Niestety rzadko możemy się podzielić z Czytelnikami dobrą nowiną. Ale dziś jest ten szczególny dzień. Piękny Nero, którego smutną historię życia opisaliśmy w poprzednim numerze „Echa”, ma dom. Choć szukano mu rodziny w całej Polsce, znalazł ją u nas - w Sochaczewie.
Nero w swoim krótkim, zaledwie rocznym życiu przeszedł prawdziwą gehennę. Najpierw jako szczenię maltretowany był przez swego pana. Potem w przytulisku pod Siedlcami, zaniedbany, zapadł na straszliwą chorobę skóry. Niezwykłe jest to, że na swojej ciężkiej drodze psiak wciąż spotykał dobrych ludzi, którzy skutecznie próbowali oszukać zły los. Najpierw dzięki nim zabrano go od oprawcy. Potem, dzięki wolontariuszom z Magdą Tuszewską na czele, którą znamy dzięki temu, co robi dla psów z sochaczewskiego „Azorka”, jak też z redagowania naszej rubryczki „Przygarnij mnie”, więc dzięki nim chory Nero został zabrany z przytuliska. I znowu znaleźli się dobrzy ludzie, którzy ofiarowali pieniądze na jego leczenie. Udało się. Nero wyzdrowiał i wyrósł na pięknego psa.
Kiedy publikowaliśmy artykuł, nasz bohater znajdował się znów w dramatycznym momencie swojego życia. Kończyły się pieniądze, dzięki którym mieszkał w hotelu dla psów i znów zawisła nad nim groźba powrotu do schroniska. Madga szukała mu domu wszędzie, w całej Polsce, była już nawet nadzieja, że weźmie go rodzina z Gdyni, ale wciąż brakowało szczęśliwego finału.
- Po artykule w „Echu” dostałam tylko jeden telefon. Ale okazało się, że był to telefon, na który Nero czekał całe życie - opowiada Magda.
Zadzwoniła rodzina z centrum Sochaczewa, która niedawno pożegnała swojego ukochanego Nero i teraz gotowa była na przyjęcie jego imiennika. - Ta rozmowa telefoniczna bardzo mi się podobała - opowiada dalej Magda. - Od razu wyczułam, że to niezwykle uczuciowa osoba. Umówiłyśmy się na odwiedziny z Nero u nich, żeby mogli go poznać, zobaczyć, jak on na nich zareaguje. Spotkanie było niesamowite, bo okazało się, że to rodzina prawdziwych psiarzy - wielkich miłośników tych zwierząt i chyba w ogóle ludzie o wielkich sercach. Tak więc tego pierwszego dnia, który miał być tylko wizytą, Nero już u nich został.
Mamy nadzieję, że uda nam się odwiedzić osobiście Nero w jego nowym domu i zdać relację naszym Czytelnikom.
figa
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze