany poziom pod moje umiejętności