Reklama

Niby tak miło, a przekręt na całej linii

Tygodnik Echo Powiatu
04/09/2003 00:00
Wesołe miasteczko na Ogródku Jordanowskim w Sochaczewie to widok zwyczajny, przyswajany przez naszych mieszkańców od lat. Kiedyś parę (wywołujących jakże przyjemne piski) karuzelowych obrotów stanowiło jedną z największych dziecięcych atrakcji, tym szczególniejszą, że dostępną zaledwie parę razy w roku. Dziś może to już nie takie "ajwaj", jednak amatorów skołowanej rozrywki nie brakuje (i chyba nigdy nie zabraknie). Ostanie wesołe miasteczko zawitało do Sochaczewa (właśnie na Jordanowski Ogród) podczas Dni Sochaczewa. Było parę mam, których jakość kolorowych sprzętów mocno wówczas zastanowiła, ale koniec końców, w ogólnym zamieszaniu czerwcowych dni, "wesołym" gościom specjalnie się nie przyjrzano. Co zachęciło owych gości do ponownego nas odwiedzenia. Mniej więcej tydzień temu.

W naszej redakcji natychmiast rozdzwoniły się telefony rodziców, zaniepokojonych stanem technicznym rozkładanego sprzętu? Czy to miasteczko jest bezpieczne?

Po pierwsze
Po pierwsze, żeby stan bezpieczeństwa stwierdzić, przedstawiciele rozrywkowej firmy powinni natychmiast po przybyciu zgłosić odpowiednie atesty i ubezpieczenia (dla dzieci korzystających z atrakcji) do Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu. Nie zrobili tego.

Po drugie
Po drugie umowa, na podstawie której w ogóle się rozłożyli, trąci fikcją. Wskazany teren ich pobytu, w świadomości większej części naszego społeczeństwa funkcjonujący jako przynależny Jordanowiakowi, w rzeczywistości od dawien dawna należy do prywatnego właściciela. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że ów właściciel przekazał działkę w administrowanie pani, która z kolei podpisała umowę z właścicielami wesołego miasteczka na - tu uwaga! - zupełnie darmowe korzystanie z zabawek przez - uwaga raz jeszcze! - jej dzieci. Taka to była umowa. Płacić podatków nikt w takiej sytuacji nie musi, bo toż to jego prywatna sprawa i zupełnie niedochodowa. A te wszystkie "obce" dzieci, które ewentualnie zastalibyśmy na karuzelach, to zapewne mieli być tylko przypadkowi goście, których właściciele zdecydowali się pobujać z pewnością czysto charytatywnie. Tak to się u nas robi.

Po trzecie
Po trzecie po dokładnym wylegitymowaniu przybyłych, a dodam rzecz istotną - byli to cudzoziemcy - okazało, się że nikt nie ma ważnej wizy, a tylko jeden z kilkunastoosobowego zespołu posiada zgodę na pracę w Polsce.

Po czwarte
Po czwarte, ów wyjątek posiadający zgodę na pracę w Polsce, obywatel Czech, jako jedyny upoważniony przez właścicielkę firmy do reprezentowania swoich interesów wobec wszystkich organów i instytucji, w tym czasie przebywał... w Pradze. Mógł reprezentować wesołe miasteczko i jego pracowników jedynie telefonicznie.

Po piÄ…te
Po piąte, firma rozrywkowo-handlowa, o której mówimy, zarejestrowana w Częstochowie, miała prawo działać wprawdzie w całym kraju, ale tylko w miejscach przeznaczonych do handlu. Zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego, ani działka, na której się rozłożyli, ani Ogródek Jordanowski przeznaczenia handlowego nie ma.

Po szóste, siódme i ósme
Wesołe miasteczko korzystało z nielegalnego przyłącza wodnego, wjechało samochodami (niszcząc trawniki) na teren Ogródka (niedaleko dawnego "Bzyka") i rozebrało (by się dostać mogli oni i ewentualni klienci) siatkę należącą do miasta. Dość.

Polskie biurokracyjno-finansowe kłody
Powodów do zafrasowania zarówno władz naszego miasta, jak i nas, mieszkańców, miasteczko dostarczyło chyba wystarczająco dużo. W trakcie prowadzonych przez policję i pracowników UM kontroli okazało się, że w Polsce nie sposób znaleźć organu rzeczywiście władnego, a przede wszystkim zdolnego do zaprowadzenia porządku w takiej sytuacji. Państwowa Inspekcja Pracy, jak się okazało, nie zajmuje się już cudzoziemcami. Wojewówdzki Urząd Pracy, choć, owszem, powinien, jakoś nie mógł zareagować. Bo po pierwsze podstawy do interwencji powinien mieć po stokroć na piśmie stwierdzone, a po drugie oczekiwał wsparcia policyjnego, a jeszcze wiadomo, trzeba za to zapłacić, i koniec końców (mimo zapewnienia o ochronie policji) nikt z WUP-u w Sochaczewie się nie pojawił. Na placu boju została tylko policja i pracownicy UM. Wlepione mandaty za bezprawne zaparkowanie samochodów i zdjęcie siatki, odcięcie nielegalnie pobieranej wody przez pracowników Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Miejskiej chyba pomogły, bo bohaterowie tych wydarzeń ostatecznie opuścili nasze miasto. Swoją drogą powinien się nimi zainteresować Urząd Skarbowy. Zastanawia też postawa właściciela (wobec którego, jak się nieoficjalnie dowiedziałam, zostaną wyciągnięte konsekwencje przynajmniej w stosunku do tego nielegalnego przyłącza), czy też administratorki opisanej działki.

A nasza bieda
Niezgodna z prawem działalność gospodarcza może nie wzbudza wielkich emocji u przeciętnych zjadaczy chleba (zresztą u nieprzeciętnych też nie). Nie dość, że jest powszechna, to jeszcze każdy tłumaczy ją chorą rzeczywistością polskiej gospodarki. To fakt, z drugiej jednak strony tolerowanie popełnianych w żywe oczy wykroczeń jedynie pogłębia ogólny kryzys, a po grubszym zastanowieniu się dochodzimy jednak do wniosku, że pozornie nie moja sprawa w ostatecznym rozrachunku szarpie i mnie po kieszeni. Wystarczy odrobina społecznych wyobraźni i myślenia, by wiedzieć, że chociażby przypadek korzystania z nielegalnego przyłącza czy zbyt prawdopodobne w tym przypadku zniszczenie trawników Ogródka, pochłonęłoby nasze podatników pieniądze.
Istnieje jeszcze trzecia strona tej historii i ta chyba najbardziej powinna nas poruszyć. Nie wnikając w nic, każdy przypadkowy przechodzień zauważył na pewno, że karuzele nie należały do najnowszych, a kable elektryczne walały się po ziemi wszędzie i bez żadnego zabezpieczenia. A gdyby doszło do wypadku..?

Ryzyko wypadku czuć było na odległość. A przecież respektowanie wszystkich przepisów w przypadku prowadzenia tego typu (i nie tylko) działalności służy przede wszystkim pomniejszeniu wspomnianego ryzyka do minimum, a także, gdyby jednak do wypadku doszło, do umożliwienia wskazania i osądzenia winnych.
Niedobrze, że tak się dzieje. Dobrze, że jednak udało się wszelkich przykrości uniknąć. I miejmy nadzieję, że pomimo wszystko mogą do naszego miasta przyjechać praworządne, bezpieczne wesołe miasteczka
figa
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel siÄ™ swojÄ… opiniÄ…

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo e-Sochaczew.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości