Bardzo często świadkowie wypadków gromadzą się z czystej tylko ciekawości. Rzadko niestety zdarza się, by ktoś przynajmniej próbował udzielić pomocy poszkodowanej osobie.
Obowiązek pomocy Artykuł 162 Kodeksu Karnego mówi: „Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczenstwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Jedynym odstępstwem od tego obowiązku jest przypadek, gdy „możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej”. Dla tego ważne jest też jak najszybsze powiadomienie odpowiednich służb o zdarzeniu, którego jesteśmy świadkami oraz zabezpieczenie tego miejsca.
Cenne 5 minut W praktyce okazuje się, że wszyscy na ogół czekają, aż przyjedzie fachowa siła w postaci pogotowia lub straży pożarnej. Tymczasem decydujące znaczenie w wielu przypadkach mogą mieć pierwsze, bardzo cenne minuty lub wręcz sekundy. Najistotniejszy jest czas, a dokładnie pierwsze 5 minut od zdarzenia. Nieprzytomnego człowieka nie można pozostawić bez natychmiastowej pomocy, ponieważ może to skończyć się dla niego tragicznie. Z wielu, czysto teoretycznych rozmów wynika, że większość świadków zwyczajnie nie ma bladego pojęcia o tym, jak udzielić pierwszej pomocy przedmedycznej. Część zaś wpada w kompletną panikę, więc też nie jest w stanie pomóc. Tymczasem należy zachować zimną krew i postarać się utrzymać podstawowe czynności życiowe poszkodowanego do czasu przyjazdu karetki. Najważniejsze jest odpowiednie zabezpieczenie poszkodowanej osoby, poprzez ewakuację z miejsca zdarzenia lub ułożenie w pozycji bezpiecznej oraz ciągła kontrola procesów życiowych, tzn. czy poszkodowany oddycha i wyczuwalne jest krążenie. Jeśli oba te procesy nie daja się wyczuć, powinniśmy natychmiast przystąpić do resuscytacji, czyli prowadzić akcje przywrócenia oddechu – sztuczne oddychanie oraz przywrócenia krążenia – masaż serca. Czasem lepiej jest przy nieumiejętnie prowadzonym masażu serca złamać komuś żebro, niż nie próbować w ogóle przywrócić mu oddechu i krążenia. W większości szkół prowadzone są szkolenia z udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, nawet już w najmłodszych klasach. Dzięki temu dzieci wiedzą, co zrobić, gdy ktoś zasłabnie, oparzy się, czy skaleczy, a także jak skutecznie wezwać pomoc i jak rozsądnie poinformować dyspozytora służby ratunkowej, co i gdzie się stało.
Kogo wezwać na pomoc Aby wezwać pomoc, dzwonimy pod następujące numery telefonów: 112 – międzynarodowy telefon alarmowy – połączenie z Centrum Powiadamiania Ratunkowego 999 - Pogotowie Ratunkowe 998 - Straż Pożarna 997 - Policja Alarmowy numer 112 niestety nie działa tak, jak powinien zgodnie z założeniami. Na terenie naszego województwa w związku z organizacją Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej EURO 2012 system, będzie musiał działać prawidłowo i do Centrum Powiadamiania Ratunkowego – 112, wpływać będą zgłoszenia do wszystkich służb ratowniczych. Nadal będą jednak działać telefony alarmowe poszczególnych służb. Póki co jednak w Sochaczewie, po wybraniu go w telefonie stacjonarnym, łączy z dyspozytorem Państwowej Straży Pożarnej i tu nie ma problemu, ponieważ od razu przekazuje on informację dyspozytorowi Pogotowia Ratunkowego, który znajduje się w tym samym miejscu. Jeśli jednak próbujemy dzwonić z telefonu komórkowego, to już gorzej. Okazuje się bowiem, że powinna zgłosić się najbliższa komenda policji. W praktyce jednak okazuje sie, że nikt nie odbiera naszego telefonu. W praktyce więc lepiej korzystać z dotychczasowych numerów stosownych służb ratunkowych, niż bezskutecznie tkwić z komórką przy uchu. Chyba, że akurat mamy pod ręką telefon stacjonarny.
O co spyta dyspozytor? W momencie, gdy dodzwonimy się pod któryś z telefonów alarmowych, uzbrójmy się w odrobinę cierpliwości i odpowiedzmy na bardzo konkretne pytania dyspozytora. Od dawna juz nie są nimi przypadkowe osoby, ale ludzie z odpowiednim przeszkoleniem, którzy doskonale wiedzą, jak istotny jest czas. I właśnie dlatego muszą spytać o pewne rzeczy po to własnie, by do minimum skrócić dotarcie ratowników na miejsce. Musimy więc spokojnie powiedzieć: co się stało, czy poszkodowany jest przytomny, czy oddycha, podać dokładny adres zdarzenia, swój numer telefonu oraz swoje imię i nazwisko. Nigdy też nie odkładamy pierwsi słuchawki, czyni to dyspozytor, gdy upewni się, że uzyskał wszelkie niezbędne informacje. Jest to możliwe dopiero po uzyskania od dyspozytora potwierdzenia przyjęcia zgłoszenia.
Jak my możemy i powinniśmy pomóc do czasu przyjazdu ratowników i jak resuscytować dziecko, a jak dorosłego - za tydzień. Monika Gadzińska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze